
18-miesięczny chłopiec został uznany za zmarłego po utonięciu w przydomowym basenie w amerykańskim stanie Arizona. Kilka godzin później w szpitalnej chłodni okazało się, że dziecko wciąż oddycha. Sprawą zajmuje się policja, która w 157-stronnicowym raporcie opisuje zachowanie rodziców i rekomenduje postawienie im zarzutów.
Jak opisuje ABC News, 18-miesięczny chłopiec został znaleziony w przydomowym basenie, po czym trafił do szpitala. Tam lekarze stwierdzili jego zgon. Na tym jednak historia się nie zakończyła. Po kilku godzinach, gdy dziecko znajdowało się już w szpitalnej chłodni pełniącej funkcję kostnicy , okazało się, że c hłopiec daje oznaki życia . Według amerykańskich mediów dziecko oddychało .
USA. Niemowlę "wróciło do życia". Szpital zarządził kontrole
Do sprawy odniósł się rzecznik szpitala, który nazwał ją " rozdzierającą serce sytuacją ". Placówka zapewnia, że natychmiast przeprowadzono szczegółową kontrolę wszystkich aspektów opieki medycznej , jaką objęto dziecko.
"Niezwłocznie przeprowadziliśmy dokładny przegląd wszystkich aspektów udzielonej opieki, aby ustalić, co się stało, i wprowadzić realne zmiany wzmacniające naszą opiekę" - przekazał rzecznik szpitala w oświadczeniu cytowanym przez ABC News.
Przedstawiciel placówki dodał, że szpital nie może komentować działań osób zaangażowanych w opiekę nad pacjentem. Zaznaczył również, że z uwagi na prywatność dziecka nie zostaną ujawnione dodatkowe szczegóły.
" Nadal współpracujemy z rodziną i jej przedstawicielem . Bezpieczeństwo pacjentów i wyjątkowa jakość opieki są naszymi najwyższymi priorytetami" - podkreślono w komunikacie.
Policyjny raport ma 157 stron. Chodzi o zachowanie rodziców
ABC News dotarło do 157-stronicowego raportu policyjnego , który w dużej mierze koncentruje się na tym, co wydarzyło się przed utonięciem dziecka. Śledczy rekomendują, aby rodzicom chłopca postawiono zarzuty związane z krzywdzeniem dziecka z powodu domniemanego zaniedbania.
Z raportu wynika, że tego dnia rodzice mieli palić marihuanę w garażu. Policja twierdzi, że później nie zabezpieczyli odpowiednio drzwi garażowych , przez co ich syn miał uzyskać dostęp do basenu.
Śledczy zarzucają im również brak właściwego nadzoru nad dzieckiem . W domu w chwili zdarzenia znajdowało się kilka dorosłych osób. Jak zapisano w raporcie, dorośli "zgodnie stwierdzili, że każdy z nich sądził, iż chłopcem zajmuje się ktoś inny".
Materiały zostały przekazane do biura prokuratora hrabstwa Maricopa . Jak przekazał rzecznik tej instytucji, we wtorek sprawa nadal była analizowana i nie zapadła jeszcze decyzja o ewentualnym postawieniu zarzutów.
ABC News zwróciło się także o komentarz do prawników ojca dziecka, ale do czasu publikacji nie otrzymało odpowiedzi.