
W skrócie
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo dotyczące błędów podczas interwencji policji w domu Tomasza Sakiewicza, uznając, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.
Policjanci weszli do mieszkania Sakiewicza w odpowiedzi na fałszywe zgłoszenie o zagrożeniu życia dziecka, działając w przekonaniu o istnieniu niebezpieczeństwa.
Obecnie trwa postępowanie służbowe w Komendzie Stołecznej Policji w sprawie prawidłowości interwencji, a decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa jest nieprawomocna i może zostać zaskarżona.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że żaden przepis prawa nie przyznaje wprost policjantom prawa wejścia do cudzego mieszkania bez zgody uprawnionego w sytuacji zgłoszenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia człowieka.
Według ustaleń śledczych, policjanci, którzy weszli do mieszkania Sakiewicza, mieli informację, że znajduje się tam dziecko, które chce odebrać sobie życie.
Kulisy interwencji w mieszkaniu Sakiewicza
Policjanci nie wiedzieli też, że alarm był fałszywy i że był to kolejny taki alarm dotyczący mieszkania Sakiewicza. Prokurator ustalił, że w interwencji policjantów były błędy, "jednak nie stanowiły one wypełnienia znamion czynu zabronionego jako przestępstwo, a powinny być rozpatrywane jedynie w kontekście możliwości dopuszczenia się przez nich przewinień dyscyplinarnych".