
Walczymy o art. 148 KK (dolus eventualis).
Szanowni Wykopowicze,
Czy Wy to rozumiecie? Odcinający świadomość zastrzyk zamiast akcji ratunkowej.
Czy wyobrażacie sobie sytuację, w której człowiek ze zwiastunami ostrego stanu zagrożenia życia dostaje w szpitalu silny środek przeciwbólowy i zostaje wypchnięty za drzwi? To nie jest abstrakcyjny koszmar. To jest dokładnie to, co personel zrobił mojej 36-letniej siostrze Basi w szpitalu w Wodzisławiu Śląskim.
Odmówiono pomocy człowiekowi w stanie zagrożenia życia. Coś takiego nie śniło się nawet największym filozofom.
13 MINUT I ZAMKNIĘCIE SPRAWY
Basia trafiła późno w nocy na triaż ze stanem ostrym w jamie brzusznej (kod R10). W nocy nikt nie zgłasza się do szpitala z błahostką – tam przyjeżdża się, gdy w ciele dzieje się katastrofa. I co zrobił duet: lekarka oraz pielęgniarka? Zorganizowały bezduszny spektakl pozbycia się problemu w ich zegarku:
9 minut: Pseudowizyta i wymyślenie z czapki „diagnozy” – bez poparcia jej JAKIMKOLWIEK badaniem krwi czy obrazowym. Lekarka poprzestała na omacaniu brzucha.
3 minuty: Przerwa. Porzucenie pacjentki samej sobie.
1 minuta: Zastrzyk z opiatów i wyproszenie za drzwi.
BRAK POMIARÓW TO BRAK JAKIEGOKOLWIEK USPRAWIEDLIWIENIA
One nie raczyły Basi nawet zmierzyć ciśnienia ani tętna! Brak jakichkolwiek pomiarów u pacjentki z kodem alarmowym w takim stanie dawał jedyne dopuszczalne medycznie rozwiązanie: NATYCHMIASTOWE PRZERZUCENIE PACJENTKI DALEJ.
Te kobiety nie miały Basi diagnozować w stanie ostrym w warunkach ambulatoryjnych. Miały zrobić tylko JEDNĄ dopuszczalną procedurą rzecz: przekazać ją do kompetentnych lekarzy na Izbę Przyjęć, która znajduje się TUŻ OBOK, a dokładnie 67 metrów dalej.
Widziały jej ciężki stan (wpisały kod do karty). Wiedziały, że jej stan wymaga podania silnych leków opioidowych. I zamiast przekazać ją na Izbę Przyjęć – podały silny lek opioidowy (Tramal), wypchnęły ją za drzwi w stanie nieświadomości, odurzoną, osłabioną, bezbronną... i pozbawiły opieki medycznej.
CHEMICZNY KNEBEL I WPROWADZENIE W BŁĄD
Wypisanie Basi o 4:17 rano w piątek z zaleceniem zwykłej „kontroli w POZ” miało tragiczne skutki. Podając silny lek opioidowy bez jakiejkolwiek diagnostyki, odebrano Basi możliwość obrony własnego życia.
Środek ten sztucznie wyciszył objawy, dając złudne poczucie bezpieczeństwa i uśpiwszy czujność rodziny Basia, odurzona lekiem, nie miała pojęcia, jak ciężki jest jej stan, podczas gdy w jej ciele bez przeszkód rozwijał się agresywny, ostry stan totalnej katastrofy i śmiertelnego zagrożenia.
Podanie znieczulenia wycisza ból, ale nie leczy stanu ostrego. Wyproszono ją za drzwi, zostawiając na żer postępującej choroby i odbierając jakąkolwiek szansę na ratunek. Odcięto ją od realnej diagnozy, sprzetów i specjalistów, którzy byli na wyciągnięcie ręki – u osób będących USTAWOWYMI GWARANTAMI WALKI O ŻYCIE.
BRAK DIAGNOSTYKI, BRAK OBSERWACJI, BRAK PODPISU
Chaos tej 13-minutowej wizyty przeraża:
Zero monitorowania po opiatach: Po podaniu tak silnego leku nie zmierzono jej tętna ani ciśnienia i nie pozostawiono na jakiejkolwiek obserwacji!
Brak wydania dokumentacji: Basi nie wydano karty do ręki ani nie przedstawiono jej do podpisu. Nie miała pojęcia, jaki kod jej wpisano ani co umieszczono w dokumentacji.
W przygotowanym przez nas materiale dowodowym wykazujemy aż 49 konkretnych uchybień i naruszeń procedur, których personel dopuścił się w ciągu zaledwie 13 minut tej pseudowizyty. Widzieć człowieka w stanie zagrożenia życia, mieć obok pełne zaplecze szpitala i zamiast go przekazać do ratunku, wstrzyknąć mu odurzający lek i pozbyć się problemu do domu?! Podanie leku wyłączającego świadomość w takim stanie to głęboko świadome odcięcie jej od ratunku.
