Ukraina wejdzie do Unii, ale nikt nie powie kiedy. Cztery lata po przyznaniu jej statusu kandydata, UE otworzyła dopiero pierwszy z sześciu klastrów negocjacyjnych, a kolejne znów zablokowały Węgry. - Nie mogę podać konkretnych terminów - przyznał w rozmowie z polskimi mediami wiceszef Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis.
Ukraina i Mołdawia mają za sobą dopiero pierwszy z sześciu klastrów negocjacyjnych, a konkretnej daty akcesji nikt nie podaje. — Nie mogę w tej chwili podać konkretnych terminów - przyznał w rozmowie z polskimi mediami wiceszef KE Valdis Dombrovskis.
Wakacyjny harmonogram już się sypie. Zamiast pięciu klastrów Bruksela celuje przed przerwą najwyżej w dwa - stosunki zewnętrzne i rynek wewnętrzny — a Kijów liczył, że do połowy lipca otworzy wszystkie sześć.
W tle narasta napięcie na linii Warszawa-Kijów. Po odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego prezydent Ukrainy zgłosił projekt ustawy o Panteonie Narodowym, a Komisja Europejska apeluje o łagodzenie emocji: "Linia frontu znajduje się gdzie indziej".
Ukraina złożyła wniosek o wstąpienie do Unii Europejskiej 28 lutego 2022 r. - cztery dni po rozpoczęciu przez Rosję pełnowymiarowej agresji. Mołdawia zrobiła to 3 marca 2022 r. Oba państwa otrzymały status kandydatów w czerwcu 2022 r. W ten sposób ich procesy akcesyjne zostały połączone.
Rowerzysta z nielegalnym rowerem w Gdańsku
Następnie negocjacje ruszyły formalnie w czerwcu 2024 r. Przejście do rozmów na temat konkretnych rozdziałów blokowały jednak Węgry. Rząd Viktora Orbana wykorzystywał fakt, że decyzje dotyczące rozszerzenia UE wymagają jednomyślności. Do przełomu w procesie akcesyjnym Ukrainy, a wraz z nią Mołdawii, doszło po objęciu władzy na Węgrzech przez Petera Magyara, który porozumiał się z Kijowem w sprawie praw mniejszości węgierskiej w Ukrainie.
W połowie czerwca nastąpił kolejny krok. UE otworzyła formalnie pierwszy tzw. klaster negocjacyjny z Ukrainą i Mołdawią. Klaster to pakiet powiązanych tematycznie rozdziałów, które negocjuje się razem - w sumie jest ich sześć, a obejmują 35 obszarów: od praworządności i praw podstawowych, przez rynek wewnętrzny, rolnictwo i fundusze, po politykę zewnętrzną. Otwarty właśnie pakiet to fundamenty - praworządność, sądownictwo, prawa obywatelskie. W unijnej procedurze otwiera się go pierwszy, a zamyka ostatni, bo to od niego zależy ocena reform w całym kraju.
Sprawa szybko straciła jednak impet - i to ponownie za sprawą Węgier. Choć 15 czerwca państwa UE jednomyślnie otworzyły pierwszy klaster, dwa tygodnie później Budapeszt wstrzymał kolejny krok. Na spotkaniu unijnych ambasadorów (COELA) w Brukseli 23 czerwca Węgry odmówiły zatwierdzenia wyników kontroli dla klastrów od drugiego do szóstego, argumentując, że ich eksperci potrzebują więcej czasu na ocenę. W praktyce oznacza to, że UE nie może wysłać Kijowowi formalnego zaproszenia do przedstawienia stanowisk negocjacyjnych - a bez tego nie ruszą rozmowy o otwarciu kolejnych rozdziałów. Identyczna blokada objęła Mołdawię.
Rząd Petera Magyara nie kwestionuje samego procesu - sprzeciwia się jego przyspieszaniu. Budapeszt domagał się usunięcia z projektu wspólnego stanowiska 27 państw zapisu o prowadzeniu rozmów z Ukrainą "tak szybko, jak to możliwe". Sam premier tłumaczył to wprost po szczycie Rady Europejskiej. "Łącznie jest sześć klastrów i nie uważamy, by otwieranie ich wszystkich naraz było dobrym pomysłem. Częściowo dlatego, że atrament na pierwszym dokumencie jeszcze nie wysechł, a częściowo dlatego, że byłoby to złym sygnałem dla krajów Bałkanów Zachodnich (Serbii, Albanii, Czarnogóry i Macedonii Północnej - red.), które od lat ubiegają się o członkostwo w UE" - powiedział Magyar.
Temat członkostwa Ukrainy w UE był podnoszony także podczas Konferencji Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Szef Rady Europejskiej Antonio Costa mówił, że odbudowa Ukrainy jest ściśle związana z jej drogą do członkostwa w UE.
Costa przypominał przy tym, że właśnie otwarto pierwszy klaster negocjacji akcesyjnych z Ukrainą, a celem UE jest jak najszybsze otwarcie kolejnych rozdziałów.
Proces ten nadal przebiega w oparciu o postępy kandydatów, ale Ukraina przeprowadziła już niezwykłe reformy i to w nadzwyczajnych okolicznościach. Będziemy nadal współpracować, aby utrzymać ten postęp - zapowiadał. Głos na konferencji zabierała także unijna komisarz ds. rozszerzenia Marta Kos, która zwracała uwagę na rangę otwarcia pierwszego klastra.
"Bez dokładnej daty"
Komisja Europejska zdaje się mieć jednak świadomość, że droga do dołączenia Kijowa do wspólnoty może przebiegać burzliwie. - Ukraina dołączy do UE. Uważam, że wprawiliśmy ten proces w ruch, również poprzez realizację agendy reform - podkreślał w rozmowie z polskimi mediami na marginesie URC wiceszef KE, komisarz ds. finansowych Valdis Dombrovskis.
Otwarcie kolejnych klastrów się opóźni. Jak podaje Euronews, powołując się na unijnych urzędników i dyplomatów, Bruksela celuje teraz w odblokowanie przed wakacyjną przerwą dwóch obszarów - stosunków zewnętrznych (klaster 6.) i rynku wewnętrznego (klaster 2.) - zamiast pięciu, jak planowano wcześniej. Pozostałe trzy mają być otwierane stopniowo już po przerwie.
Dombrovskis zaznaczył ponadto, że w trakcie konferencji Kijów otrzymał pierwszą transzę - 3,2 mld euro - z 90 mld w ramach przygotowanego przez UE kredytu wsparcia dla Ukrainy. - Łączne wsparcie UE, biorąc pod uwagę państwa członkowskie, instytucje finansowe i pomoc dla uchodźców, osiągnęło już poziom 221 miliardów euro. To czyni Unię Europejską zdecydowanie największym darczyńcą - mówił.
Konflikt na linii Warszawa-Kijów. UE w tle?
Nieodłącznym tematem gdańskiej konferencji była także absencja Wołodymyra Zełenskiego. Oficjalnie informacje o braku głowy państwa na URC przekazane zostały niecałe 48h przed oficjalnym rozpoczęciem wydarzenia.
Decyzja to oczywiście pokłosie odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego w związku z jego wcześniejszym ruchem - nadaniem jednostce armii ukraińskiej im. Bohaterów UPA. Decyzja ta wywołała nad Wisłą gwałtowną reakcję - z odebraniem odznaczenia - na czele.
UE nie bagatelizuje kryzysu. - Oczywiste jest, że musimy pozostać zjednoczeni. Każde działanie, które tworzy podziały, jest dekoncentrujące, a w najgorszym razie może być strategicznym błędem. Podzielam tu zdanie premiera Tuska, który wzywa do uspokojenia emocji. Linia frontu znajduje się gdzie indziej - tłumaczył stanowisko KE Dombrovskis na marginesie URC.
Zamiast Zełenskiego na czele gdańskiej delegacji z Kijowa stanęła szefowa rządu Julia Swyrydenko, której obecność odczytywana była nad Motławą jako gest deeskalacyjny w napiętych stosunkach Warszawy z Kijowem.
Ukraińska premier nie wyjechała z Gdańska z pustymi rękami. Podczas dwudniowej konferencji strona ukraińska podpisała bowiem ponad 160 umów o wartości ponad 10 mld euro - przekazał minister gospodarki, środowiska i rolnictwa Ukrainy Ołeksij Sobolew.
Wśród zawartych porozumień wymienił m.in. deklarację Banku Światowego, który chce pozyskać na odbudowę Ukrainy 2 mld dol. m.in. od europejskich partnerów.
Odwilż w stosunkach polsko-ukraińskich zdaje się, że skończyła się jednak w niedzielę, kiedy to Wołodymyr Zelenski wniósł do Rady Najwyższej projekt ustawy o budowie Panteonu Narodowego z imionami osób, które walczyły o wolną Ukrainę. - Nikt nie będzie nam mówił, jakich bohaterów szanować - zapowiedział.
Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości