
Powróciła głośna sprawa, którą na początku 2025 roku żyli mieszkańcy Małopolski (rejonów podgórskich i górskich). Pomiędzy lokalsami a właścicielem prywatnego biznesu doszło do sporu – tym pierwszym nie podobało się, że po ich polach regularnie mkną skutery śnieżne.
Chcieli zaprotestować – początkowo pokojowo. Postanowili, że najpierw porozmawiają z szefem wypożyczalni – opowiedzą mu o swoich przykrych doświadczeniach (m.in. poniszczonej ziemi, która staje się nieurodzajna). Nie zdążyli jednak, bo gdy ten zjawił się na miejscu, dojść miało do awantury. Do sieci trafiło nawet brutalne nagranie (całe zajście zostało bowiem sfilmowane) – w pewnym momencie miał on wyjąć ostre narzędzie i ruszyć na jednego z lokalsów.
Sprawą zainteresowały się organy ścigania – Polska Agencja Prasowa, której przedstawiciele uczestniczyli w ostatniej rozprawie, przekazała nowe informacje.
Afera w Tatrach. Podejrzany częściowo przyznał się do winy. Wyrok zapadnie w ciągu kilku dni
W czwartek (9 lipca) prokuratura oznajmiła przed Sądem Rejonowym w Zakopanem, iż domaga się kary siedmiu miesięcy pozbawienia wolności dla podejrzanego (właściciela wypożyczalni). Pokrzywdzony liczy też na nawiązkę – w wysokości ponad 20 tys. zł.
Na wyrok trzeba jednak jeszcze zaczekać, ale nie długo – bo ma zapaść już w następnym tygodniu (w środę – 15 lipca).
Dziennikarze zrelacjonowali ostatnią rozprawę – śledczy wskazali, że oskarżony „był skonfliktowany z pokrzywdzonym już od dłuższego czasu”. „Było to związane z nielegalnymi przejazdami przez nieruchomości stanowiące własność nie tylko samego pokrzywdzonego, ale także innych osób. Oskarżony podszedł do pokrzywdzonego z pełną impulsywnością i działał z pełną premedytacją, atakując zaskoczonego pokrzywdzonego. (...) Motyw działania napastnika to sprawy finansowe i jego korzyść majątkowa” – wskazali.
Obrońca szefa wypożyczalni zawnioskował w jego imieniu o jego uniewinnienie – ws. zarzutu dotyczącego kierowania gróźb karalnych. Mężczyzna przyznał się natomiast do ataku na pokrzywdzonego.