
Głębokie zmiany personalne na stanowiskach ministra zdrowia i prezesa NFZ są po prostu konieczne. Trudno oczekiwać od ludzi, którzy przez tyle czasu nie przygotowali żadnej reformy strukturalnej, że nagle uzdrowią system - powiedział PAP były minister zdrowia Marek Balicki.
Podczas piątkowej konferencji prasowej premier Donald Tusk zaznaczył, że oczekuje od Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia rozwiązań, które „uporają się z najbardziej oburzającymi praktykami”.
Wskazał na trzy problemy:
tzw. saloniki VIP w szpitalach,
omijanie kolejek do świadczeń,
bardzo wysokie zarobki niektórych medyków.
Szef rządu podkreślił, że najważniejszym zadaniem jest zmiana systemu, tak by nie ułatwiał on nadużyć. Powołując się na informacje z NFZ, premier przekazał, że w 2025 r. przeprowadzono 798 kontroli (27 zawiadomień do prokuratury na kwotę 53 mln zł, 97 proc. nieprawidłowości), z kolei w 2026 r. kontroli w placówkach ochrony zdrowia było 482, co skutkowało 11 zawiadomieniami do prokuratury na kwotę 20 mln zł, a nieprawidłowości stwierdzono w 99 proc. przypadków.
Balicki odpowiada: Trudno oczekiwać, że nagle uzdrowią system
Zdaniem Marka Balickiego, mimo tych danych i zapewnień premiera, nie powinniśmy spodziewać się prawdziwych reform systemowych.
– Głębokie zmiany personalne na stanowiskach ministra zdrowia i prezesa NFZ są po prostu konieczne. Trudno oczekiwać od ludzi, którzy przez tyle czasu nie przygotowali żadnej reformy strukturalnej, że nagle uzdrowią system. Do tego potrzeba nowej ekipy. Mam jednak wrażenie, że realne roszady kadrowe premiera zakończyły się na dzisiejszym odwołaniu dwóch wiceprezydentek Warszawy. Późniejsze „pogrożenie palcem” ministerstwu to raczej spektakl pod publiczkę – powiedział.
Jego zdaniem Szpital Południowy jak w soczewce skupił fundamentalne problemy systemu ochrony zdrowia – a w szczególności całkowity brak skutecznego nadzoru nad placówkami publicznymi. Rozmówca PAP zaznaczył, że nie spodziewa się prawdziwych zmian w najbliższym czasie.
– W przyszłym tygodniu resort przedstawi jakieś fragmentaryczne zmiany, które częściowo uspokoją emocje społeczne – jak likwidacja „saloników VIP” czy uderzenie w wygórowane zarobki niektórych lekarzy. Prawdziwych reform systemowych z tego nie będzie – ocenił.
Kryzys w ochronie zdrowia uderza w koalicję
Balicki zaznaczył, że nawet jeśli ministerstwo spełni oczekiwania premiera i uniknie dymisji, kryzysu to nie rozwiąże, a koalicja będzie dalej za to płacić politycznie .
– Najbardziej cierpi na tym wizerunkowo sam rząd. Słuchając wypowiedzi premiera, można odnieść wrażenie, że kryzys wcale się nie kończy, a Koalicja Obywatelska funduje sobie „samo-grillowanie”. W tym przypadku sprawdza się zasada: o jeden dzień za późno, o jeden dolar za mało – wyjaśnił.
Były minister zdrowia, zapytany o to, czy sytuację w ochronie zdrowia pomoże uzdrowić m.in. zbieranie danych o zarobkach medyków, wyjaśnił, że podczas dyskusji w Komisji Zdrowia wiceminister Kęcka jasno dała do zrozumienia, że ta lustracja zarobków lekarzy nastąpi dopiero jesienią.
– Tymczasem ludzie mają wrażenie, że stanie się to wkrótce i na tej podstawie rząd teraz uzdrowi sytuację. Nic wielkiego się więc nie wydarzy poza teatrem politycznym. To po prostu spóźniona, źle zarządzana odpowiedź na ten głęboki kryzys polityczny – podsumował były minister.
Premier zapowiedział w piątek, że jeśli do wtorku nie otrzyma precyzyjnych rekomendacji dot. ochrony zdrowia, w środę podejmie decyzje, także personalne. (PAP)
kub/ kcz/