Anna Lewandowska zdążyła przewinąć się w nagłówkach setki razy w ciągu ostatnich kilku tygodni. Fakt, że nadal nie poleciała do Chicago z Robertem Lewandowskim stał się dla wielu kanwą spekulacji. W końcu straciła cierpliwość i napisała, co u niej.
Anna Lewandowska znalazła się pod ostrzałem części internautów po tym, jak w czasie, gdy Robert Lewandowski poleciał do Chicago w USA, ona została w Warszawie i pojawiła się na koncercie Bad Bunny'ego na PGE Narodowym. Zarzucali Annie Lewandowskiej brak wsparcia dla męża w przełomowym momencie.
Głos zabrał sam Lewandowski. Piłkarz miał jednym komentarzem uciąć plotki i podkreślić, że jego żona kibicuje mu z każdego miejsca na planecie.
WIDEOTomek Iwan o znajomości ze Szczęsnym i Lewandowskim
Anna Lewandowska zabrała głos w sprawie życia prywatnego
To jednak nie wystarczyło. Anna Lewandowska w końcu straciła cierpliwość i wprost zabrała głos ws. swojego życia prywatnego na profilu instagramowym. Do sieci trafiła jej fotka z siłowni, na którym żona piłkarza prezentuje muskulaturę. Towarzyszący jej opis szybko rozwiewa wątpliwości licznych sympatyków pary, a jednocześnie zawiera... przytyk w stronie ciekawskich rodaków.
Mocny trening odhaczony, a teraz czas wracać do działania. Dla wszystkich mocno zaangażowanych w moje życie... Dziękuję, że tak bardzo dbacie o moje sprawy prywatne. A mówiąc o faktach: mam bardzo intensywny czas. Dużo pracy, kolejne wielkie projekty i ciągły rozwój mojego studia - napisała. Wszystko wskazuje zatem na to, że nic sobie nie robi z szalejących dookoła spekulacji i plotek.
Oświadczenie Anny Lewandowskiej © Instagram
Absolwent filologii angielskiej na Uniwersytecie Śląskim. Poprzednio związany z Polską Press (Nasze Miasto, Dziennik Zachodni) i kilkoma niezależnymi portalami poświęconymi muzyce alternatywnej. W Wirtualnej Polsce od 2023 roku - zajmuje się zarówno tworzeniem treści, jak i wydawaniem materiałów na Jastrząb Post. Lista interesujących go tematów jest zdecydowanie za długa, aby ją tutaj pomieścić, wyróżnić można jednak japońską beletrystykę, horrory (ambitne i te znacznie mniej ambitne), niezależne gry wideo, punk i możliwie najbardziej ekstremalne odmiany metalu. Kate Bush jest moim "spirit animal".