
Tractor Pulling to sport dla ludzi o mocnych nerwach, a wczorajsze zawody udowodniły, że w Polsce ta dyscyplina ma się coraz lepiej. Zadanie zawodników z pozoru wydawało się proste: przeciągnąć specjalną, dociążoną platformę (tzw. sled) na jak najdłuższy dystans na specjalnie przygotowanym, ziemnym torze. Jeśli ktoś dojedzie do końca – liczy się krótszy czas przejazdu. W praktyce nie było to łatwe zadanie. Wielu poległo, ale sporo ciągników wykonało tzw. full pull. Jak powiedział konferansjer: moc bez trakcji tutaj się nie liczy.
Long Fot. Kamil Pawłowski / PTWP Walka o każdy centymetr toru
Rywalizacja została podzielona na kilka klas – od zmodyfikowanych maszyn rolniczych, które na co dzień pracują w polach, aż po potężne, specjalnie zbudowane prototypy generujące setki koni mechanicznych. Były klasy zależne od ciężaru maszyn oraz modyfikacji.
Replika Ursusa 1414S Fot. Kamil Pawłowski / PTWP Kluczem do sukcesu okazała się nie tylko czysta moc, ale przede wszystkim precyzja kierowców i odpowiednie dociążenie maszyn. Im dalej traktor jechał, tym ciężar na platformie przesuwał się bardziej do przodu, zwiększając opór.
Co to jest "Full Pull"?
To święty Graal każdego zawodnika Tractor Pullingu – przeciągnięcie ciężaru przez całą długość toru (zazwyczaj 100 metrów). Wczoraj w Rogu publiczność miała okazję oglądać ten wyczyn kilkukrotnie, co wywoływało prawdziwy szał na trybunach.
. Fot. Kamil Pawłowski / PTWP