
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie stowarzyszenia działały i działają w PiS.
Dlaczego stowarzyszenie Morawieckiego jest problemem dla Kaczyńskiego.
Jakie są możliwe scenariusze dla Morawieckiego i jego grupy w PiS.
Co wynika z ostatnich sondaży poparcia dla ugrupowania Morawieckiego.
Sytuacja w Prawie i Sprawiedliwości w ostatnich dniach jest nie tylko bardzo napięta, ale też niezwykle dynamiczna. Prezes Jarosław Kaczyński dał parlamentarzystom wybór – partia albo stowarzyszenie. Jeszcze we wtorek (21 lipca) poseł Rafał Bochenek , rzecznik prasowy PiS informował, że decyzje dotyczące przyszłości parlamentarzystów, którzy nie zrezygnują z członkostwa w stowarzyszeniach Komitet Polityczny PiS podejmie w przyszłym tygodniu.
Komunikat z środowego przedpołudnia (22 lipca) jest już bardziej stanowczy. Brak odpowiedniego oświadczenia będzie „równoznaczny ze zrzeczeniem się członkostwa w partii i w klubie parlamentarnym” - pisze Bochenek. I dodaje: „Działalność w Stowarzyszeniu Rozwój+ jest działalnością rozłamową i realizuje scenariusz pisany rękami wrogów, którzy chcą rozpadu szerokiego obozu polskich patriotów. Nie ulegajcie tej presji!”. Ostatecznie w czwartek (23 lipca) w południe ma dojść do spotkania Mateusza Morawieckiego z prezesem Kaczyńskim . Jaki los czeka Morawieckiego?
Inne stowarzyszenia nie przeszkadzają Kaczyńskiemu. Jest ich mnóstwo
Mateusz Morawiecki stowarzyszenie „Rozwój Plus” założył w kwietniu tego roku. Stało się to nieco ponad miesiąc po ogłoszeniu Przemysława Czarnka kandydatem PiS na premiera po przyszłorocznych wyborach. Od tego czasu konflikt „harcerzy” i „maślarzy”, czyli polityków skupionych wokół Morawieckiego i Czarnka się zaognia. Nabrzmiał do tego stopnia, że parlamentarzyści, którzy wsparli byłego premiera, mogą zostać wyrzuceni z partii. To ponad 40 osób.
Dlaczego właśnie „Rozwój Plus” przeszkadza prezesowi Kaczyńskiemu? Wcześniej w partii działało, a nawet nadal działa wiele różnych stowarzyszeń, które miały być wsparciem dla PiS. Wśród nich „Tak dla Rozwoju” założone przez posła Marcina Horałę , którego celem jest prowadzenie debaty publicznej dotyczącej strategicznych inwestycji. Z Horałą współpracuje wyrzucona z Partii Razem Paulina Matysik.
Nadal działa też stowarzyszenie „Od Nowa”, założone przez byłych działaczy Porozumienia Jarosława Gowina . W jego zarządzie są członkowie klubu PiS w Sejmie. Przewodniczącym jest poseł Marcin Ociepa, wiceprzewodniczącą posłanka Anna Dąbrowska-Banaszek. W stowarzyszeniu działają też inni parlamentarzyści PiS – Krzysztof Ciecióra, Grzegorz Piechowsiak, Andrzej Gut-Mostowy czy Agnieszka Ścigaj. Grupa jest więc spora. Czy w związku z ultimatum stowarzyszenie zakończy działalność? - Prezes wielokrotnie komunikował, że to nie dotyczy OdNowy. Przecież my nie jesteśmy członkami PiS. A deklaracja dotyczy woli pozostania w partii - tłumaczy RadioZET.pl Marcin Ociepa.
Z kolei wiosną 2024 roku szumnie ogłaszano powstanie Stowarzyszenia Biało-Czerwonych. Jego wiceprezesem został poseł PiS Krzysztof Szczucki. A Jarosław Kaczyński wysłał list do członków partii, w którym zachwalał inicjatywę. Pisał, że nowy podmiot będzie skupiał ekspertów, pracował nad przyciągnięciem nowych osób, tworzeniem programu. I apelował o wsparcie finansowe. Dziś o stowarzyszeniu mało kto pamięta. Szczucki już nie jest jego prezesem. W obecnym konflikcie wspiera Morawieckiego.
W PiS-ie działo też wiele innych, lokalnych organizacji. Wśród nich założone wiosną 2021 Stowarzyszenie Rozwoju Lokalnego Zamojszczyzna. Jego prezesem był ówczesny poseł PiS Sławomir Zawiślak, który rok temu przeszedł do Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna . - Stowarzyszenie stało się zapleczem Zawiślaka. W 2024 roku wykorzystywał je w swojej kampanii, gdy kandydował na prezydenta Zamościa. Rozbił wówczas prawicę, czego efektem była porażka urzędującego z poparciem PiS prezydenta Andrzeja Wnuka. To był początek końca Zawiślaka w PiS. Ale on się tym nie przejął. Za rok z pewnością skorzysta ze swojego zaplecza jako kandydat Korony w wyborach parlamentarnych. Jemu z pewnością się to opłaci – mówi nam polityk partii Kaczyńskiego.
Natomiast wiosną tego roku w Małopolsce powstało stowarzyszenie Wspólnota Wartości . Jego prezesem jest Piotr Ćwik, w przeszłości zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, a także wojewoda małopolski. W strukturach działają radni sejmiku związani z PiS.
Dlatego stowarzyszenie Morawieckiego przeszkadza Kaczyńskiemu
Stronnicy Morawieckiego dziwią się, że akurat jego stowarzyszenie wzbudza w partii takie emocje. Twierdzą, że to „maślarze” i działacze Suwerennej Polski Zbigniewa Zbiobro chcą się pozbyć byłego premiera z partii. A członkowie „Rozwoju Plus” nie mają zamiaru odchodzić. Dodają, że zależy im na łowieniu nowego elektoratu, którego radykalny przekaz Przemysława Czarnka nie przekona.
Sam Morawiecki we wtorek opublikował oświadczenie, w którym podkreślił, że chce zostać w PiS. Zarzucił części posłów intrygi wewnątrz partii, ale nie powiedział jakie kroku podejmie. Z kolei Jacek Sasin, który niedawno, w kontrze do Morawieckiego, założył stowarzyszenie „Po pierwsze Polska” od razu podporządkował się decyzji Jarosława Kaczyńskiego.
Dlaczego dla prezesa PiS, któremu wcześniej działalność stowarzyszeń nie przeszkadzała, teraz stała się problemem? - Tak naprawdę Jarosławowi Kaczyńskiemu przeszkadza tylko jedno stowarzyszenie. To utworzone przez Mateusza Morawieckiego. Te poprzednie są, można powiedzieć, z życia świerszczy. Tworzą je politycy mało istotni, nikt z nich nie kwestionował nigdy przywództwa Kaczyńskiego. Natomiast powołanie stowarzyszenia przez Morawieckiego było wyraźnym przygotowaniem do walki o schedę po Kaczyńskim, pewnego rodzaju rebelii i odejścia części polityków - tłumaczy prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego w rozmowie z portalem RadioZET.pl.
I dodaje: - Prezes PiS uświadomił sobie też, że działalność stowarzyszeń stała się poważnym zagrożeniem dla jego jedynowładztwa w partii i przywództwa duchowego na prawicy.
Według prof. Migalskiego ultimatum jest pretekstem do pozbycia się Morawieckiego z partii. - Scenariusz zmierzający do secesji jest najbardziej realny . Oczywiście Morawiecki może się ukorzyć, ale na to raczej nie ma szans. Wobec tego Kaczyński stoi przed dylematem. Albo teraz wyrzuci byłego premiera i jego grupę, skazując ich na ponad roczny byt bez subwencji państwowych, budżetowych, przy utracie efektu świeżości, albo pozwoli Morawieckiemu dalej działać w ramach PiS, narażając się, że ten sam dokona secesji na kilka miesięcy przed wyborami. Wówczas zyska efekt świeżości, będzie nową inicjatywą. A takie lubią wyborcy – mówi prof. Migalski.
„Morawiecki dramatycznie walczy o przeżycie”
Ekspert uważa też, że rozpadu PiS nie powstrzyma czwartkowe spotkanie. - To tylko gra, zabieg marketingowy, mający na celu pokazać, że każdej ze stron zależy na partii. W obecnej sytuacji nie ma dobrego rozwiązania. Ani Kaczyński, ani Morawiecki nie będą chcieli się wycofać. Prezes nie może pokazać swojej słabości, Morawiecki walczy o swoją przyszłość. Dziś boi się, że jeśli zostanie w PiS, to ani on, ani jego ludzie nie znajdą się na listach wyborczych. Zostaną wykreśleni 24 godziny przed oficjalną rejestracją i tak zakończą swój żywot polityczny. Ten totalny brak zaufania między Kaczyńskim i Morawieckim powoduje, że sytuacja jest nie do odwrócenia - zauważa politolog.
