
Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak powiedział w rozmowie z Defence24, że Polska powinna posiadać własną, narodową flotę samolotów wczesnego ostrzegania i dowodzenia.
Siły Zbrojne wykorzystują dwa samoloty Saab 340 AEW, pozyskane ze Szwecji jako rozwiązanie pomostowe. Według generała resursy używanych przez nie systemów radiolokacyjnych będą kończyły się około 2030 roku. – Już dzisiaj jest czas, żeby myśleć nad następcą – powiedział gen. Nowak.
Całość rozmowy na kanale YouTube Defence24. #YT[ videoId: 1N3x5DzXvBw | description: ]
Polska uczestniczy w wielonarodowych programach NATO, jednak zdaniem dowódcy operacyjnego nie zastępuje to potrzeby posiadania własnych zdolności. Samoloty AWACS muszą być dostępne niemal natychmiast, szczególnie podczas narastającego kryzysu. – Jest to zbyt krytyczny obszar. Ta zdolność musi być dostępna w ciągu minut lub godzin, zależnie od fazy kryzysu. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby kogokolwiek o nią prosić – zaznaczył generał.
Gen. Nowak dla Defence24: Wojsko musi być mobilne. System dowodzenia ma nadążać za manewrem
Minimalną liczbą byłyby dwa samoloty, natomiast optymalnym rozwiązaniem dla Polski byłaby flota trzech maszyn. Wynika to przede wszystkim z realnej dostępności operacyjnej sprzętu lotniczego. – Nigdy nie mamy dostępnych 100 proc. floty. Zazwyczaj jest to około 70 proc. Trzy samoloty zapewniają praktycznie ciągłość dyżurowania w powietrzu – wyjaśnił gen. Nowak.
Samolot wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW (3401). Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl Według dowódcy operacyjnego jeden samolot wykonujący misję nad określonym obszarem Polski byłby w stanie zapewnić wymagany zasięg obserwacji. Pozostałe maszyny pozwalałyby jednak utrzymać ciągłość działania pomimo przeglądów, napraw i szkolenia załóg.
Gen. Nowak odsłania plan: rewolucja w bezpieczeństwie Polski
Wojsko prowadziło już rozmowy z co najmniej trzema potencjalnymi dostawcami. Odbyły się również niejawne briefingi dotyczące możliwości poszczególnych platform oraz ich radarów. Samoloty AWACS mają być jednym z elementów rozbudowywanej architektury rozpoznania. Obejmie ona także aerostaty programu Barbara, radary naziemne, radiolokację pasywną, sensory akustyczne oraz systemy rozpoznania elektronicznego.
Polski F-35A. Autor. chor. Piotr Gubernat, Combat Camera Poland „AWACS to nie tylko aktywny radar, ale również wiele pasywnych sensorów zbierających całe spektrum promieniowania elektromagnetycznego przeciwnika” – podkreślił generał. Pozwala to między innymi lokalizować źródła zakłóceń systemu GPS, wykrywać aktywność radiolokacyjną oraz przekazywać dane innym platformom, w tym samolotom F-35.
Apache kontra susły w Świdniku. MON odpowiada
Dowódca Operacyjny mówił też o systemie aerostatów Barbara, który jest nieco opóźniony. Pierwszy posterunek aerostatowy programu Barbara ma natomiast osiągnąć gotowość do działania w 2027 roku. Wojsko Polskie dopiero musi zbudować kompetencje związane z wykorzystaniem tego rodzaju sprzętu, w tym eksploatacją aerostatów w polskich warunkach klimatycznych. Generał zaznaczył jednocześnie, że w wypadku nowoczesnego wyposażenia w przeszłości wielokrotnie okazywało się, że polscy żołnierze szybko opanowywali sprzęt i uzyskiwali rezultaty nawet lepsze od przewidywanych przez producenta.