Burza podczas obrad komisji nad kandydatami na Rzecznika Praw Obywatelskich. Sebastian Kaleta z PiS krzyczał, że Sylwia Gregorczyk-Abram nie odpowiadała na jego pytania. Uciszał go przewodniczący Paweł Śliz.
Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka obradowała nad kandydatami na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. O funkcję starają się dwie osoby: adwokatka Sylwia Gregorczyk-Abram (zgłoszona przez posłów Koalicji Obywatelskiej i Lewicy) oraz opozycjonista z czasów PRL Adam Borowski (zgłoszony przez posłów Prawa i Sprawiedliwości).
W trakcie obrad politycy mieli 2 minuty na zadanie pytania, a następnie kandydaci mieli 10 minut na zbiorczą odpowiedź na kilka pytań. Poseł PiS Sebastian Kaleta zapytał Gregorczyk-Abram o współpracę z kancelarią Clifford Chance.
Byli z psem bez kagańca. Motorniczy zwrócił uwagę. Wstrząsające sceny
Dopytywał także, czy konsultowała treść dokumentów dotyczących spółek medialnych, a także o relacje z prokurator Ewą Wrzosek. - Pani Ewa Wrzosek miała poprzez kancelarię Clifford Chance przygotowywać dokumenty dotyczące przyjmowania kontroli nad mediami publicznymi. Z informacji zaprezentowanych o pani wynika, że pani była współpracownikiem, czy jest dalej w kancelarii. Więc moje pytanie dotyczy tego, czy spotykała się Pani w siedzibie kancelarii przy ulicy Lwowskiej z panią Wrzosek? - pytał. Dopytywał także, czy w ramach współpracy z Clifford Chance realizowała zadania na rzecz TVP.
Gregorczyk-Abram odpowiadała na zestaw pytań także od innych polityków. Zaznaczyła, że miała żadnego pełnomocnictwa do działania w imieniu i na rzecz mediów publicznych.
Zaznaczyła też, że z kancelarią Clifford Chance przestała współpracować, m.in. ze względu na chęć zajęcia stanowiska publicznego.
Kaleta oburzał się. "Nie odpowiedziała na moje pytania"
Po zakończeniu odpowiedzi poseł Sebastian Kaleta oburzał się. - Panie pośle, kandydatka nie odpowiedziała na ani jedno moje pytanie - grzmiał do przewodniczącego Pawła Śliza.
Kaleta nadal jednak oskarżał. Przewodniczący zaczął go upominać. - Moja odpowiedź na te pytania jest wystarczająca - stwierdziła Gregorczyk-Abram.
Kiedy Kaleta się jednak nie uspokajał, Śliz zaczął go upominać i zdecydował o wykluczeniu go z obrad komisji. Następnie spytał, czy chce odwołać się od tej decyzji.
Zarzucił, że przewodniczący komisji nie powinien go uciszać. - Moje pytanie poza mikrofonem z podniesionym głosem wynikało z faktu, żeby Polacy dowiedzieli się, że pani Sylwia Gregorczyk-Abram nie chce odpowiedzieć na pytanie, gdzie i w jaki sposób spotykała się z panią Ewą Wrzosek w czasie przyjmowania TVP przez rząd - mówił.
Poseł KO Patryk Jaskulski tłumaczył też Kalecie, że wcześniej komisja uciszała polityka obozu rządowego Macieja Tomczykiewicza.
Kontrowersje wokół grupy "Wejście"
Pytania Kalety odnosiły się m.in. do sprawy grupy "Wejście", która miała funkcjonować na komunikatorze WhatsApp w 2023 r., w trakcie przejmowania mediów publicznych przez obecną władzę. Jak opisywał wówczas dziennikarz Salonu24 Marcin Dobski, do grupy mieli należeć m.in. Gregorczyk-Abram, a także późniejszy prezes PAP Marek Błoński oraz późniejsi dyrektorzy Polskiego Radia Paweł Majcher i Juliusz Kaszyński.
Gregorczyk-Abram nigdy nie odniosła się publicznie do sprawy grupy.
W Wirtualnej Polsce od 2023 roku, wcześniej 8 lat w RMF FM. Chciał być reżyserem filmowym, ale wciągnęły go media. Hobbystycznie piwowar.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości