RAK
    Być albo nie być. Stowarzyszenia mogą być gwoździem do trumny PiS

    Być albo nie być. Stowarzyszenia mogą być gwoździem do trumny PiS

    516 odsłon
    Być albo nie być. Stowarzyszenia mogą być gwoździem do trumny PiS

    Jarosław Kaczyński postawił sprawę jasno: albo pełna kontrola nad aktywnością polityków PiS, albo rozłam w partii. Zakaz tworzenia własnych stowarzyszeń to nie tylko walka o jedność, przede wszystkim o pieniądze. - Prowadzenie działalności politycznej poza sprawozdawczością partyjną to dla PKW powód do odebrania subwencji - mówi Wirtualnej Polsce mec. Krzysztof Izdebski.

    • Jeśli stracimy finansowanie, to będzie koniec PiS-u - te słowa, według ustaleń Wirtualnej Polski, padły z ust Jarosława Kaczyńskiego podczas zamkniętego spotkania przy Nowogrodzkiej. Prezes partii zarządził bezwzględną walkę z "wewnętrznym rozbiciem", a na celownik wziął stowarzyszenia i fundacje zakładane przez prominentnych polityków ugrupowania.

    Zdaniem Krzysztofa Izdebskiego, dyrektora ds. rzecznictwa Fundacji im. Stefana Batorego, obawy prezesa PiS mają silne uzasadnienie prawne. Chodzi o to, by Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) nie mogła powiązać faktów prowadzenia kampanii lub działań politycznych z pieniędzmi płynącymi spoza oficjalnego konta partii.

    • Chodzi o powiązanie faktu prowadzenia działalności politycznej przez partię w formie innej niż partia czy komitet wyborczy - wyjaśnia Izdebski w rozmowie z WP. - Mamy tu do czynienia z podobnym mechanizmem, jak przy słynnych piknikach wojskowych z 2023 r. Udział liderów partii w wydarzeniach finansowanych z innych źródeł to korzyść majątkowa przekazywana politykom poza głównym nurtem sprawozdawczości - zaznacza.

    • Nawiązując do wspominanych pikników, były one wykorzystywane jako wiece wyborcze PiS, w których brał udział sam Kaczyński.

    Komentarz do wypowiedzi Czarnka

    Ekspert podkreśla, że ustawa o partiach politycznych i Kodeks wyborczy są w tej kwestii jednoznaczne. - Partia nie może przyjmować korzyści majątkowych z zewnątrz. Działalność taka jak chociażby kongres Morawieckiego, organizowana przez poszczególnych polityków, ma de facto charakter polityczny i partyjny. To dodatkowe finansowanie ich potencjalnej kampanii, a tym samym całej partii - punktuje prawnik.

    Lekcja z przeszłości. Pieniądze na przyszłość

    Dla PiS stawka - jak twierdzi Kaczyński - jest wręcz "być albo nie być". Partia miała nie lada problem z następstwami decyzji PKW dotyczącej kampanii z 2023 r., która mocno uderzyła w jej finanse. Nowy zakaz ma zapobiec powtórce tego scenariusza w nadchodzących cyklach wyborczych.

    • To jest walka raczej o przyszłe pieniądze niż o te obecne - ocenia Izdebski. - Omijanie przepływów finansowych i prowadzenie działań poza funduszem komitetu wyborczego to prosta droga do pozbawienia subwencji oraz konieczności zwrotu dotacji za kampanię - wskazuje rozmówca Wirtualnej Polski.

    Co dalej z Morawieckim?

    Choć zakaz dotyczy wszystkich, w kuluarach najgłośniej mówi się o inicjatywach Mateusza Morawieckiego. Jego aktywność poza ścisłymi strukturami partii mogłaby zostać zinterpretowana jako budowanie własnego zaplecza finansowego i politycznego.

    • To jest ryzykowna konstrukcja, choć w polskiej polityce nie jest wyjątkowa - zauważa Izdebski. - Można przypuszczać, że oprócz kwestii prawnych o decyzji Kaczyńskiego zdecydowały też czynniki czysto polityczne - dodaje.

    Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era