RAK
    Pytanie z tezą czy bez. Referendum nie będzie?

    Pytanie z tezą czy bez. Referendum nie będzie?

    433 odsłon
    Pytanie z tezą czy bez. Referendum nie będzie?

    Prezydent Karol Nawrocki szykuje drugie podejście do referendum klimatycznego – tym razem bez tezy w pytaniu. Wniosek może trafić do Senatu już w środę, ale koalicja rządząca studzi entuzjazm: szanse na jego przyjęcie ocenia jako małe.

    Prawdopodobnie w tym tygodniu, możliwe, że już w środę, do Senatu trafi wniosek prezydenta w sprawie referendum.

    – Pytanie ma dotyczyć przyszłości polityki klimatycznej, tego, czy powinniśmy ją realizować. Jak dokładnie będzie sformułowane, okaże się, gdy wniosek trafi do Senatu – słyszymy od osoby zbliżonej do Pałacu Prezydenckiego. DLA CIEBIEWiśniowa: Zawodnik Partyzanta Targowiska spędzi rok w 4. lidze. Mateusz Filar wypożyczony do Wiśniowej

    To drugie podejście Karola Nawrockiego do tej kwestii. Poprzednia wersja pytania odrzucona przez Senat brzmiała: "Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?".

    • Obecne pytanie będzie bez tezy, żeby w końcu senatorowie zgodzili się na referendum i nie udawali, że przeszkadza im teza. Przecież nawet niektórzy mówili, że poparliby pomysł, gdyby pytanie było bez tezy - mówi współpracownik prezydenta Karola Nawrockiego.

    Senat, w którym koalicja ma większość, czeka na kolejny wniosek, choć trudno mówić, że z otwartymi rękoma.

    – Zobaczymy, jakie będzie pytanie. Poprzednie było skandalicznie głupie i było z tezą, a pytanie referendalne nie może mieć tezy. Jak wniosek wpłynie, to się zastanowimy – mówi szef klubu senatorów KO Tomasz Grodzki. Pałac ma nadzieję, że rezygnacja z tezy zawartej w pytaniu nie za bardzo zaszkodzi narracji, ponieważ i tak dodatkowe wyjaśnienia miałyby znaleźć się na karcie referendalnej. Takie rozwiązanie było już w odrzuconym przez Senat wniosku.

    Przewidywał on, że na karcie referendalnej oprócz pytania mają znaleźć się objaśnienia. I tak można było przeczytać m.in., że "Udzielenie odpowiedzi pozytywnej »TAK« oznacza zgodę na kontynuowanie polityki klimatycznej Unii Europejskiej", co miało prowadzić do "wprowadzenia od 2028 r. opłat za emisję CO₂ od ogrzewania budynków węglem i gazem oraz paliw do samochodów osobowych (ETS2) czy objęcia właścicieli budynków obowiązkiem kosztownej termomodernizacji wynikającym z tzw. dyrektywy budynkowej oraz ograniczenia sprzedaży nowych samochodów osobowych z silnikiem spalinowym od 2035 r.". A z kolei odpowiedź "NIE" miała obligować rząd do blokowania regulacji klimatycznych.

    Senat raczej na nie

    Ale gdy rozmawia się z senatorami koalicji, słychać, że szanse na to, że wniosek przejdzie, są małe lub wręcz żadne. Wniosek jest traktowany jedynie jako element politycznej rozgrywki z rządem. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że Karol Nawrocki zapowiadał powtórkę wniosku jeszcze w maju, a ostatecznie czekał do momentu, gdy Komisja Europejska opublikowała rewizję ETS. Rewizja przewiduje korekty polityki klimatycznej, m.in. spowolnienie tempa redukcji emisji, przedłużenie działania Funduszu Modernizacyjnego czy utworzenie specjalnego funduszu wspierającego inwestycje w przemyśle.

    – To sukces polskiej dyplomacji, Komisja poszła na ustępstwa, ale będziemy walczyć o więcej. W przeciwieństwie do naszych poprzedników potrafiliśmy narzucić Brukseli nasze stanowisko, że trzeba luzować politykę klimatyczną, a nie zaostrzać – mówi Wirtualnej Polsce Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska. Tyle że z kancelarii płynie przekaz, że trudno mówić o sukcesie. "Po wcześniejszych zapowiedziach przedstawicieli rządu zapewniających o wywalczeniu w Brukseli realnej reformy, można było oczekiwać przełomu. Niestety, opublikowany projekt pokazuje, że zamiast rzeczywistych zmian mamy do czynienia jedynie z pozornymi korektami" – napisał na portalu X szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.

    Z otoczenia Karola Nawrockiego można usłyszeć, że mimo deklarowanych korekt zasadnicze cele redukcyjne zostały utrzymane; spowolnione ma być jedynie tempo redukcji w najbliższych latach kosztem podkręcenia go w drugiej połowie przyszłej dekady. Pada też argument, że jeśli pojawiają się propozycje ulg czy korekt, np. przy zwiększeniu puli darmowych uprawnień, to nie jest to pomoc bezwarunkowa, a do tego ściśle kontrolowana przez Komisję.

    Tymczasem rząd replikuje, że będzie starał się o kolejne zmiany w polityce klimatycznej, a krytykę z prawej strony sceny politycznej czy Pałacu Prezydenckiego traktuje w kategoriach politycznych.

    – Jątrzą, żeby rozpocząć proces wyprowadzania Polski z UE. Nigdy na to nie pozwolimy. Kiedy byli u władzy, byli nieudolni, nie zbudowali żadnej koalicji przeciwko Fit for 55 i nie potrafili włożyć do pakietu poprawek uwzględniających naszą trudną pozycję, a teraz okazują się hipokrytami, krytykując naszą propozycję, która pierwszy raz w historii luzuje politykę, a nie ją zaostrza – mówi Paulina Hennig-Kloska. Dlatego bez względu na to, jak zakończy się kwestia starań rządu o kolejne korekty w polityce klimatycznej, los prezydenckiego wniosku wydaje się przesądzony. Natomiast tematyka dotycząca zmian w polityce klimatycznej raczej nie zniknie w przyszłorocznych wyborach. Tym bardziej że Komisja Europejska nie chce iść na żadne zasadnicze ustępstwa.

    Dziennikarz Wirtualnej Polski specjalizujący się w tematyce ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej oraz w tematach politycznych.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era