Wołodymyr Zełenski próbował skonsolidować władzę w swoich rękach, ale zamiast tego rozpętał kryzys. I choć mianowanie Mychajła Drapanego głównodowodzącym armią złagodzi napięcia, prezydent z tej awantury wyjdzie osłabiony.
Godzinę przed tym, jak nagłówki ukraińskich mediów zaświeciły wczoraj na czerwono wiadomością o tym, że Mychajło Drapaty został głównodowodzącym sił zbrojnych , w internecie pojawiło się wymowne zdjęcie.
Na nim Wołodymyr Zełenski ściska dłoń uśmiechniętemu Drapatemu. Obok stoją Jewhen Chmara, nowy p.o. ministra obrony, oraz Pawło Palisa, były dowódca 93. brygady i zastępca szefa biura prezydenta.
Fotografia była zapowiedzią nadchodzących zmian, ale brakowało na niej jednej osoby - Mychajły Fedorowa. To od niego zaczął się jeden z największych kryzysów politycznych podczas prezydentury Zełenskiego.
Zełenski ma kontrkandydata do objęcia władzy w Ukrainie?
Pomimo zwolnienia z funkcji ministra obrony, wybuchu protestów i niemal jawnej demonstracji politycznych ambicji - Mychajło Fedorow nie tylko pozostał częstym gościem w biurze prezydenta, ale brał aktywny udział w konsultacjach i typowaniu następcy Ołeksandra Syrskiego .
Nominacja Drapatego, cieszącego się autorytetem w wojsku i społecznym zaufaniem, powinna złagodzić nastroje. W tym kryzysie jest on jednak raczej wielokropkiem niż kropką. Zapowiadany wielki reset, który w założeniach Zełenskiego był próbą zgromadzenia władzy poprzez zmiany kadrowe w resortach siłowych, przyniósł odwrotny efekt. Pokazał, że prezydent nie ma kontroli nad parlamentem, a wokół pojawiają się samodzielne postaci, które będą tworzyć niezależne ośrodki.
Bunt w Radzie
Nazajutrz po spotkaniu Rada Najwyższa miała powołać nowy rząd . Ani przyszły premier, ani kandydaci na stanowiska ministerialne nie wywoływali emocji czy zastrzeżeń. Oprócz jednego - ministra obrony.
Wcześniej Zełenski podjął decyzję, że Mychajła Fedorowa, dotychczasowego szefa resortu obrony ma zastąpić Ihor Kłymenko, dotychczasowy minister spraw wewnętrznych. Prezydent tłumaczył, że konflikt między Fedorowem i głównodowodzącym armią Ołeksandrem Syrskim, osiągnął absurdalny poziom i prowadzi do paraliżu.
Konflikt między "młodym reformatorem" i "radzieckim generałem" nie był niczym nowym. Podobnie jak fakt, że Fedorow, zmieniając zasady przetargów, popsuł interesy wielu producentom broni, związanym z otoczeniem Syrskiego. Równocześnie Fedorow rósł w siłę jako polityk, często przypisując sobie zasługi, na które pracowało całe wojsko.
Według niego deputowani wyciągnęli wnioski po wydarzeniach z lipca 2025 r. Wtedy frakcja została wmanewrowana w głosowanie za ustawą pozbawiającą niezależności organy antykorupcyjne, w wyniku czego zaczęły się ogólnokrajowe protesty.
Zamiana dla zamiany
Już następnego dnia stało się jasne, że zamiast przemeblowań w rządzie Zełenski właśnie rozpętuje kryzys. Na ulice wielu miast zaczęły wychodzić tysiące ludzi z tekturowymi plakatami, na których widniały żądania przywrócenia Fedorowa na stanowisko ministra obrony.
W tym czasie Fedorow otwierał pożegnalny briefing, na który przyszli tłumnie dziennikarze i deputowani wszystkich frakcji. Później wielu powie, że zachowywał się jak młody Zełenski - był pewny siebie, wyluzowany, momentami populistyczny. W tle leciała prezentacja 11 punktów pokazujących wszystkie patologie w wojsku i sposoby ich rozwiązania.