Mateuszowi Morawieckiemu nie pomaga nie tylko twarde stanowisko prezesa, ale i ostatni sondaż przygotowany przez pracownię Opnia24 dla TVN. Ugrupowanie byłego premiera w przypadku rozpadu PiS może liczyć na 6,2 proc. poparcie, co oznacza, że znalazłoby się w przyszłym Sejmie. Jednak według prof. Migalskiego to zły wynik dla lidera „harcerzy”. - To jest żałośnie mało jak na nową inicjatywę. One zazwyczaj miały znacznie wyższe, nawet kilkunastoprocentowe notowania. Takie poparcie to zimny kubeł na głowę Morawieckiego, potwierdzający moją tezę, że nikt nie czeka na skruszonych pisowców . Gdybym miał prognozować co się wydarzy to obstawiałbym wyrzucenie rebeliantów z PiS, a później porażkę inicjatywy Morawieckiego w kontekście wyborów w 2027 roku – podsumowuje prof. Migalski.
Także według prof. Rafała Chedoruka, politologa z Uniwersytetu Warszawskiego przewagę w konflikcie ma dziś Jarosław Kaczyński oraz lojalni wobec niego „maślarze”. - W przypadku Mateusza Morawieckiego obserwujemy nie walkę o prezesostwo, bo on nie ma odpowiedniego zaplecza politycznego, ani społecznego, żeby zastąpić Kaczyńskiego, a dramatyczną walkę o przeżycie. Co Morawiecki może zaoferować politykom, którzy staną po jego stronie przeciwko kierownictwu PiS? Tylko nadzieję. Natomiast Jarosław Kaczyński, nawet przy niekorzystnych dla PiS sondażach, większości obecnych posłów gwarantuje reelekcję. Trudno też wyobrazić sobie tworzenie struktur partii kilka miesięcy przed startem nieformalnej kampanii i kilkanaście miesięcy przed wyborami. Dziś to Mateusz Morawiecki musiały wywrócić stolik do góry nogami, jeśli chce przetrwać. Jarosław Kaczyński w zasadzie nie musi nic. PiS, mniejszy czy większy, będzie w przyszłym Sejmie. Morawiecki w każdej układance jest zbędny - ocenia prof. Chwedoruk.
Prof. Chwedoruk o spotkaniu: „Pokazuje, że ultimatum działa”
Politolog uważa, że ostatni sondaż jest dla Morawieckiego „dramatyczny”. Zwłaszcza w kontekście tego, że polityk przez sześć lat był premierem. Taki wynik pozwoliłby na wprowadzenie zaledwie kilkunastu posłów do Sejmu. - Teraz politycy wspierający Morawieckiego muszą się zastanowić, czy wybierają przygodę pod jego egidą, czy olbrzymie prawdopodobieństwo reelekcji pod przywództwem Kaczyńskiego - mówi prof. Rafał Chwedoruk.
Według eksperta niejasny jest sam przekaz byłego premiera, który nie przedstawia konkretnych postulatów. - W ostatnim oświadczeniu Mateusz Morawiecki dużo mówił, natomiast niewiele było w tym treści. Nie powiedział jasno, że na przykład trzeba zmienić prezesa partii, albo co konkretnie trzeba zmienić w programie, z czego zrezygnować. Co chwilę wysyła mało konkluzywne komunikaty, bez prostych postulatów, w zasadzie nie wiadomo do kogo. Polityk, który jest potężny, nie musi wiele mówić. Może spokojnie czekać na to, co się stanie. W odpowiednim momencie skorzystać ze swojej siły. U Morawieckiego tego nie ma - dodaje prof. Chwedoruk
Politolog z Uniwersytetu Warszawskiego ocenia, że stanowcze komunikaty wysyłane przez prezesa i kierownictwo PiS mogą wskazywać, że w partii będą chcieli się pozbyć Morawieckiego. Ugrupowanie może na tym stracić kilka punktów procentowych, ale nie będzie to spadek, który zagrozi jej utrzymanie statusu partii numer dwa. - Te straty można będzie odrobić. Dynamika kampanii, posiadane zasoby, zdolność odwołania się do twardego elektoratu będą po stronie PiS. Morawiecki nie ma zbyt wielu argumentów po swojej stronie. Dlatego czwartek nie będzie dla niego najłatwiejszym dniem – podsumowuje prof. Rafał Chwedoruk.
Rafał Bochenek, rzecznik PiS: „Czwartkowy termin jest ostateczny, a skutki jego upływu są nieodwracalne.” Prof. Chwedoruk: - Wieczorny komunikat o spotkaniu pokazuje, że ultimatum działa i że Moraweicki jest słaby.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje