17-letni chłopak zginął w tragicznych okolicznościach na torowisku w Pile w województwie wielkopolskim. Nastolatek wszedł na stojące wagony towarowe i zaczął iść po ich dachach. W pewnym momencie spadł na ziemię. Mimo trwającej ponad 40 minut reanimacji, jego życia nie udało się uratować. Prawdopodobną przyczyną tragedii było porażenie prądem.
Najważniejsze informacje
Wtorkowego popołudnia 17-latek wszedł na dachy wagonów stojących w okolicy ulicy Zatorskiej w Pile.
Chłopak spadł z wysokości i zmarł mimo ponad 40-minutowej akcji reanimacyjnej.
Policja i prokuratura ustalają, czy bezpośrednią przyczyną śmierci było porażenie prądem.
Do wypadku doszło we wtorek, 14 lipca, przed godziną 15. Jak podaje serwis 7dni.pila.pl, 17-letni mieszkaniec Wielkopolski wspiął się na specjalistyczne wagony służące do przewozu materiałów sypkich. Z ustaleń wynika, że nastolatek przechodził po dachach składu, po czym nagle spadł na ziemię i stracił przytomność.
Jako pierwsi na miejsce zdarzenia dotarli policjanci z pilskiego Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego, którzy natychmiast rozpoczęli reanimację poszkodowanego. W dalszej kolejności akcję ratunkową przejęli ratownicy.
Jest wideo. Tak nowi koledzy z Chicago Fire przywitali Lewandowskiego
Nie żyje 17-latek. Zginął po wejściu na dach pociągu
Okoliczności tragicznego zdarzenia są obecnie badane. Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. Kluczowe dla śledczych będzie wyjaśnienie, czy do śmierci nastolatka doszło w wyniku porażenia prądem.
Redaktor WP Wiadomości. W mediach od 2015 roku. Zaczynał w Polskiej Agencji Prasowej, później związany z "Faktami" TVN. Z wykształcenia politolog.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości