RAK
    Automotive pod presją kosztów i Chin. Firmy szukają klientów, a pieniądze grzęzną w fakturach

    Automotive pod presją kosztów i Chin. Firmy szukają klientów, a pieniądze grzęzną w fakturach

    1068 odsłon
    Automotive pod presją kosztów i Chin. Firmy szukają klientów, a pieniądze grzęzną w fakturach

    Wzrost kosztów operacyjnych i konkurencja cenowa ze strony dostawców spoza Unii Europejskiej są dziś największymi problemami firm obsługujących branżę automotive – wynika z badania Keralla Research dla Bibby Financial Services. Na oba czynniki zwraca uwagę po 38 proc. przedsiębiorstw. Co trzecia firma mierzy się też z koniecznością dostosowania do transformacji technologicznej, w tym elektromobilności, czyli przechodzenia branży na napędy elektryczne i nowe komponenty. Automotive to nie tylko producenci samochodów. To cały łańcuch dostaw: firmy projektujące, wytwarzające i sprzedające części, podzespoły, komponenty, a także podmioty zajmujące się serwisem, handlem i recyklingiem pojazdów. Gdy europejska motoryzacja zwalnia, zmienia technologie albo tnie koszty, skutki odczuwają setki firm pracujących na jej zapleczu. Raport „Automotive 2026: gdzie branża zarabia, a gdzie traci?” pokazuje sektor, który działa pod naciskiem z kilku stron naraz. Oprócz kosztów i konkurencji spoza UE firmy wymieniają spadek albo dużą zmienność wolumenów zamówień. Ten problem zgłasza 26 proc. badanych. Rosnące wymagania regulacyjne i raportowe wskazuje 23 proc. przedsiębiorstw, a presję cenową ze strony odbiorców – 22 proc. Koszty są tylko częścią problemu W badaniu wzięło udział 100 przedsiębiorstw obsługujących sektor motoryzacyjny, bez mikrofirm. Nadal mocno odczuwają ceny energii, surowców, pracy i logistyki. Problem w tym, że sama presja kosztowa nie wyczerpuje listy zmartwień. Branża musi równocześnie inwestować, spełniać nowe wymogi klientów, raportować dane, kontrolować ślad węglowy i utrzymywać ceny na poziomie akceptowalnym dla odbiorców. – Jeszcze kilka lat temu automotive mówiło głównie językiem kosztów : energii, surowców, pracy i logistyki. Dziś koszty nadal są bardzo istotne, ale stanowią tylko część większej układanki. Firmy działają równocześnie pod presją cenową, technologiczną i regulacyjną. U producentów większym ciężarem stają się inwestycje, certyfikacje, wymagania jakościowe, ślad węglowy i nowe komponenty. U dystrybutorów mocniej widać presję na marże, rotację zapasów, dostępność części i płynność. Wspólny mianownik jest jeden: coraz trudniej planować długoterminowo – mówi Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych. Ta ostatnia kwestia jest dla firm szczególnie bolesna. Planowanie produkcji, zakupów i inwestycji wymaga przewidywalności. Tymczasem część zamówień skraca się, marże maleją, a pieniądze za już wykonaną sprzedaż nie zawsze szybko wracają do firmy. Chiny zmieniają reguły gry w motoryzacji Presja ze strony dostawców spoza Unii Europejskiej ma w raporcie konkretny adres. Eksperci mówią przede wszystkim o Chinach. Firmy z Państwa Środka konkurują skalą produkcji , tempem działania, ceną, powiązaniem własnych łańcuchów dostaw i dostępem do kapitału. – Presja konkurencyjna ze strony Chin jest jednym z najważniejszych czynników zmieniających europejską i polską motoryzację. Chińskie firmy konkurują skalą, szybkością działania, ceną, integracją łańcuchów dostaw i często bardzo silnym zapleczem finansowym. To wymusza zmianę sposobu myślenia w Europie. Sama dobra jakość nie wystarczy , jeśli firma nie jest w stanie zapewnić konkurencyjnego kosztu, krótkiego czasu reakcji, elastyczności i zdolności do szybkiego wdrażania zmian – mówi Bartosz Mielecki, dyrektor zarządzający Polskiej Grupy Motoryzacyjnej. Dla europejskich i polskich dostawców oznacza to ostrzejszą rywalizację o kontrakty. Firmy muszą szybciej odpowiadać na potrzeby odbiorców, sprawniej zmieniać produkcję i pilnować kosztów. Sama renoma jakościowa nie daje już takiego bezpieczeństwa jak wcześniej. Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, tłumaczy, że skutki globalnych zmian nie kończą się na producentach pojazdów . Przechodzą przez cały łańcuch dostaw: od dużych koncernów po firmy dostarczające części, podzespoły i komponenty na kolejnych etapach produkcji. – Spadek wolumenów produkcyjnych, a także konieczność inwestowania w nowe technologie, w tym w napędy elektryczne i wodorowe, stanowią znaczącą presję również dla firm dostarczających podzespoły, komponenty i części zamienne. Polska branża motoryzacyjna pozostaje integralną częścią europejskiego i światowego ekosystemu przemysłowego, dlatego zawirowania obserwowane na rynkach międzynarodowych bezpośrednio przekładają się również na sytuację krajowych przedsiębiorstw – dodaje Jakub Faryś. Długie kontrakty tracą znaczenie Badanie pokazuje, że firmy próbują nie czekać biernie na poprawę koniunktury . Aż 92 proc. przedsiębiorstw obsługujących automotive aktywnie szuka nowych klientów i odbiorców. To próba ograniczenia zależności od dotychczasowych partnerów i rozłożenia ryzyka na większą liczbę kontrahentów. Jednocześnie 96 proc. firm zauważyło zmiany w relacjach z głównymi odbiorcami. Najczęściej chodzi o spadek znaczenia długoterminowych kontraktów i przejście w stronę krótszych zamówień. Dla przedsiębiorstw oznacza to mniej stabilności i większą trudność w planowaniu mocy produkcyjnych, zapasów oraz finansowania. Krótkie zamówienia mogą pomagać dużym odbiorcom szybciej reagować na rynek. Po stronie dostawców zwiększają jednak ryzyko. Firma musi być gotowa do działania, utrzymywać zasoby i kupować materiały, ale nie zawsze ma pewność, jak długo potrwa współpraca i jaki poziom sprzedaży osiągnie w kolejnych miesiącach. Faktury zamrażają pieniądze firm Do presji kosztowej i krótszych zamówień dochodzi problem płatności. Z badania wynika, że 93 proc. firm doświadcza opóźnień w regulowaniu należności. Mediana środków zamrożonych w fakturach wynosi 110 tys. zł. Połowa badanych firm ma w fakturach zamrożoną mniejszą kwotę, a połowa – większą. A dla przedsiębiorstwa opóźniona faktura nie jest tylko księgowym problemem. To pieniądze, których nie można przeznaczyć na zakup materiałów, wypłaty, utrzymanie produkcji albo inwestycję w nowe technologie. Im większa niepewność zamówień, tym większe znaczenie ma szybki dostęp do gotówki. Marek Kęsik, dyrektor sprzedaży w Bibby Financial Services, ocenia, że płynność finansowa stała się jednym z warunków adaptacji firm do zmian w sektorze. Płynność oznacza zdolność firmy do regulowania bieżących zobowiązań, nawet jeśli część pieniędzy za sprzedaż jeszcze nie wpłynęła na konto. – Firmy automotive są dziś pod presją z kilku stron jednocześnie. Muszą utrzymywać konkurencyjne ceny, inwestować w technologię, spełniać rosnące wymagania odbiorców i regulacji, a jednocześnie finansować bieżącą działalność. W takich warunkach płynność finansowa staje się jednym z podstawowych warunków zdolności do adaptacji – mówi Marek Kęsik. Kapitał może przesądzić o tempie reakcji Według eksperta teraz większe znaczenie ma kapitał obrotowy, czyli pieniądze potrzebne do codziennego działania firmy. To środki na zakupy, produkcję, wynagrodzenia, zapasy i inne bieżące koszty. – Rosnące koszty i presja cenowa ograniczają przestrzeń do błędów. Jeżeli firma musi kupić materiały, utrzymać produkcję, przygotować się do nowych wymagań klienta albo zainwestować w technologię, potrzebuje kapitału dostępnego wtedy, kiedy jest potrzebny . Faktoring pozwala szybciej zamienić sprzedaż na gotówkę i wzmocnić kapitał obrotowy. To szczególnie ważne w branży, w której konkurencyjność coraz częściej zależy od szybkości reakcji, elastyczności i zdolności do finansowania zmian – dodaje Marek Kęsik. Faktoring polega na tym, że firma szybciej dostaje pieniądze z wystawionej faktury, zamiast czekać na termin płatności od kontrahenta. W zamian korzysta z finansowania oferowanego przez wyspecjalizowaną instytucję. Dla dostawców pracujących przy krótszych zamówieniach i pod presją kosztową może to być sposób na utrzymanie płynności. Branża motoryzacyjna nie ma jednego prostego problemu Obraz wyłaniający się z badania jest daleki od prostego podziału na firmy wygrywające i przegrywające. Jedni dostawcy zarabiają na elastyczności, nowych klientach i szybkiej reakcji. Inni tracą przez presję na ceny, słabsze zamówienia, kosztowne inwestycje i pieniądze uwięzione w fakturach. Największa zmiana polega na tym, że automotive musi działać szybciej niż dawniej . Europejski przemysł motoryzacyjny przechodzi transformację technologiczną, konkurencja spoza UE mocniej walczy ceną, a duzi odbiorcy coraz ostrożniej wiążą się długimi kontraktami. Badanie „Automotive 2026: gdzie branża zarabia, a gdzie traci?” przeprowadzono w maju 2026 r. techniką mixed-mode, czyli z wykorzystaniem wywiadów telefonicznych i internetowych. Keralla Research zrealizowała je na zlecenie Bibby Financial Services na ogólnopolskiej próbie 100 małych, średnich i dużych firm obsługujących branżę automotive, bez mikroprzedsiębiorstw. W próbie znalazły się firmy zajmujące się projektowaniem, produkcją, sprzedażą, serwisowaniem, handlem częściami i podzespołami oraz recyklingiem pojazdów mechanicznych. Respondentami byli właściciele, kierownicy oraz osoby odpowiedzialne za zakupy lub rozwój.

    Czytaj cały artykuł u źródła — 300Gospodarka

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era