RAK
    Izraelsko-rosyjski aktywista Andrey X: w Izraelu stałem się częścią systemu apartheidu [WYWIAD]

    Izraelsko-rosyjski aktywista Andrey X: w Izraelu stałem się częścią systemu apartheidu [WYWIAD]

    3585 odsłon
    Izraelsko-rosyjski aktywista Andrey X: w Izraelu stałem się częścią systemu apartheidu [WYWIAD]

    0:00

    Jednym z podobieństw między Izraelem a Rosją jest mentalność „oblężonej twierdzy”, wykorzystywana zarówno przez Rosję, jak i Izrael – mówi nam rosyjsko-izraelski aktywista, znany pod pseudonimem Andrey X. I opowiada, jak po przeprowadzce do Izraela zmienił swoje poglądy

    Aleksander Kamkow

    Andrey Khrzhanovskiy (1998 r.) jest urodzonym w Rosji antropologiem, dziennikarzem i aktywistą politycznym. Na łamach Meduzy, Doxy i opozycyjnej Novaya Gazeta krytykował reżim Putina i systemowe łamanie praw człowieka przez Rosję. Po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę wraz z rodziną przeprowadził się do Izraela, gdzie zajął się dokumentowaniem i nagłaśnianiem przemocy osadników na Zachodnim Brzegu. W internecie znany jest głównie pod pseudonimem Andrey X . W rozmowie z aktywistą pytamy o różnice i podobieństwa pomiędzy Izraelem a Rosją oraz o perspektywy na zakończenie etnicznej przemocy na kontrolowanych przez Izrael ziemiach.

    Aleksander Kamkow: Świat obiegły ostatnio zdjęcia uczestników Global Sumud Flotilla poniżanych i szykanowanych przez izraelskie władze. W izraelskich więzieniach przebywa tysiące więźniów politycznych – w tym obywatele Izraela. Lea Zakh Aharoni, CEO Our People, organizacji zajmującej się pomocą rosyjskim Żydom w emigracji do Izraela, nazywa ciebie zagrożeniem dla państwa i wzywa władze do odebrania ci obywatelstwa.

    A ty nadal jeździsz na Zachodni Brzeg i pokazujesz światu przemoc osadników. Nie boisz się?

    Andrey Khrzhanovskiy : Czy się boję? Oczywiście. Trzeba jednak pamiętać, że ryzyko, z jakim mierzę się ja, jest nieporównywalnie mniejsze od tego, które każdego dnia ponoszą moi palestyńscy koledzy.

    W Strefie Gazy grozi im śmierć, porwanie lub tortury. Na Zachodnim Brzegu mogą zostać zatrzymani i osadzeni w więzieniu. Tak stało się z moim bliskim przyjacielem i współpracownikiem Aymanem Ghrayebem, który od sześciu miesięcy przebywa w areszcie administracyjnym bez postawionych zarzutów i bez procesu — za nagrywanie filmów i publikowanie ich w mediach społecznościowych.

    Ja sam również doświadczyłem konsekwencji swojej działalności. Byłem atakowany, pobity i zatrzymywany. Codziennie otrzymuję pogróżki, w tym groźby śmierci. Mimo to jako Żyd i obywatel Izraela korzystam z ochrony oraz przywilejów, których Palestyńczycy nie mają. Wynika to z faktu, że Izrael jest państwem apartheidu, a władze różnie traktują aktywistów w zależności od ich pochodzenia.

    Czy był w twoim życiu jakiś konkretny moment, w którym postanowiłeś zaangażować się w relacjonowanie sytuacji na Zachodnim Brzegu?

    Przyjeżdżając do Izraela nie miałem mocno sprecyzowanych poglądów na tutejszą sytuację polityczną.

    Można powiedzieć, że byłem syjonistą z przyzwyczajenia. Syjonistyczne wartości dominowały w moim otoczeniu, a ja przyjąłem je bez głębszego zastanowienia. Nie miałem w tej kwestii jednoznacznych poglądów i byłem otwarty na argumenty z obu stron.

    Po otrzymaniu obywatelstwa uznałem, że skoro zostaję tu przynajmniej na jakiś czas, powinienem lepiej zrozumieć miejsce, w którym się znalazłem. Mniej więcej po roku pobytu w Izraelu stało się dla mnie oczywiste, jak wiele rzeczy działa tutaj nie tak, jak powinno.

    Czytaj cały artykuł u źródła — OKO.press GNews

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era