
Lewandowską zalała fala krytyki. Zabrakło jej u boku męża
W ostatnim czasie czegokolwiek Anna Lewandowska by nie zrobiła, to wywoływało to spore poruszenie. Najpierw jej rzucająca się za bardzo w oczy obecność w postaci szczerego wyznania , a potem nieobecność podczas przylotu jej męża do Chicago, jego nowego miejsca pracy.
Wielu nie spodobało się, że jedna z topowych influencerka żali się na konieczność przeprowadzki do innego kraju i zostawienie za sobą wszystkiego tego, na co przez ostatnie lata pracowała. Nie wszystkich przekonała otwartość 37-latki, która przyznała wprost, że ma sporo obaw i wątpliwości.
Fakt, że niedługo później zabrakło jej u boku Roberta Lewandowskiego , gdy ten stawiał stopę na lotnisku w Stanach, tylko przerał czarę goryczy. Internauci nie przepuścili okazji, by wytknąć Ani zabawę w najlepsze na koncercie w Warszawie, podczas gdy jej ukochany rozpoczynał ważny rozdział w karierze.
Do tej pory kobieta tylko przebąkiwała, co o tym wszystkim sądzi, ale teraz między wierszami dała znać, że docierają do niej wszystkie nieprzychylne komentarze. Jedno zdanie, a mówi tak wiele...
Nie cichnie afera wokół Lewandowskiej. W końcu nie wytrzymała. "Dla wszystkich mocno zaangażowanych w moje życie"
We wtorek tuż przed południem Lewandowska nadała komunikat z sali treningowej. Po intensywnych ćwiczeniach przyszedł czas na powrót do równie wymagającego planu dnia. Najpierw jednak uszczypliwa wiadomość dla nieprzychylnych jej obserwatorów.
"Dla wszystkich mocno zaangażowanych w moje życie... Dziękuję, że tak bardzo dbacie o moje sprawy prywatne" - napisała, dodając na koniec emotkę z mrugającym okiem.
Gwiazda nie ma chyba jednak czasu na przejmowanie się takimi drobnostkami. Jej codzienny planer ugina się bowiem od zobowiązań.
" A mówiąc o faktach: mam intensywny czas. Dużo pracy, kolejne wielkie projekty i ciągły rozwój mojego studia. Od kilku dni razem z moim zespołem jesteśmy na szkoleniu (...), żeby wejść na jeszcze wyższy poziom. Eventy, szkolenia, treningi, przygotowania do (...) [zawodów - przyp. aut.]. Domykam sprawy w Barcelonie, żeby frunąć dalej. Praca, rozwój i stawianie na siebie. Działamy" - napisała.
Lewandowska miała tego dość i zareagowała na aferę. Nawet nie kryła ironii
To drugi raz, gdy Lewandowska zareagowała na aferę ze swoim udziałem. Wcześniej zrobiła to tylko w niebezpośredni, choć znaczący sposób.
Parę dni temu podlinkowała na InstaStories artykuł z serwisu Kobieta.wp.pl o wymownym tytule "Dlaczego niezależność Lewandowskiej tak was w oczy kole?". Opublikowała też kilka screenów wspierających wiadomości prywatnych, które otrzymała od obserwatorek.
" Dorosły mężczyzna nie potrzebuje, żeby żona odprowadzała go pierwszego dnia do nowej pracy. Co to w ogóle za standardy... Pani Aniu, całym sercem popieram Pani niezależność i podziwiam, jak wspaniale i z gracją znosi Pani te (...) [komentarze - przyp. aut.]" - pisała jedna z nich.