
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl W wywiadzie przeprowadzonym w przeddzień szczytu NATO Sikorski odniósł się do swoich wcześniejszych wypowiedzi ostrzegających o możliwych prowokacjach Rosji wobec Polski. Szef MSZ ocenił, że Rosja nie ma sił, by zaatakować NATO frontalnie, a gdyby miała taki zamiar, byłoby to widoczne po ruchach jej wojsk. Dodał jednak, że możliwa jest np. "operacja pod fałszywą flagą".
Sikorski ostrzega przed rosyjskimi prowokacjami
Szef polskiej dyplomacji przypomniał ostrzeżenia amerykańskiego wywiadu z 2022 r. o tym, że Rosja szykuje prowokacje mające dać casus belli do inwazji na Ukrainę. - To powstrzymało Rosjan od faktycznego zrobienia tego (fabrykowania fałszywego pretekstu - PAP) - powiedział Sikorski. - Mam więc nadzieję, że te ostrzeżenia oznaczają, że Putin nie naciśnie guzika prowokacji - dodał.
USA zapewni bezpieczeństwo Polsce?
Szef polskiej dyplomacji zapewnił jednocześnie, że Warszawa nadal ufa amerykańskim gwarancjom bezpieczeństwa i domaga się drugiej (po bazie w Redzikowie) stałej bazy USA na terytorium Polski, mimo że - jak dodał - dalsze redukcje amerykańskich wojsk w Europie "wyraźnie nadchodzą".
Zapytany, czy demonstracja jedności NATO jest w Ankarze możliwa w sytuacji, gdy prezydent USA publicznie atakuje przywódców sojuszniczych państw, Sikorski odpowiedział, że "można się kłócić o poziomy wydatków i wciąż być dobrymi sojusznikami". Przekonywał, że Sojusz "jest silniejszy od czasu, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę", wskazując na wejście Finlandii i Szwecji oraz na skokowy wzrost europejskich wydatków obronnych, częściowo pod presją prezydenta Trumpa.
Prowadzący rozmowę dziennikarz wprost zapytał, czy Polska nie podziela wyrażanych w Europie wątpliwości co do wiarygodności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.
Do argumentu, że część sojuszników skarży się na brak konkretnych korzyści w zamian za rosnące wydatki, Sikorski odpowiedział pytaniem: - Jeśli ktoś naprawdę tak myśli, że mniej ufa USA, to powinien więcej wydawać na obronność, nie sądzi pan?
Odnosząc się do zapowiedzi szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o kolejnych redukcjach amerykańskiej obecności w Europie, Sikorski przyznał, że "redukcje wyraźnie nadchodzą", a Stany Zjednoczone "wymagają od nas w Europie większych zdolności konwencjonalnych" - same natomiast pretendują do roli "kawalerii zza wzgórza".
Zaznaczył przy tym, że nawet przy przesunięciu wojsk USA w inne regiony, Europa nadal będzie korzystać z amerykańskiej obecności i wsparcia, m.in. logistycznego czy wywiadowczego.
Źródło: PAP
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas