System ma usprawnić pracę szpitaliŹródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: Shutterstock Do wydarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło w grudniu 2022 roku. Mężczyzna stracił przytomność na ulicy. Do czasu przyjazdu karetki akcję ratunkową prowadziła żona 43-latka.
Mężczyzna został przewieziony do szpitala w Lubaniu. 52-letnia lekarka anestezjolog dokonała oceny stanu pacjenta w karetce, po czym odmówiła przyjęcia go do szpitala z powodu braku miejsc na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Łużyckim Centrum Medycznym w Lubaniu - podała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Ewa Węglarowicz-Makowska.
Ratownicy medyczni, po otrzymaniu polecenia od dyspozytora, przewieźli pacjenta do szpitala w Zgorzelcu. Mężczyzna zmarł tuż po przyjęciu go do tej placówki.
Śmierć pacjenta po odmowie przyjęcia
W ramach śledztwa prokuratura zleciła przygotowanie opinii zespołowi biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Stwierdzili oni, że anestezjolog po przetransportowaniu pacjenta w stanie krytycznym do szpitala w Lubaniu nie wdrożyła procedur medycznych na izbie przyjęć tego szpitala.
"Nie przeprowadziła wymaganej wskazaniami wiedzy medycznej i sztuki lekarskiej diagnostyki chorego. W szczególności nie wdrożyła i nie przeprowadziła u niego wstępnej, szybkiej diagnostyki, ukierunkowanej na poszukiwanie potencjalnie odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia" - podała prokurator Węglarowicz-Makowska.
Chodzi o - jak podkreśliła prokurator - zlecenie wykonania badania krwi w analizatorze parametrów krytycznych, pozwalającego na wykluczenie niektórych odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia. Według biegłych, lekarka nie wykonała również badań za pomocą aparatu ultrasonograficznego, który umożliwia rozpoznanie wielu patologii.
"Nie wykonując tych medycznych czynności, nie ustaliła przyczyny pogorszenia stanu zdrowia pokrzywdzonego, który w tym czasie znajdował się w stanie krytycznym, zamykając mu tym samym możliwość pomocy i leczenia" - podała rzeczniczka jeleniogórskiej prokuratury.
Lekarz sprzedawał recepty na silne leki. Ponad 6700 zarzutów
Odmówiła przyjęcia pacjenta w stanie krytycznym
Lekarka odmówiła przyjęcia pacjenta na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii lubańskiego szpitala, tłumacząc to brakiem miejsc.
Pacjent został odesłany do szpitala oddalonego o 24 kilometry, mimo że - jak podkreśliła prokurator - "znajdował się w trakcie zatrzymania krążenia".
Lekarka nie przyznała się do zarzucanych czynów, grozi jej do roku więzienia.
"Ty mały gnoju". Dziennikarz pokazał notatkę