
FOBS to akronim, który dla większości ludzi nie znaczy nic. W praktyce mówimy jednak o koncepcji, która w latach 60. kazała Amerykanom spojrzeć nie tylko na północ, skąd spodziewali się radzieckich rakiet balistycznych, ale również w górę i za siebie. Dziś ten sam pomysł wraca w chińskim wydaniu. Tyle tylko, że po drodze świat dorobił się pojazdów hipersonicznych, sensorów orbitalnych, systemów obrony warstwowej i dużo większej zależności od kosmosu.
FOBS nie jest zwykłą rakietą. Właśnie dlatego budzi taki niepokój
FOBS, czyli Fractional Orbital Bombardment System , najprościej opisać jako częściowy system bombardowania orbitalnego. “Częściowy” jest tutaj słowem kluczowym, bo nie chodzi o klasyczne umieszczenie głowicy jądrowej na stabilnej orbicie i trzymanie jej tam jak apokaliptycznego satelity. Chodzi o wyniesienie ładunku lub pojazdu bojowego na trajektorię zahaczającą o orbitę, a następnie sprowadzenie go w dół przed wykonaniem pełnego okrążenia Ziemi.