
Jeszcze rok temu o Mirelli ze Świętochłowic mówiła cała Polska. Kobieta, która przez 27 lat nie opuszczała rodzinnego domu, dziś stawia kolejne kroki ku samodzielności i odzyskuje to, co odebrały jej lata izolacji.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak Mirella trafiła do izolacji na 27 lat.
Dlaczego prokuratura prowadzi śledztwo w jej sprawie.
Które małe marzenia Mirelli udało się spełnić.
Co planują dla Mirelli jej opiekunki na najbliższą przyszłość.
Mirella ze Świętochłowic. Rok po historii, która wstrząsnęła Polską
Historia 43-letniej dziś Mirelli ze Świętochłowic wstrząsnęła całą Polską. Kobieta przez prawie trzy dekady żyła w izolacji - z dala od świata i ludzi. Sąsiedzi ostatni raz widzieli ją, gdy miała jeszcze 15 lat , byli przekonani, że zaginęła. 27 lat później, podczas interwencji policji wyszło na jaw, że cały ten czas spędziła w domu.
Wokół historii 43-letniej Mirelli narosło wiele spekulacji. Prokuratura wciąż prowadzi śledztwo dotyczące podejrzeń o znęcanie się nad kobietą i uwięzienie jej wbrew woli. Równolegle toczy się postępowanie w sprawie umieszczenia kobiety w Domu Pomocy Społecznej.
Mirella wraca do społeczeństwa. Spełniają się jej małe marzenia
Dobra wiadomość jest taka, że po niemal 30 latach izolacji Mirella zaczyna stopniowo wracać do normalnego życia. Pomocną dłoń wyciągnęła do niej Aleksandra Salbert wraz z koleżankami i - jak mówią - 43-latka czuje się coraz lepiej.
Dzięki trwającej w internecie zbiórce udaje się sfinansować potrzeby Mirelli, a także po kolei spełniać jej małe marzenia. - Takie jak przekłucie uszu, czy pójście do fryzjera. W najbliższym czasie Mirella może skorzystać też z zabiegów ozonoterapii, jest już po pierwszej konsultacji i sama jest chętna na takie zabiegi - dodaje.
„Czasu nie cofniemy, ale wciąż może żyć pełnią życia"
Na jesień z kolei zaplanowano remont mieszkania 43-latki, który zakłada o dnowienie jej pokoju i łazienki. - Chciałybyśmy zarówno teraz, jak i w przyszłości realizować jej większe i mniejsze marzenia, potrzeby - mówi Radiu ZET Aleksandra Salbert.
Myślę, że ona straciła już tak wiele w swoim życiu, że czasu nie nadrobimy, ale możemy zrobić wszystko, żeby żyła pełnią życia. Na tym nam najbardziej z dziewczynami zależy - dodaje.
Mirella niedawno poprosiła nas, żeby w jej imieniu wszystkim podziękować. Nie jest jeszcze gotowa na to, żeby zrobić to osobiście. M oże w niedalekiej przyszłości będzie miała taką możliwość. Na ten moment w jej imieniu bardzo dziękuję, bo dzięki wsparciu nie musi się zastanawiać, czy może sobie na coś pozwolić - mówi.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje