Liberland założył Vit Jedlicka (obecnie piastujący urząd prezydenta) w 2015 roku. Jego misją było stworzenie libertariańskiego mikropaństwa, w którym rząd zostałby zastąpiony technologią blockchain. Projekt jest wspierany przez najbogatszych przedstawicieli branży kryptowalut. Obecnie chorwackie władze zablokowały dostęp drogą lądową do tego mierzącego siedem kilometrów kwadratowych skrawka ziemi. Liberland nie jest również uznawany na arenie międzynarodowej.
"Nigdy byście nie zgadli, że ten płaski, błotnisty skrawek terenu zalewowego nad Dunajem, porośnięty olchami i usiany namiotami oraz domkami na drzewach, ma związek z jednymi z najbogatszych ludzi na świecie - w tym z głównym inwestorem kryptowalutowego biznesu rodziny Trumpów" - opisuje BBC.
Liberland bez podatków
W przeciwieństwie do typowego ustroju demokratycznego, w którym każdy głos ma taką samą wagę, w Liberlandzie wpływ zależy od liczby posiadanych tokenów kryptowaluty o nazwie Liberland Merits.
Vit Jedlicka, prezydent LiberlanduŹródło zdjęcia: Michal Kamaryt/CTK/PAP/EPA W Liberlandzie nie ma też systemu podatkowego. - Zazwyczaj ludzie, którzy wierzą w wolność, zdecentralizowane finanse i tym podobne rzeczy, należą do wyższych sfer społecznych. Gdybyśmy nie prowadzili żadnej selekcji i witali każdego, kto dopłynie tu łodzią, skończylibyśmy jak Wielka Brytania . A tego nie chcemy - mówi minister spraw wewnętrznych Liberlandu Ivan Pernar - kontrowersyjny były chorwacki deputowany, którego wyrzucono z parlamentu za szerzenie teorii spiskowych.
W rozmowie z BBC Pernar stwierdził, że gdyby wpuścić do kraju "zgraję golasów bez grosza przy duszy", inni musieliby zrzucać się na ich utrzymanie.
Trump "zobaczył, jakie możliwości się przed nim otwierają". Kwota jest ogromna
Kryptowaluty w centrum projektu
Premierem Liberlandu jest jeden z najważniejszych przedstawicieli chińskiego rynku kryptowalut Justin Sun. Majątek Suna szacuje się na 8,5 miliarda dolarów. Zasłynął on m.in. kupnem za 6,2 miliona dolarów słynnego dzieła sztuki - banana przyklejonego taśmą do ściany - którego następnie zjadł. Amerykańskie organy regulacyjne oskarżyły go również o oszustwa i manipulacje rynkowe. Sun odpiera zarzuty, a niedawno zawarł ugodę o wartości 10 milionów dolarów, aby zamknąć sprawę.
Według firmy analitycznej TRM Labs, zajmującej się blockchainem, stworzona przez Suna platforma Tron jest jednym z najważniejszych kanałów transferu kryptowalut pochodzących z nielegalnych źródeł - w tym funduszy powiązanych z Hamasem i Hezbollahem, a także kartelami narkotykowymi i sieciami mafijnymi. Sun twierdzi z kolei, że Tron wdrożył nowe formy współpracy z organami ścigania w celu zwalczania przestępczości na blockchainie, co miało doprowadzić do drastycznego spadku liczby nielegalnych transakcji na platformie.
"Dobry miliarder to mit"
Sun jest również głównym inwestorem w przedsięwzięcie kryptowalutowe rodziny Trumpów - World Liberty Financial. Miliarder zainwestował w tę firmę ponad 75 milionów dolarów, a kolejne miliony wyłożył na memecoina Donalda Trumpa, co zapewniło mu kolację z prezydentem USA .
Prezydent Trump oficjalnie ustąpił z władz spółki po objęciu urzędu, ale fundusz powierniczy jego rodziny nadal jest jej właścicielem i czerpie zyski ze sprzedaży kryptowaluty o nazwie USD1. W ciągu ostatniego roku Trump zarobił na kryptowalutach ponad 1,4 miliarda dolarów , a perspektywy na kolejne zyski są ogromne.
Wstrząsy w fundacji byłych szefów służb. Były agent pracował dla prezesa Zondacrypto
"Królowie-CEO" na czele mikopaństw
Liberland nie jest wyjątkiem - to jeden z kilku prototypów mikropaństw, czyli obszarów ogłaszanych jako niepodległe kraje, choć nieuznawanych w świetle prawa międzynarodowego. Są to m.in.: Prospera w Hondurasie , Seasteading Institute Petera Thiela czy Draper Nation Tima Drapera (w pełni cyfrowy kraj z bitcoinem jako walutą). Draper stwierdził w rozmowie z BBC, że jego zdaniem tradycyjny rząd świadczy "złe usługi po zawyżonych kosztach", a blockchain po prostu go zastąpi. - To tylko kwestia czasu - powiedział.
Wiele z tych koncepcji wywodzi się od kontrowersyjnego myśliciela i założyciela firm technologicznych Curtisa Yarvina, nazywanego "twórcą Mrocznego Oświecenia" (Dark Enlightenment). Zyskał on uznanie w kręgach amerykańskiej prawicy, w tym miliardera Petera Thiela oraz niektórych członków obecnej administracji Trumpa, z wiceprezydentem J.D. Vance'em na czele. Jego filozofia sprowadza się do krytyki demokracji, która jego zdaniem poniosła porażkę, m.in. przez za dużą imigrację. Zdaniem Yarvina należy zastąpić ją strukturą autorytarną - będącą hybrydą korporacji, monarchii i mikropaństwa zarządzanego przez blockchain.
Yarvin wierzy, że blockchain pomoże powołać ten świat do życia, a efektem będą "korporacyjne monarchie" rządzone przez "królów-CEO". Władcy odpowiadaliby przed ukrytą radą akcjonariuszy, która potencjalnie mogłaby kontrolować nawet wojsko i policję za pomocą narzędzia - "krypto-gadżetu" (crypto dingus) - który pozwoliłby akcjonariuszom na zdalne dezaktywowanie broni.
Lobby kryptowalutowe wyprzedziło obecnie branżę paliw kopalnych i stało się najpotężniejszym lobby w Stanach Zjednoczonych - w ostatnim cyklu wyborczym przeznaczyło na ten cel 238 mln dolarów - wynika z analizy przeprowadzonej przez Fox Business. BBC podkreśla, że "Yarvin, Sun, Draper i Liberland dają nam wgląd w przyszłość, jaką niektórzy z nich dla nas przewidują".
Liberland - mapa BBCŹródło zdjęcia: BBC