W środę Polska znalazła się w zasięgu niżu Bernadette, który przyniósł bardzo silny wiatr. Na północy kraju jego porywy przekraczały 100 km/h, a na Morzu Bałtyckim wystąpił sztorm. W wielu miejscach lokalne władze zamknęły wejścia na plaże, a przedsiębiorcy zabezpieczali swoje lokale przez wzburzonym morzem. Niestety - nie wszędzie udało się uniknąć strat.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Dwa tysiące interwencji strażaków z powodu silnego wiatru
Zniszczony bar plażowy
Żywioł pokazał swoją siłę między innymi na plaży w Kątach Rybackich. Woda uszkodziła tam wypożyczalnię sprzętu wodnego oraz bar. - Widać, jak te fale były wpychane na ląd. Nie wszędzie ta infrastruktura miała szanse, żeby po prostu przetrwać - relacjonowała reporterka TVN24 Marta Ulatowska-Jesse.
Na plaży widać także przyczepę, porozrzucane parasole, porwane banery oraz zniszczone meble w jednym z lokali. W środę w regionie obowiązywały najwyższe ostrzeżenia IMGW . Porywy wiatru lokalnie sięgały nawet 120 km/h. - Taka aura nie zdarza się często latem. Z reguły pokazujemy państwu sztorm i jego skutki jesienią - dodała reporterka.
W czwartek głównym zagrożeniem w nadmorskich regionach jest cofka na Morzu Bałtyckim. Na Wybrzeżu Wschodnim obowiązuje drugi stopień zagrożenia hydrologicznego.