
Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że w Polsce na 100 tysięcy mieszkańców przypada około 620 łóżek szpitalnych. To znacznie powyżej średniej unijnej, która w 2024 roku wyniosła 507 łóżek. Dla porównania, jeszcze w 2009 roku średnia ta była wyraźnie wyższa i wynosiła 582 łóżka, jednak od lat obserwuje się systematyczny spadek tego wskaźnika w całej Europie.
Wśród państw o najwyższym wskaźniku liczby łóżek szpitalnych znalazły się Bułgaria (870), Niemcy (759), Rumunia (731), Austria (655), Czechy (639) oraz Węgry (ok. 630). Polska uplasowała się tuż za nimi, wyprzedzając wiele krajów Europy Zachodniej, gdzie liczba łóżek jest znacznie niższa. Na drugim biegunie zestawienia znalazły się Szwecja (187), Holandia (221), Dania (226), Finlandia (248), Hiszpania (283) i Irlandia (293).
Mniej łóżek, krótsze pobyty – zmieniająca się rzeczywistość szpitali
Eksperci podkreślają, że spadek liczby łóżek szpitalnych w Europie to efekt rozwoju medycyny i technologii. Coraz więcej zabiegów można przeprowadzać w trybie ambulatoryjnym lub jednodniowym, a średni czas pobytu pacjenta w szpitalu ulega skróceniu.
W Polsce również trwają prace nad optymalizacją bazy łóżkowej. Resort zdrowia przygotowuje tzw. mapę potrzeb zdrowotnych, która ma pomóc w dostosowaniu liczby i rodzaju oddziałów do realnych potrzeb mieszkańców, zwłaszcza w kontekście starzenia się społeczeństwa.
Polska - Zamykane oddziały i wyzwania dla pacjentów
Mimo wysokiego wskaźnika liczby łóżek, w Polsce coraz częściej dochodzi do zamykania oddziałów szpitalnych . Dotyczy to zwłaszcza oddziałów ginekologiczno-położniczych. Od początku roku do połowy czerwca zamknięto osiem porodówek, a działalność kolejnych ośmiu została zawieszona . W niektórych regionach, zwłaszcza na Podkarpaciu, kobiety muszą pokonywać ponad godzinę drogi do najbliższego oddziału położniczego. Szacuje się, że w całym kraju taki dystans dotyczy około 11 tysięcy kobiet w wieku rozrodczym.
Procesy restrukturyzacyjne i konsolidacyjne, wspierane przez Ministerstwo Zdrowia, mają poprawić sytuację finansową i organizacyjną szpitali. Od 1 lipca trwa nabór do konkursu, w ramach którego z Funduszu Medycznego przeznaczono ponad miliard złotych na wsparcie konsolidacji placówek. Dodatkowo, szpitale, które zdecydują się na zamknięcie oddziału, przez dwa lata otrzymują 50 procent rozliczanych świadczeń z poprzedniego roku.
Z raportu Związku Powiatów Polskich wynika, że ponad 90 procent szpitali powiatowych zakończyło ubiegły rok stratą finansową, a ponad 60 procent miało zobowiązania wymagalne. Eksperci podkreślają, że to nie efekt złego zarządzania, lecz konsekwencja obecnego modelu systemowego.
Kolejnym poważnym problemem jest brak personelu medycznego. Szpitale coraz częściej mają trudności z zapewnieniem odpowiedniej liczby lekarzy, zarówno na oddziałach, jak i w ambulatoriach. Sytuację pogarszają nieprawidłowości dotyczące czasu pracy medyków – w ostatnim czasie głośno było o przypadkach pracy po 120 godzin bez przerwy oraz o tzw. kominowych zarobkach.
Ministerstwo zapowiada zmiany. Czy to wystarczy?
Ministerstwo Zdrowia zapowiada wprowadzenie limitów dotyczących czasu pracy lekarzy oraz maksymalnych stawek wynagrodzenia za godzinę. Naczelna Izba Lekarska proponuje, by lekarze mogli pracować maksymalnie 78 godzin tygodniowo, co oznaczałoby ujednolicenie zasad dla wszystkich medyków, niezależnie od formy zatrudnienia. Obecnie ponad 70 procent lekarzy pracuje na kontraktach, dla których nie obowiązują żadne limity godzin pracy. Klauzule opt-out, pozwalające na przekraczanie ustawowych limitów, mają wygasnąć z początkiem 2028 roku.