Fedorow porywał tłum, a Rada Najwyższa powoływała nowy rząd z wyjątkiem ministra obrony i szefa MSZ. W Ukrainie kandydatów na oba te stanowiska zwyczajowo wnosi prezydent i są głosowani osobno. Jednak tym razem to głosowanie nie pojawiło się nawet w porządku obrad.
Wtedy na ul. Bankowej, przy której mieści się biuro Zełenskiego, zaczęto gorączkowe poszukiwania alternatywy dla Kłymenki. Według naszych rozmówców Ministerstwo Obrony proponowano Pawłowi Palisie, a nawet Kyryłowi Budanowowi (wówczas stanowisko szefa biura prezydenta miałaby zająć odchodząca premier Julia Swyrydenko).
Ale obaj odmówili. W końcu padło na Jewhenija Chmarę, dowódcę Centrum Operacji Specjalnych "Alfa" SBU, które ma na swoim koncie wiele brawurowych ataków w głąb Rosji. Dla Zełenskiego było to upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu - obsadzenie stanowiska przez powszechnie szanowanego dowódcę oraz jednocześnie pozbycie się go ze Służby Bezpieczeństwa. Po zwolnieniu Wasyla Maluka w styczniu 2026 r. Chmara, żeby uspokoić nastroje w strukturach siłowych, został p.o. szefa SBU. Poniekąd był "listkiem figowym", ponieważ faktyczna władza przeszła w ręce Ołeksandra Pokłada, skompromitowanego, ale lojalnego wobec Bankowej.
Iluzja straty
Choć nazwisko Chmary pojawiło się niemal błyskawicznie, protesty w obronie Fedorowa już zdążyły wejść w nową fazę. Okazały się bardziej liczne i intensywne niż rok temu. A żądania protestujących zaczęły się koncentrować wokół zwolnienia Ołeksandra Syrskiego.
Według Julii Zabeliny w biurze prezydenta nie bardzo się przejęli tłumami na ulicach. W odróżnieniu od zeszłego roku, kiedy chodziło o niezależność organów antykorupcyjnych, na Zachodzie uznano, że kwestia obsadzenia stanowisk w ministerstwie jest wewnętrzną sprawą Ukrainy. Więc telefonów i presji z europejskich stolic nie było. A i w samej Ukrainie przetoczyła się dyskusja, czy ulica może wymuszać w czasie wojny zmianę głównodowodzącego.
Do tego dowództwo zaczęło się interesować żołnierzami, którzy wychodzili protestować w trakcie urlopu. Niektórym jednostkom kazano nagrywać filmiki wspierające Syrskiego . A szczytem stała się sytuacja wokół i tak skompromitowanej jednostki "Skała", która wchodziła w orbitę wojsk "mięsno-szturmowych" tworzonych przez Syrskiego. Jednostki te przerzucano na różne odcinki frontu, często by poprawić widok na mapie bez względu na straty.
Kiedy stołek pod Syrskim zaczął się chwiać, "Skała" opublikowała propagandowy filmik, na którym trzej żołnierze trzymają ukraińskie flagi ze zdjęciami Zełenskiego i Syrskiego. Miał być dowodem, że Ukraina utrzymuje pozycje w centrum upadającej Konstantynówki. Tyle że później okazało się, że żołnierze ze zdjęcia zostali wzięci przez Rosjan do niewoli. Nie wiadomo czy byli tam wysłani tylko w celu zapisania propagandowego wideo, ale to dodatkowo pogorszyło sytuację, utwierdzając, że otoczenie Syrskiego wykorzystuje radzieckie metody.
Casting na głównodowodzącego
Przez cały weekend w biurze Zełenskiego trwały "oględziny". Prezydent spotykał się z potencjalnymi kandydatami na głównodowodzącego.
Według Julii Zabeliny Syrski bardzo niechętnie ustępował ze stanowiska.
Inną kwestią były obawy Zełenskiego, by nie powtórzyć historii z Walerijem Załużnym, czyli nie wybrać kogoś, kto miałby polityczne ambicje.
Chaos przed zimą
Późnym wieczorem 21 lipca biuro prezydenta w poinformowało, że decyzje zapadły. Nowym głównodowodzącym został Mychajło Drapaty.
Obsadzając Drapatego i Chmarę na stanowiskach, Zełenski uspokoi społeczne nastroje.
Zdaniem Fesenki Zełenski poczuł się zbyt pewnie, ponieważ wybronił się po największych kryzysach - korupcyjnej sprawie Midas i zwolnieniu Andrija Jermaka , byłego szefa swojego biura. Z tych turbulencji prezydent nawet wyszedł z wyższymi notowaniami niż przed nimi, a to dzięki sprzyjającej sytuacji na froncie.
Efektem roszad był chaos w zarządzaniu państwem. Igor Kłymenko, ceniony szef MSW, został w ogóle bez ministerstwa. Zełenski zaproponował mu objęcie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, ale nie wiadomo, co wtedy z Rustemem Umierowem, jej obecnym szefem, człowiekiem Zełenskiego. Krążą pogłoski, że ma on zostać ambasadorem w USA, bo de facto już teraz odpowiada za negocjacje, a waszyngtońskie elity go zaakceptują.
Bez pełnowartościowego szefa pozostaje SBU. Ołeksandr Pokład został pełniącym obowiązki, ale jak mówią w rozmowie z Wirtualną Polską deputowani Sługi Narodu, Zełenski raczej nie uzbiera głosów w Radzie Najwyższej, by mianować go na stałe głową SBU. Wiadomo, że Pokład i Budanow są skonfliktowani i spowodowałoby to kolejne napięcia.
Nie wiadomo też, kiedy Jewhen Chamara w pełni obejmie stanowisko w ministerstwie obrony. Specjalnie dla niego musi być zmieniona ustawa, która zakazuje wojskowym obejmowania funkcji w tym resorcie. Z drugiej strony wprowadzanie reguły cywilnej kontroli nad ministerstwem jest jednym z podstawowych standardów NATO. A wśród głównych zadań nowego ministra są "utrzymanie kursu na reformy" oraz "kontynuacja deepstrike’ów". Niejasne jest, kto ma zająć się reformą mobilizacji.
Wdrażanie się nowych ministrów to czas, który Ukraina straci przed nadejściem prawdopodobnie najcięższej zimy od początku inwazji.
Satelici i konkurenci
Jeśli celem Zełenskiego było pozbycie się Fedorowa jako potencjalnego rywala, to jego zwolnienie i dalsze zmiany kadrowe przyniosły odwrotny efekt do zamierzonego. Zamiast konsolidacji władzy, Zełenski pokazał, że nie kontroluje parlamentu. A w jego otoczeniu pojawiły się kolejne silne postaci, którymi ciężko będzie sterować z prezydenckiego fotela.
Obok Budanowa to teraz Chmara oraz Drapaty i jedno z największych wyzwań - Fedorow.
Według źródeł Wirtualnej Polski Zełenski podczas spotkania z frakcją przypomniał, że w listopadzie są wybory do Kongresu USA.
Dodaje także, że strategią Zełenskiego na pierwsze powojenne wybory jest utworzenie koalicji z satelitarnymi partiami. Tym właśnie można wytłumaczyć pojawienie się Witalija Kima, popularnej głowy obwodu mikołajowskiego, który w nowym rządzie niespodziewanie został ministrem ds. weteranów. Na etapie formowania rządu przewijało się również nazwisko Ihora Terechowa, mera Charkowa. Obaj mogą przysporzyć głosów rosyjskojęzycznych Ukraińców z południa i wschodu.
Od dawna krążyły też pogłoski, że podobną satelitarną rolę mogłaby odegrać hipotetyczna partia "Dija" (od nazwy aplikacji), na czele której mógłby stać Fedorow.
Według Julii Zabeliny w otoczeniu Fedorowa przez cały czas pracowali spin doktorzy i biuro prezydenta o tym wiedziało.
W przypadku Fedorowa zadziałało to inaczej.
Ciekawe jednak jest to, że pomimo całego zamieszania Fedorow i Zełenski nadal współpracują.
Fedorow brał aktywny udział w konsultacjach dotyczących wyboru następcy Syrskiego. Sam jednak odrzucił wszystkie propozycje, które złożył mu prezydent.
Tyle że dla biura prezydenta wyglądałoby to jak przyznanie się do błędu, a więc do słabości.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości