Pożar w Andaluzji, który wybuchł w czwartek w gminie Los Gallardos w prowincji Almeria, jest jednym z najtragiczniejszych w historii Hiszpanii. Pochłonął życie co najmniej dwunastu osób - tylko w dwóch innych pożarach w ostatnich kilkudziesięciu latach odnotowano więcej ofiar.
Jak przekazał szef regionalnych służb ratunkowych Antonio Sanz, cytowany przez dziennik "El Mundo", Gwardia Cywilna otrzymała siedem zawiadomień o zaginionych osobach. Choć wcześniej pojawiły się doniesienia o 23 zaginionych, Sanz wyjaśnił, że jest to łączna liczba osób, z którymi bliscy nie mogą się skontaktować.
Pożar w Hiszpanii. Próbują ustalić tożsamość ofiar
Według szefa regionalnych służb ratunkowych Antonio Sanza wśród ofiar znajduje się jeden obywatel Hiszpanii. Większość zmarłych to obcokrajowcy, którzy zignorowali wezwanie do schronienia się - zamiast tego próbowali uciec pojazdami, ale otoczyły ich płomienie. Ich ciała zostały znalezione w autach lub w ich pobliżu.
Władzom nie udało się ustalić tożsamości wszystkich ofiar, dlatego zdecydowały się na pobranie próbek biologicznych i przeprowadzenie analizy genetycznej. Jeszcze w piątek próbki ciał zostały przetransportowane przez służby do zakładu medycyny sądowej w Madrycie, stolicy Hiszpanii.
Pożar w Andaluzji pochłonął tysiące hektarów roślinnościŹródło zdjęcia: PAP/EPA/CARLOS BARBA 1400 ewakuowanych. Niektórzy schronili się w domu pogrzebowym
W wyniku pożaru w Andaluzji, który objął obszar o powierzchni ponad 6600 hektarów, ponad 1400 mieszkańców musiało opuścić swoje domy. Część schroniła się w piątek w domu pogrzebowym w miejscowości Lubrin.
Według Sanza sobota jest pierwszym dniem, w którym służby będą mogły aktywnie walczyć z rozprzestrzeniającym się ogniem. W poprzednich dniach, ze względu na niekorzystną aurę - wysoką temperaturę i silny wiatr - możliwe były tylko działania prewencyjne.
Grał na komputerze, nagle raził go piorun