Do zdarzenia doszło w ŁodziŹródło wideo: Google MapsŹródło zdj. gł.: KMP w Łodzi Do pobicia doszło w minioną sobotę (11 lipca) przy ulicy Piłsudskiego w Łodzi. Jak relacjonował w rozmowie z Kontaktem24 brat pokrzywdzonego pan Marek, powodem ataku miało być błędne przekonanie napastnika, że zaatakowany pochodzi z Ukrainy .
34-latek usłyszał zarzutyŹródło zdjęcia: KMP w Łodzi Zatrzymanie i zarzuty
Podejrzany o pobicie mężczyzna sam stawił się w komendzie policji, gdy dowiedział się, że jest poszukiwany. W piątek usłyszał zarzuty w prokuraturze. - 34-latkowi przedstawiono zarzuty spowodowania uszczerbku na zdrowiu, napaści z powodu ksenofobii, oraz usiłowania nieudolnego zastosowania wobec innej osoby przemocy na tle narodowościowym. W czasie przesłuchania podejrzany przyznał się do uderzenia 39-latka, zaprzeczając jednak, aby powodem ataku były kwestie narodowościowe. Wskazał natomiast, że był pod wpływem alkoholu i nie pamięta całego zdarzenia - przekazał prokurator Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Prokurator zastosował wobec 34-latka dozór policji. Mężczyźnie grozi do pięciu lat więzienia. Ofiara pobicia potwierdziła w rozmowie z prokuratorem, że została wzięta za obywatela Ukrainy.
Do zdarzenia doszło w centrum ŁodziŹródło zdjęcia: TVN24 Mroczna przeszłość pobitego 39-latka
Dziennikarz tvn24.pl dowiedział się nieoficjalnie, że podejrzany mężczyzna miał uderzyć 39-latka nie dlatego, że był przekonany, że pochodzi z Ukrainy, tylko dlatego, że rozpoznał w mężczyźnie zabójcę swojego przyjaciela. Nie chciał jednak potwierdzić tego w oficjalnym zeznaniu złożonym przed prokuratorem. Jak sprawdziliśmy, pobity pan Piotr - co potwierdził nam prokurator Paweł Jasiak - opuścił więzienie w 2025 roku. Trafił tam w 2004, skazany za brutalne zabójstwo. Sąd Okręgowy w Łodzi skazał w 2004 roku Piotra P. i Łukasza J. za zamordowanie 17 lutego 2003 roku 21-letniego wówczas Artura N. Wymierzył obu karę 25 lat więzienia. O warunkowe wyjście mogli się ubiegać po 20 latach.
W chwili zbrodni Piotr P. miał 16 lat, a jego kolega dopiero skończył 15. Jak relacjonowały łódzkie media, zeznania w sprawie zabójstwa złożyło wówczas 20 świadków, a sąd wysłuchał opinii pięciu biegłych. Lekarka, która przeprowadziła sekcję zwłok zabitego 21-latka, mówiła, że w kilkunastoletniej wówczas karierze nie widziała tak zmasakrowanych zwłok. Artur N. miał miał 155 ran, zadanych nożem, deską i butami.