
0:00
W „Odysei” to przykładna żona, lecz jej historia nie kończy się na strofach Homera. Relacje z Odyseuszem, oczekiwanie, a wreszcie śmierć – miały w starożytności wiele interpretacji zaskakujących, czy wręcz szokujących. Dałoby się z tego nakręcić cały serial, a nie tylko film.
Adam Węgłowski
Czegokolwiek nie pokaże Christopher Nolan w swojej „Odysei”, wchodzącej 17 lipca do polskich kin, starożytnych wzorców nie przebije, pomysłowości antycznych autorów nie przeskoczy, ich dywagacji i niekonsekwencji nie przyćmi. A Penelopa i tak pozostanie wzorem małżeńskiej wierności, bo tak śpiewał Homer, a jemu talentem nikt nie dorównał.
Penelopa uważana jest za symbol małżeńskiej wierności. Dwadzieścia lat czekała na powrót swego męża Odyseusza z wojny trojańskiej. Nawet wtedy, gdy zaginionego powszechnie uważano już za zmarłego, a na Itace wokół „wdowy” kręcili się liczni zalotnicy, ona nie traciła nadziei. Ostatecznie oboje doczekali się ponownego spotkania. Happy end, choć unurzany w krwi wybitych absztyfikantów, był długi i pełen słodyczy.
Taka jest Penelopa, jaką znamy z „Odysei” Homera, z wiernych adaptacji eposu. Nie jest to jednak pełna prawda o mitycznej bohaterce.