Miał być perłą w koronie Putina i turystycznym rajem dla Rosjan. Dziś Krym przypomina raczej logistyczny koszmar i wielką bazę wojskową, do której coraz trudniej dostarczyć paliwo i amunicję. - To porażka rosyjskiej koncepcji. Krym nie będzie już atrakcją, chyba że dla surwiwalowców - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską płk rez. Piotr Lewandowski.
Sytuacja na okupowanym półwyspie staje się krytyczna. Jak donosi portal Politico, Krym, który przez lata był przedstawiany jako niezdobyta twierdza, stał się "najsłabszym ogniwem" rosyjskiej armii. Ukraińcy konsekwentnie niszczą systemy obrony przeciwlotniczej, magazyny paliw i szlaki transportowe, sprawiając, że stacjonowanie tam wojsk staje się dla Rosjan coraz bardziej kosztowne i ryzykowne.
Przerwy w dostawie prądu i wody, niedobory paliwa i gwałtowne pogorszenie ogólnej sytuacji gospodarczej były również szokiem dla lokalnych mieszkańców i turystów. Sezon turystyczny na miejscu można uznać za zamknięty. Na całym okupowanym półwyspie wprowadzono ograniczenia w sprzedaży paliwa ludności, a także zawieszono działalność letnich obozów dla dzieci.
Jest wideo. Tak nowi koledzy z Chicago Fire przywitali Lewandowskiego
Koniec snu o "perle w koronie"
Zdaniem płk. rez. Piotra Lewandowskiego, weterana misji w Iraku i Afganistanie, wizerunkowa i propagandowa klęska Kremla w tym regionie jest już faktem.
Ekspert zauważa, że Moskwa coraz mniej przejmuje się losem zwykłych mieszkańców półwyspu. - Kreml nie będzie angażował zbyt wielu zasobów w ich ochronę. Z perspektywy propagandowej to porażka, ale finalnie nie będzie to miało decydującego wpływu na przebieg samej wojny - wskazuje jednocześnie wojskowy.
Kolejk po zaopatrzenie na Krymie © Telegram Logistyka strachu. Potrójna pensja to za mało
Największym problemem Rosjan nie jest sam brak dróg, ale niemożność zapewnienia bezpiecznych dostaw. Ukraińska kampania wymierzona w Zaporoże skutecznie zdezorganizowała rosyjskie linie zaopatrzeniowe. Ukraińcy obrali za cel transporty, które Rosjanie wysyłali na Krym i na zaporoski front.
W sieci można znaleźć liczne przykłady, dlaczego tak jest. Ukraińskie drony utrzymują stałą kontrolę ogniową nad autostradą pełniącą funkcję głównego korytarza do transportu amunicji i sprzętu na półwysep. Jeszcze niedawno dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Robert Browdi informował, że w ciągu zaledwie dwóch tygodni ruch na kluczowych trasach spadł o 71 proc. Liczba pojazdów zmniejszyła się z około 3800 do 1100 dziennie.
Rosjanie myśleli, że transport naziemny można zastąpić drogą morską - ta pomyłka okazała się wyjątkowo kosztowna. W ciągu ośmiu dni ukraińskie drony miały uderzyć w 108 rosyjskich statków na Morzu Azowskim. Ukraińskie "polowanie" na morzu praktycznie całkowicie wstrzymało ruch w Cieśninie Kerczeńskiej.
Braki paliwa na Krymie powodują, że ludzie tankują ile się da © Telegram To paraliżuje planowanie operacyjne armii agresora. - Dostawy wojskowe mają ten problem, że nigdy nie wiadomo, co faktycznie dojedzie. Jeżeli tracisz losową część zaopatrzenia, to jak masz planować walkę? Nie masz pewności, czy dotrze amunicja, paliwo czy żywność. To nie jest całkowite odcięcie, ale to są znaczące zakłócenia, które paraliżują rosyjskie działania w regionie - punktuje rozmówca WP.
Następny cel
Choć transport morski i drogowy jest poważnie zakłócony, Rosja wciąż utrzymuje kluczowy element łączności - linię kolejową biegnącą przez okupowane Zaporoże. To właśnie ona stanie się teraz - jak podkreśla płk Lewandowski - celem numer jeden dla ukraińskich rakiet i dronów.
Podjęte przez Rosjan działania jasno wskazują jednak na narastający problem i szukanie środków, które mają być odpowiedzią na ukraińskie ataki, które skutecznie odcinają półwysep. Dla Ukraińców pozostaje jeszcze jedna kwestia - Most Krymski.
Przeprawa jest starannie chroniona od strony morza i lądu. Jej bezpieczeństwa pilnują systemy obrony powietrznej, na wodzie i pod jej powierzchnią znajdują się zapory przeciwdronowe. Zniszczenie przeprawy, które Kijów zapowiada od początku wojny, byłoby ostatecznym ciosem w rosyjską narrację.
Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości