
Prezydent Donald Trump powiedział mediom, że w nocy z niedzieli na poniedziałek siły zbrojne USA ponownie przeprowadziły silne uderzenia na cele w Iranie. Dodał, że zrobiły to, by uhonorować poległych na Bliskich Wschodzie amerykańskich żołnierzy.
Trump rozmawiał z dziennikarzami podczas powrotu do Waszyngtonu z finału mistrzostw świata w piłce nożnej pod Nowym Jorkiem. Odpowiadając na pytanie o amerykańskich żołnierzy poległych w wojnie z Iranem, odpowiedział: - Jest nam z tego powodu bardzo przykro, ale wiecie, ci wspaniali ludzie, ci wielcy patrioci walczyli tam o to, by Iran nie wszedł w posiadanie broni jądrowej.
Prezydent ocenił, że Irańczycy „stracili praktycznie wszystko pod względem militarnym”. - Niewiele im tam zostało. Mają trochę rakiet. Mają trochę dronów. Mają pewne zdolności produkcyjne, ale niewielkie. My kontrolujemy cieśninę (Ormuz). Oni nie kontrolują niczego. Zobaczymy więc, co się wydarzy - powiedział Trump.
Wojsko napisało w komunikacie opublikowanym w serwisie X, że operacja zakończyła się w niedzielę o godz. 22.00 czasu wschodnioamerykańskiego (4 nad ranem w Polsce). Dowództwo podało, że podlegające mu siły zaatakowały irańskie centra dowodzenia wojskowego, stanowiska obrony przeciwlotniczej i nadzoru wybrzeża, zdolności morskie, miejsca rozmieszczenia i odpalania rakiet oraz dronów, a także sieci łączności.
Według irańskiej agencji IRNA Teheran odpowiedział wystrzeleniem pocisków „we wrogie cele”, a ambasada USA w Bahrajnie ostrzegła, że posiada informacje wskazujące na to, że Iran może planować uderzenia na pewne lokalizacje w centrum stołecznej Manamy. Zaapelowano do Amerykanów w tym kraju, by zachowali ostrożność.
Do sytuacji w Iranie odniósł się sekretarz stanu USA Marco Rubio. - Stany Zjednoczone zawsze pozostają otwarte na rozwiązanie dyplomatyczne. Wielokrotnie podejmowaliśmy próby rozmów z Iranem i będziemy je kontynuować. Jeśli pojawi się możliwość dialogu, z zadowoleniem ją wykorzystamy - zapewnił szef amerykańskiej dyplomacji.
W sobotę Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało o śmierci dwóch żołnierzy USA oraz zaginięciu jednego w następstwie piątkowego irańskiego ataku balistycznego i dronowego na bazę lotniczą w Jordanii. W niedzielę na miejscu znaleziono niezidentyfikowane szczątki ludzkie. Trwa proces ich identyfikacji - przekazało wojsko.
CENTCOM powiadomił też w niedzielę, że jeden amerykański żołnierz zginął, a drugi został ranny w sobotę na północy Iraku w trakcie kontrolowanej detonacji niewybuchu pochodzącego z zestrzelonego irańskiego drona-kamikadze.
Amerykańskie dowództwo poinformowało, że o godz. 19.00 czasu wschodnioamerykańskiego (1 w nocy w Polsce) amerykańskie siły zbrojne rozpoczęły kolejną serię ataków na Iran. To dziewiąta z rzędu noc amerykańskich uderzeń na irańskie cele.
Odwetowe uderzenia Iranu i eksplozje tankowców w cieśninie Ormuz
Irański Korpus Strażników Rewolucji (IRGC) poinformował w poniedziałek rano o atakach na obiekty USA na Bliskim Wschodzie i eksplozjach tankowców w cieśninie Ormuz. IRGC ostrzegł, że akwen pozostanie strefą zagrożenia do czasu zakończenia operacji wojskowych USA. Eskalacja wywołała alarmy w Bahrajnie i Kuwejcie.
W komunikacie IRGC, przekazanym przez irańską agencję Tasnim, podano, że dwa tankowce „eksplodowały”, gdy pod presją USA próbowały pokonać „niebezpieczną południową trasę” cieśniny.
„Ten korytarz nie będzie bezpieczny dla tranzytu produktów petrochemicznych ani nawet pojedynczej kropli ropy i gazu” – ostrzegł Korpus.
Niezależnie od tych doniesień brytyjska agencja bezpieczeństwa morskiego (UKMTO) poinformowała o pożarze na statku osiem mil morskich na północny zachód od Kumzar w północnym Omanie.
Szef dyplomacji USA Marco Rubio oskarżył Teheran o celowe traktowanie cieśniny Ormuz jako narzędzia szantażu wobec światowej gospodarki. W reakcji na te zarzuty szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi, cytowany przez agencję IRNA, powiedział, że Teheran zakończy wojnę dopiero, gdy zyska „przewagę na polu bitwy”, co otworzy drogę do negocjacji.
Działania morskie to tylko jeden z frontów irańskiej odpowiedzi. IRGC poinformował o uderzeniach rakietami balistycznymi w jordańskie lotnisko Akaba, powodując „poważne zniszczenia”. Według władz Jordanii część pocisków została przechwycona.
Z kolei Sztab Generalny Armii Kuwejtu poinformował o ataku „wrogich” dronów. Według IRGC uderzenia były wymierzone w amerykańską bazę lotniczą Ali Al-Salem. Zniszczeniu miał ulec radar wczesnego ostrzegania oraz hangar z dronami MQ-9. Kuwejckie władze zaprzeczają, wskazując, że celem Irańczyków padła cywilna stacja odsalania wody.
W Bahrajnie rozległy się syreny, a ambasada USA ostrzegała przed uderzeniami w centrum stołecznej Manamy.
Irańczycy przeprowadzili także atak na bazę dowodzenia sił specjalnych w syryjskim Al-Tanf.
Na Bliski Wschód przemieszczane są kolejne samoloty bojowe
Stany Zjednoczone wysyłają na Bliski Wschód kolejne samoloty bojowe: myśliwce F-16 z Niemiec oraz F-35 stacjonujące w Wielkiej Brytanii – poinformowały w niedzielę amerykańskie media, powołując się na urzędników.
O wysłaniu F-16 i F-35 na Bliski Wschód napisały dzienniki „New York Times” i „Wall Street Journal”. Źródła utrzymują, że do regionu zmierzają też dodatkowe samoloty-cysterny przeznaczone do tankowania maszyn w powietrzu.
Jest to kolejny sygnał, że administracja prezydenta Donalda Trumpa może wkrótce jeszcze zintensyfikować działania militarne przeciwko Iranowi - podkreślił „NYT”.
F-16, przerzucane z bazy lotniczej Spangdahlem w Niemczech, są zdolne m.in. do atakowania irańskich radarów wykorzystywanych do naprowadzania pocisków ziemia–powietrze - zauważył „WSJ”.
Według „NYT” przemieszczenie samolotów zostało zarządzone jeszcze przed piątkowym atakiem Iranu na bazę w Jordanii; w nalocie zginęło dwóch żołnierzy USA.
Nie wiadomo, gdzie zostaną rozmieszczone dodatkowe samoloty. Izraelskie źródło wojskowe, które wypowiedziało się w sobotę pod warunkiem anonimowości, poinformowało jednak, że USA podjęły decyzję o rozmieszczeniu partii dodatkowych samolotów-cystern do tankowania w powietrzu w bazach izraelskich sił powietrznych.
(PAP)