
0:00
Młyny kościelne mielą powoli, ale nie tym razem. Wyświęceni 1 lipca za plecami papieża czterej biskupi Bractwa św. Piusa X w ciągu 24 godzin zostali ekskomunikowani. Tak jak wszyscy duchowni i katolicy identyfikujący się z Bractwem. Jakie niesie to konsekwencje?
Arkadiusz Andrzej Stempin
Po przejęciu sterów w Watykanie przez Leona XIV (maj 2025) Bractwo św. Piusa X informowało, że stanęło wobec wyższej konieczności wyświęcenia nowych biskupów. Tuż przed ceremonią wyznaczoną na 1 lipca Leon XIV wezwał po ojcowsku do zaniechania zamierzenia, a prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Victor Fernández, zaprosił na „teologiczny dialog” lidera Bractwa księdza Davide’a Pagliarani.
Wierchuszka ruchu odmówiła. 1 lipca podczas kilkugodzinnej mszy polowej w Écône, transmitowanej online, po jednym duchownym ze Szwajcarii i USA oraz dwóch francuskich księży zostało przed dwóch biskupów bractwa wyświęconych na współbraci. (Na zdjęciu u góry)
Watykan już na drugi dzień zastosował opcję atomową. Całą szóstkę biskupów uznał za schizmatyków, podobnie jak wszystkich duchownych (w tej chwili 700 kapłanów i 300 seminarzystów) oraz wiernych zaangażowanych w działalność Bractwa.
Wprawdzie przy liczbie 1,3 miliarda katolików nie są to liczby imponujące, ale tradycjonalistyczny de facto odrębny Kościół może stanowić magnes dla katolickich konserwatystów.
Tym bardziej przy obecnej polaryzacji w samym Kościele katolickim. Choć obecnie flagowe postacie watykańskich konserwatystów, jak kardynał Ludwig Müller czy kardynał Robert Sarah, dystansują się od sukcesorów abp. Lefebvre’a.
Drugie niebezpieczeństwo polega na tym, że silnie z kolei politycznie spolaryzowane społeczeństwa krajów zachodnich otrzymują wraz z Bractwem Piusa X silny filozoficzno-moralny punkt odniesienia. Już obecnie piusowcy są widywani na demonstracjach populistycznej AfD w Niemczech, Frontu Narodowego we Francji, czy Vox w Hiszpanii.
Wreszcie, w przeciwieństwie do poprzedniego aktu nielegalnych — z optyki Watykanu — święceń Bractwa z 1988 roku, jakikolwiek dialog, o którego kopię kruszył konserwatywny kardynał Joseph Ratzinger (Benedykt XVI), jest niemożliwy.
Jak więc doszło do tego zerwania?