RAK
    Przyszłość nowych „małych” partii. Nowe otwarcie czy wehikuł na listy większych graczy?

    Przyszłość nowych „małych” partii. Nowe otwarcie czy wehikuł na listy większych graczy?

    3372 odsłon
    Przyszłość nowych „małych” partii. Nowe otwarcie czy wehikuł na listy większych graczy?

    Po fuzji Stowarzyszenia Centrum z Unią Europejskich Demokratów powstała Unia Centrum. Jednocześnie ruch Mateusza Morawieckiego coraz śmielej ustawia się w kontrze wobec PiS i niewykluczone, że poskutkuje to utworzeniem kolejnego ugrupowania. Czy takie partie mają przyszłość? I czy przetrwają jako samodzielne byty czy ostatecznie kończą jako wehikuł na listy wyborcze silniejszych graczy?

    Z tego artykułu dowiesz się:

    Jakie ugrupowania tworzą Unię Centrum.

    Które cele są filarami programowymi Unii Centrum.

    Dlaczego nowe ugrupowania powstają na polskiej scenie politycznej.

    Jakie wyzwania stoją przed partiami tworzonymi z rozłamów.

    Unia Centrum wkracza na polską scenę polityczną. To nowe ugrupowanie powstałe z połączenia Stowarzyszenia Centrum (które wcześniej wyodrębniło się z Polski 2050) i Unii Europejskich Demokratów, czyli członka Koalicja Polskiej, na czele której stoi PSL. Na czele nowej formacji stanie ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska , a jej zastępcami będą: dotychczasowa szefowa UED Elżbieta Bińczycka, europoseł Michał Kobosko, Mirosław Suchoń oraz Ewa Szymanowska.

    Filarami mają być: silna i konkurencyjna gospodarka, wspieranie przedsiębiorców, transformacja energetyczna, zaangażowanie w tematykę klimatyczną oraz proeuropejskość. Inicjatorzy projektu celują przede wszystkim w „uśpiony” elektorat Trzeciej Drogi z 2023 roku oraz część wyborców rozczarowanych rządami obecnej koalicji, zwłaszcza KO. Kobosko w rozmowie z RadioZET.pl zapewniał, że zainteresowanie projektem jest duże, a członkowie UC mają świadomość, że koalicja rządząca, której częścią chcą pozostać, rozczarowała wielu wyborców. Nie wykluczył współpracy z różnymi środowiskami, zarzekał się też, że żadna partia nie jest obecnie na etapie tworzenia list, co było odpowiedzią na pojawiający się w przestrzeni medialnej zarzut, że UC to tak naprawdę wehikuł na listy wyborcze KO w 2027 roku.

    Czy małe partie mają szanse przetrwać?

    Czy małe partie, wyodrębniające się z większych podmiotów, mają w ogóle szanse przetrwać, czy ostatecznie i tak wylądują na jednych listach z większymi graczami? - Większość partii, które konstytuowały się na polskiej scenie politycznej, powstawały w ramach reprezentacji parlamentarnej z różnych podziałów w tymże parlamencie. To zdecydowanie nie jest nowa sytuacja - mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr Anna Materska-Sosnowska, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, członkini zarządu Fundacji Batorego. Przypomina kontrprzykład Samoobrony, ale opisując np. Polskę 2050 zwraca uwagę, że – mimo iż lider był spoza parlamentu – większość osób, które w poprzedniej kadencji zasili ten klub sejmowy, pochodziła z ówczesnej PO.

    • Po pierwsze, takie ugrupowania czasem powstają w ramach protestu wobec tego, co się dzieje w ich macierzystej formacji, że niektórym posłom coś tam się nie podoba. Po drugie, powstają też dlatego, że mają swoje propozycje, które uważają za lepsze. Ale jest też trzeci powód: bardzo często powstają po to, by zaistnieć i nie zginąć politycznie. Poszczególni politycy chcą mieć pewność znalezienia się na listach w kolejnych wyborach parlamentarnych – tłumaczy ekspertka. Według niej takie ugrupowania i ogółem „ruch na scenie politycznej” są potrzebne. Zwraca przy tym uwagę na znaczący problem. - To są z reguły partie, które powstają przede wszystkim ze względów personalnych, a nie ideologicznych. Wtedy bardzo trudno jest zbudować dla nich takie silne, stabilne poparcie – przyznaje.

    Co czeka ruch Mateusza Morawieckiego?

    Wracając do zarzutu o tworzenie mikro-partyjek, które mają być jedynie wehikułem na listy lub do koalicji z większymi podmiotami, Materska-Sosnowska zaznacza, że np. historia Konfederacji Korony Polskiej temu przeczy. Ruch Grzegorza Brauna odłączył się przecież od formacji Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka, ostatecznie nie przepadając. Regularnie notuje bowiem w sondażach wyniki w przedziale 7-10 proc., a więc przekraczające próg wyborczy. - Braun najpierw został zawieszony za start w wyborach prezydenckich, potem wyrzucony, a teraz - już ze zdobytą popularnością i pewną rozpoznawalnością - tworzy własne struktury w całym kraju – mówi badaczka.

    Jak więc w tym kontekście rozpatrywać a wanturę w PiS wokół stowarzyszenia „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego? Co czekać może byłego premiera i jego zwolenników – secesja z partii Jarosława Kaczyńskiego i samodzielny start w wyborach do parlamentu, pozostanie w PiS czy odejście, ale finalnie z miękkim lądowaniem w jakiejś większej koalicji? - Dla każdego nowo tworzącego się ruchu czy stowarzyszenia, jakkolwiek to nazwiemy wybicie na samodzielność, jest konieczne w celu nabycia podmiotowości. Dopiero wtedy możesz sobie stworzyć warunki do negocjacji. Nie jesteś już przystawką, tylko mówisz „idziemy na takich warunkach, na to się godziny, a na to nie”. W tym przypadku upatrywałabym raczej ścieżki do upodmiotowienia się, a dopiero potem szukania potencjalnych koalicjantów. I wcale nie musi to być PiS – podsumowuje rozmówczyni RadioZET.pl.

    Źródło: Radio ZET

    Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

    Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET

    Tu się dzieje

    Czytaj cały artykuł u źródła — Radio ZET — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era