PORAŻAJĄCE ROZBIEŻNOŚCI I BLOKOWANIE PROCEDUR
Posiadam w ręku dwie różne karty informacyjne z tej samej wizyty, z dwiema zupełnie różnymi dawkami podanego Tramadolu. Istnieją dwa oficjalne dokumenty medyczne z zupełnie innymi danymi! Ta kluczowa rozbieżność do dziś nie została przez śledczych rzetelnie wyjaśniona, a sprawę próbuje się spychać na „nieumyślność”.
Co więcej – śledztwo zostało zawieszone. Dnia 1 lipca wysłałam oficjalną skargę na to zawieszenie, która wpłynęła do prokuratury 2 lipca. Dziś mamy 21 lipca – po telefonie do Sądu Rejonowego dowiedziałam się, że Moja skarga i akta sprawy nigdy tam NIE DOTARŁY! Pisma leżą w prokuraturze, czas ucieka, a sprawa stoi w miejscu.
MÓJ MANIFEST – CZYM JEST ZAMIAR EWENTUALNY (DOLUS EVENTUALIS)?
Będę walczyć do ostatniej kropli krwi o zmianę kwalifikacji prawnej na art. 148 KK – zabójstwo w zamiarze ewentualnym (dolus eventualis).
Wiele osób błędnie uważa, że zabójstwo to tylko aktywne odebranie komuś życia (np. uduszenie jako czyn poprzez dolus directus). W prawie karnym istnieje jednak zamiar ewentualny. Oznacza on, że sprawca – mający prawny obowiązek ochrony życia – przewiduje, że jego działanie lub zaniechanie doprowadzi do śmierci, i w pełni się na tę śmierć godzi.
Spójrzmy na pętlę logiczną tej nocy:
Pytania z oficjalnych egzaminów lekarskich (LEK) jasno wskazują, czym jest kod R10 dla zagrożenia życia i że podanie opiatu w stanie ostrym bez diagnostyki odcina pacjenta od ratunku!
Podanie opiatu maskuje objawy, maskuje rozwijający się stan ostry i uniemożliwia jakąkolwiek diagnostykę, przyspieszając najgorszy skutek.
Personel na triażu miał JEDYNĄ procedurę: natychmiast przekazać Basię dalej, na Izbę Przyjęć.
Mamy więc: wiedzę medyczną, świadomość ciężkiego stanu pacjentki, odcięcie jej od ratunku opiatem, odesłanie do domu na cały weekend i dwie odmienne karty medyczne. Jeśli to nie jest podręcznikowy dolus eventualis (godzenie się na śmierć), to czym w prawie medycznym w ogóle jest zamiar ewentualny?!
MUSIMY ROZBIĆ KRĄG KŁAMSTW PRZED SĄDEM
Czas raz na zawsze rozerwać przed sądem ten bezduszny krąg kłamstw i systemowej bezkarności. Nie pozwólmy wmówić sobie, że lekarz po 6 latach studiów medycznych i latach praktyki „NIE WIEDZIAŁ”, że odmawiając pomocy w stanie nagłym i ciężkim, działa na szkodę pacjenta!
Osoba z wykształceniem medycznym doskonale wie, czym grozi załamanie hemodynamiki, podanie opiatów bez diagnostyki i odcięcie człowieka od pomocy. To nie była nieświadomość. To było pełne zrozumienie konsekwencji i świadome odcięcie Basi od medyków za ścianą, którzy mogliby uratować jej życie.
DLACZEGO POTRZEBUJĘ WASZEJ POMOCY I NA CO IDĄ ŚRODKI?
Przed nami nierówna walka z systemem. Cel zbiórki to 49 000 zł. Do tej pory udało się zebrać zaledwie 3 800 zł, a czas ucieka (za 28 dni kończy się zbiórka). Sama z tą machiną nie wygram.
Aby zmusić wymiar sprawiedliwości do zmiany kwalifikacji na art. 148 KK oraz wywalczyć subsydiarny akt oskarżenia przed sądem, musimy:
Powołać pełny, niezależny zespół biegłych sądowych z drugiego końca Polski (spoza lokalnego środowiska).
Opłacić prywatne, profesjonalne ekspertyzy medyczno-prawne, które staną się niepodważalnym dowodem w sądzie.
Pokryć koszty pełnomocnika procesowego – czołowej kancelarii karnistów specjalizującej się w błędach medycznych.
To jest sytuacja z gatunku TERAZ ALBO NIGDY. Każda wpłata, każdy Wykop i udostępnienie to krok do zmuszenia prokuratury i sądu do rzetelnego rozliczenia tej nocy. Dla Basi.
Bardzo proszę o wykop i wsparcie. Pokażmy im, że nie pozwolimy zamieść pod dywan odmowy pomocy umierającemu człowiekowi. Dla Basi.