Przyczyną nadania komunikatu o zagrożeniu podczas rejsu LO155 lecącego z Warszawy do Tel Awiwu było błędne ustawienie transpondera - przekazał PAP rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski. Narzędzie pokazywało zagrożenie, powiadomiona została kontrola lotów; pilot potwierdził, że alarm był fałszywy.
Najważniejsze informacje:
Przyczyną komunikatu o zagrożeniu podczas lotu z Warszawy do Tel-Awiwu był błędnie ustawiony kod transpondera.
Pilot potwierdził kontroli lotów, że alarm był nadany przez pomyłkę.
Samolot zawrócił w okolicach Cypru i wylądował w Burgas w Bułgarii; nikt nie ucierpiał.
Do incydentu doszło we wtorek; samolot został przekierowany do Bułgarii.
Zrobił tak przed radiowozem. 29-latek szybko pożałował
Przyznał, że "był to raczej błąd ludzki, ale będzie to sprawdzane". Dodał, że taki incydent jest "absolutnie wyjątkowym zdarzeniem", które praktycznie się nie zdarza.
Izrael poderwał myśliwce
Izraelski portal Ynet poinformował wcześniej, że według doniesień pilot wcisnął przycisk informujący władze o porwaniu, gdy samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji. Po zgłoszeniu izraelskie lotnictwo poderwało dwa myśliwce. Wojsko podało później, że "incydent został zakończony".
Maszyna zawróciła w okolicach Cypru i wylądowała w bułgarskim Burgas, lotnisku bazowym linii lotniczych Electra Airways, które wykonywały połączenie . - Była to pomyłka, samolot wylądował, nikomu nic się nie stało - dodał Moczulski.
Rzecznik LOT-u przekazał, że zdarzenie zostanie zaraportowane zgodnie z obowiązującymi procedurami odpowiednim władzom.
Wysocy rangą urzędnicy zajmujący się lotnictwem uznają incydent za bardzo nietypowy i niebezpieczny; w sprawie zostanie wszczęte natychmiastowe śledztwo - informował izraelski portal Ynet.
W Wirtualnej Polsce od 2023 roku, wcześniej 8 lat w RMF FM. Chciał być reżyserem filmowym, ale wciągnęły go media. Hobbystycznie piwowar.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości