Jeszcze tydzień temu prezes Adam Glapiński kreślił wizję cięć stóp procentowych po wakacjach. Teraz z Rady Polityki Pieniężnej płyną dużo ostrożniejsze głosy. W ocenie Marcina Zarzeckiego scenariuszem bazowym jest stabilizacja stóp co najmniej do końca tego roku, a później ryzyka wskazują na większe prawdopodobieństwo podwyżek stóp aniżeli obniżek.
Marcin Zarzecki, członek RPP od grudnia 2025 r. To socjolog, statystyk, ekonometryk, metodolog nauk społecznych i ewaluator, nauczyciel akademicki. W latach 2019–2024 był prezesem Polskiej Fundacji Narodowej. | Foto: Wojciech Olkusnik/East News / East News — Dla mnie scenariuszem bazowym jest utrzymanie stopy referencyjnej 3,75 proc. co najmniej do przełomu 2026 i 2027 r. Przy założeniu niezmienionych stóp procentowych inflacja w projekcji pozostaje w całym horyzoncie w przedziale odchyleń od celu, a na jego końcu schodzi poniżej celu, a więc jakiekolwiek działania na stopach byłyby na razie przedwczesne. Jednak patrząc na ryzyka, raczej większe jest prawdopodobieństwo ruchu stóp w górę w 2027 r. — powiedział Marcin Zarzecki, członek Rady Polityki Pieniężnej, w rozmowie z PAP Biznes.
Główne czynniki dezinflacyjne, ale jest ryzyko przyspieszenia cen
RPP w lipcu utrzymała stopę referencyjną czwarty miesiąc z rzędu na poziomie 3,75 proc. Jednak prezes NBP Adam Glapiński informował po lipcowym posiedzeniu, że nie wyklucza złożenia wniosku o obniżkę stóp o 25 pb. po wakacjach , choć nie wie, czy znajdzie to akceptację w Radzie. Wspominał, że nastawienie RPP jest obecnie ostrożnie gołębie.
Zdaniem Zarzeckiego lipcowa projekcja NBP potwierdziła, że polska gospodarka zaabsorbowała szok surowcowy wywołany konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie bez naruszenia średniookresowej równowagi makroekonomicznej.