3 lipca 2026 roku, Wimbledon.
W pierwszej rundzie gry podwójnej tej wielkoszlemowej imprezy, najbardziej prestiżowej z prestiżowych, Rosolska i Chilijka Alexa Guarachi mierzą się z Kanadyjką Gabrielą Dabrowski i Brazylijką Luisą Stefani, faworytkami, rozstawionymi z numerem 2. Niestety, losowanie było fatalne, mecz kończy się przegraną 2:6, 2:6. Dabrowski i Stefani dotrą potem do wielkiego finału, który zakończy się triumfem pary Guo Hanyu (Chiny) - Kristina Mladenovic ( Francja ).
Rosolska, lat 39 i pół, wraca do domu. Sam udział w turnieju, wyjście na wimbledońską trawę, co dostępne jest dla nielicznych, to sukces dużych rozmiarów. Historia niezwykła, do wydarzeń dramatycznych doszło przecież zaledwie kilkanaście miesięcy wcześniej. A dramatu nie zapowiadało absolutnie nic.