Wołodymyr Zełenski wniósł do parlamentu projekt ustawy o budowie Panteonu Narodowego. Mają się w nim znaleźć najważniejsi bohaterowie, którzy w różnych okresach walczyli o wolną Ukrainę. Nasi rozmówcy przekonują, że pomysł będzie wykorzystywany do wywoływania gwałtownych reakcji ze strony Polski.
Poza budowaniem mitów założycielskich Ukrainy, planowany Panteon Narodowy może stać się prętem, którym przeciąga się po klatce, aby uzasadniać tezę, że Polska działa gwałtownie i nieracjonalnie. Taką interpretację słyszymy ze źródeł dyplomatycznych zarówno wokół prezydenta RP, jak i Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Niedzielne uroczystości, na których prezydent Ukrainy tłumaczył cel nowej ustawy , krążyły wokół postaci Iwana Mazepy. Ten XVII-wieczny szlachcic na służbie Rzeczypospolitej, odznaczony przez króla Augusta II Mocnego Orderem Orła Białego, finalnie obrócił się przeciwko Polsce, współpracując jako kozacki esauł (podoficer) najpierw z Moskwą, a później przeciwko Moskwie ze Szwecją.
"Muszą się liczyć z konsekwencjami". Prezydencki minister o ruchu Zełenskiego
Nowy punkt zapalny
Strona polska już podczas rozmów z Budanowem na początku czerwca – przed odebraniem Zełenskiemu Orderu Orła Białego – sygnalizowała, że panteon może stać się kolejnym punktem sporu polsko-ukraińskiego.
W szczycie afery dotyczącej jednostki wojskowej (którą nazwano im. bohaterów UPA – red.) miałem okazję rozmawiać z wysokim przedstawicielem biura prezydenta Ukrainy. Uprzedzałem wtedy, że ewentualna decyzja o budowie panteonu zaostrzy nasze relacje na znacznie większą skalę niż dotychczasowy kryzys - mówi Wirtualnej Polsce dr Adam Eberhardt, wicedyrektor Studium Europy Wschodniej, wcześniej szef Ośrodka Studiów Wschodnich.
Usłyszałem w odpowiedzi, że decyzja polityczna jest podjęta, a uspokoić nas powinno to, że będzie to projekt ekumeniczny honorujący różne nurty ukraińskiego ruchu narodowego. Bynajmniej nie brzmiało to uspokajająco – relacjonuje ekspert. Szuchewycz następny?
Wydarzenia z weekendu potwierdzają te prognozy. Mazepa jest "ekumeniczny", ale to tylko punkt wyjścia do budowania przez Kijów nowej polityki historycznej. Polityki konfrontacyjnej wobec Polski i obliczonej na budzenie gwałtownych reakcji.
Jak pisali Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak w WP, jeszcze przed odebraniem Orderu Orła Białego Zełenskiemu na biurko Budanowa trafiło podanie dowódców 67. Brygady Zmechanizowanej o nadanie patrona tej jednostce. Ma nim być na prośbę żołnierzy… Roman Szuchewycz. Operacyjny dowódca UPA z czasów ludobójstwa wołyńskiego. Człowiek numer jeden, odpowiedzialny za systemowe i bestialskie zabijanie Polaków. Jak wynika z informacji WP ten wniosek u Budanowa nadal leży. Decyzja, co z nim zrobić, nie zapadła.
Dodajmy: 67. Brygada Zmechanizowana to formacja założona przez byłych aktywistów Prawego Sektora, a więc najbardziej kontrowersyjnej formacji z okresu Majdanu w 2014 r. Dowodził nią wówczas skrajnie prawicowy nacjonalista Dmytro Jarosz. Ten sam, który przed kilkoma dniami obrażał polskich polityków, nazywając ich "przekupnymi dziwkami". Obecnym dowódcą 67. Brygady jest Roman Korenjuk.
Kwestia nadania patronatu Szuchewycza nad jednostką miała pojawić się w czasie rozmów polsko-ukraińskich, których celem była deeskalacja. Budanow jednak miał zaprzeczać, że taki wniosek w ogóle do niego trafił; a jeśli trafił, to on o nim nie wie.
Prawdziwy konflikt wciąż przed nami
Kolejnymi punktami wojny o ordery mają być kwestie pochówku w ukraińskim panteonie. Jeszcze na etapie rozmów deeskalacyjnych – jak pisaliśmy w WP – Ukraińcy mieli proponować odejście od sprowadzenia do kraju szczątków Stepana Bandery . Z wypowiedzi ukraińskich polityków z weekendu wynika jednak, że to już nieaktualne.
Co więcej, do grona osób, które miałyby zostać pochowane w panteonie, biuro prezydenta miało dodać również dowódców bezpośrednio odpowiedzialnych za ludobójstwo na Wołyniu: Szuchewycza i Dmytra Klaczkiwskiego vel Kłyma Sawura. W przypadku tych dwóch pochówki musiałyby być jednak symboliczne. Głównodowodzący UPA 5 marca 1950 r. w obławie NKWD w Biłohoroszczy pod Lwowem popełnił samobójstwo. Sowiecka bezpieka, aby zapobiec powstaniu kultu Szuchewycza, spaliła jego zwłoki, a prochy rozrzuciła do Zbrucza. Klaczkiwski zginął w obławie NKWD zimą 1945 r. Według prof. Grzegorza Motyki jego ciało zamurowano w więzieniu w Równem.
Ofiary "faszyzacji"
Rozmówcy WP przekonują, że zarówno Szuchewycz, jak i Klaczkiwski – mimo braku szczątków - będą wykorzystywani przez Kijów do drażnienia Polski przy okazji kreowania panteonu. Zełenski może grać kartą ich upamiętnienia, aby sterować temperaturą sporu politycznego w Polsce. Czyli trwającą właśnie licytacją na to, który obóz jest bardziej antyukraiński.
Kijów liczy też, że w trakcie tej licytacji dojdzie do kompromitujących Polskę wypowiedzi czy incydentów z udziałem przedstawicieli ukraińskiej diaspory i Polaków. Co pozwoli Zełenskiemu wystąpić w roli ofiary "faszyzacji" Polski. Strona ukraińska proces panteonizacji zbrodniarzy i kolaborantów nazistowskich zaczęła jeszcze przed sporem o Order Orła Białego. Kulminacyjnym punktem tego procesu było ściągnięcie pod koniec maja ciała Andrija Melnyka – lidera nacjonalistycznej frakcji tzw. melnykowców i agenta Abwehry, działającego pod pseudonimem Konsul I.
Szczątki Melnyka miały przejechać z Luksemburga na Ukrainę przez Czechy i Słowację. Ponownie pochowano go podczas uroczystości państwowej z udziałem Zełenskiego na kijowskim Narodowym Cmentarzu Wojskowym. Sprzeciw wyraził wówczas Jad Waszem, przypominając, że Melnyk i jego organizacja kolaborowali z III Rzeszą.
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
Dziennikarz Wirtualnej Polski, reporter, korespondent wojenny. Autor nagradzanych książek, m.in. "Polska na wojnie" i "Śniadanie pachnie trupem". Z Markiem Magierowskim prowadzi podcast "Bez Doktryny".
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości