
To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było - miał powiedzieć szef prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie w sprawie pacjenta, który został znaleziony w łazience po czterech godzinach od śmierci. Portal zero.pl w poniedziałek ujawnił taśmy z sekcji zwłok.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak doszło do śmierci pacjenta w Szpitalu Południowym.
Dlaczego personel szpitala nie zauważył nieobecności pacjenta przez cztery godziny.
Co zawierają nagrania z prosektorium i jakie mają znaczenie dla sprawy.
Śmierć pacjenta w łazience Szpitala Południowego
Do zdarzenia miało dojść w sierpniu ubiegłego roku. Do Szpitala Południowego w Warszawie przyjęto starszego mężczyznę z biegunką. Jak podaje portal zero.pl, miał być na bieżąco monitorowany. Około północy udał się do łazienki, a około 4 nad ranem znaleziono go tam martwego . To sytuacja, o której w wywiadzie w Kanale Zero wspominał dr Emil Jędrzejewski . Wciąż jest wyjaśniane, dlaczego przez cztery godziny nikt nie zwrócił uwagi na pacjenta.
Szpital miał podjąć decyzję o przeprowadzeniu sekcji zwłok. - Faktycznie sytuacja, w której pacjent umiera w toalecie i zostaje znaleziony po wielu godzinach, jest niecodzienna. Cały szpital był tym poruszony. Byłem zdziwiony, że dyrekcja nie podjęła decyzji o przekazaniu sprawy do prokuratury , lecz zdecydowano o przeprowadzeniu sekcji zwłok u nas w szpitalu - powiedział portalowi zero.pl ówczesny koordynator prosektorium w placówce Artur Habowski, który dziś już tam nie pracuje . Jak dodał, decyzja o przeprowadzeniu sekcji zwłok została podjęta przez dyrekcję szpitala, a patomorfolog nie odmówił jej przeprowadzenia.
Nagrania z sekcji zwłok
Portal zero.pl podaje, że dysponuje nagraniami z prosektorium Szpitala Południowego. Mają trwać nawet kilkadziesiąt godzin. Zarejestrowano na nich zdarzenia z 12 sierpnia, kiedy przeprowadzono sekcję zwłok zmarłego mężczyzny oraz z 13 sierpnia, kiedy kiedy do szpitala przyjechała jego rodzina. W sekcji poza Habowskim uczestniczyli także lekarz patomorfolog Kamil Sokół oraz pomocnik sekcyjny, który ma być autorem nagrania i już wtedy miał być skonfliktowany z przełożonym.
Koordynator prosektorium miał powiedzieć, że personel szpitala „dał dy” i powinien „chociaż kua przejść co godzinę i zobaczyć, czy mają wszystkich pacjentów”. Dzień później koordynator prosektorium tłumaczył rodzinie pacjenta, że przyczyną śmierci były problemy z sercem . - Wie pani, to ja powiem szczerze, ja dawno nie widziałem tak schorowanego serca - miał powiedzieć. W rozmowie nie wspominał jednak o tym, że mężczyzna został znaleziony w łazience dopiero po kilku godzinach.
Koordynator prosektorium wyjaśnia
Z kolei lekarz Kamil Sokół nie chciał rozmawiać z portalem. Wypowiedział się natomiast adwokat Maciej Zaborowski, partner zarządzający w kancelarii Kopeć & Zaborowski, którego klienci chcą przerwać zmowę milczenia wokół tego, co działo się w Szpitalu Południowym. - Pomimo złożenia wniosku o pilne przesłuchanie do dzisiaj, mimo wielu prób kontaktu, prokuratura nie zainteresowała się sprawą. Moi klienci w każdym momencie gotowi są stawić się w prokuraturze i złożyć zeznania pod odpowiedzialnością karną oraz przekazać wszelkie nagrania - powiedział prawnik.
Źródło: Radio ZET / zero.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje