RAK
    Russell wygrał wyrównany wyścig o GP Austrii 2026

    Russell wygrał wyrównany wyścig o GP Austrii 2026

    1526 odsłon
    Russell wygrał wyrównany wyścig o GP Austrii 2026

    28 czerwca 2026

    Podsumowania wyścigów F1

    George Russell wygrał bardzo wyrównany wyścig o GP Austrii 2026. Brytyjczyk utrzymał prowadzenie w końcówce, a goniący go Max Verstappen i Kimi Antonelli stracili mniej niż dwie sekundy. Zawody na torze Red Bull Ring przyniosły zmieniony układ sił w czołówce.

    Wyścig o GP Austrii 2026 rozgrywano w prawdziwym upale, temperatura nawierzchni nieznacznie przekraczała 50 stopni Celsjusza. W trakcie wyścigu mieliśmy dwa krótkie okresy wirtualnej neutralizacji, jeden na ściągniecie bolidu Sainza, a drugi na zebranie połamanego pachołka. Czterej kierowcy nie dojechali do mety z powodu awarii, co najmniej dwie z nich można przypisać warunkom pogodowym.

    Trzej czołowi kierowcy skończyli wyścig w dwóch sekundach, więc rywalizacja między nimi była bardzo wyrównana. George Russell prowadził po starcie z Pole Position niemal przez cały dystans, poza kilkoma okrążeniami po każdym ze swoich pit stopów. Russell kontrolował przebieg wyścigu i utrzymywał dobre tempo, ale był poważnie zagrożony przez 2/3 dystansu. Wgryzając się dokładnie we wszystkie czasy okrążeń, to Brytyjczyk wygląda na najwolniejszego kierowcę z TOP3. Oczywiście mogło to być spowodowane tym, że będąc na prowadzeniu nie zawsze cisnął na 100%, a dwaj kolejni kierowcy tak robili, bo musieli. Russell wytrzymał w kluczowych momentach wyścigu, nie popełnił błędu, a Mercedes nie spanikował ze strategią, co dało mu bardzo ważne zwycięstwo dla dalszej rywalizacji w tym sezonie. Aktualizacja 29.06. 2026 r. Po dokładnym spojrzeniu na czasy okrążeń z wyścigu zmieniam lekko zdanie, bo Russell pod koniec notował podobne czasy okrążeń jak na początku, gdy miał o 60 kg cięższy samochód. Russell moim zdaniem w dużym stopniu kontrolował swoje tempo. Verstappen i Antonelli jechali pod koniec szybciej niż na początku, więc oni bardziej cisnęli.

    Max Verstappen ruszał z piątego pola, szybko awansował na trzecie miejsce wykorzystując pojedynek Leclerca z Antonellim. Później gonił Hamiltona, z którym stoczył dwa pojedynki na 11. i 12. okrążeniu. Moim zdaniem to był kluczowy moment dla Holendra, bo stracił wtedy około trzy sekundy, a gdy Hamilton zjechał na pit stop, to na mecie 12. okrążenia miał 6,1 sekundy straty do Russella. Verstappen po swoim pierwszym pit stopie znowu znalazł się za Hamiltonem, ponownie go wyprzedził tracąc przy tym czas, ale mniej niż przy pierwszym pojedynku. Verstappen swój pierwszy pit stop wykonał okrążenie przed Russellem, pozwoliło mu to nadrobić ponad sekundę. Ogólnie na dystansie wyścigowym od wspomnianego 12. okrążenia, Verstappen był regularnie nieco szybszy niż Russell. Przed drugim pit stopem Brytyjczyka różnica między nimi wynosiła 1,3 sekundy. Russell obronił prowadzenie wykonując drugi pit stop jako pierwszy w czołówce, co było decydującym momentem. Red Bull zostawił Verstappena na torze na sześć kolejnych okrążeń. Faktycznie dało mu to sporą przewagę w tempie w końcówce, ale z tego powodu Russell powiększył przewagę z 1,3 do 10,5 sekundy, więc Holender musiał dużo nadrabiać.

    Moim zdaniem Verstappen mógł ten wyścig wygrać, gdyby przebiegał on dla niego idealnie. Kluczowa była strata czasu na pojedynki z Hamiltonem, a w końcówce zbyt późny drugi pit stop. Red Bull powinien zaryzykować wcześniejszy drugi zjazd, to była szansa znaleźć się przed Russellem. Fakty są takie, że Red Bull miał świetne tempo (co widać też po wyniku Hadjara), wprowadzone w Austrii duże zmiany do bolidu zadziałały. Za tydzień zobaczymy czy to tylko specyfika toru, czy będzie tak też na innych obiektach. Przebieg tego weekendu pokazał, że ich silnik jest bardzo mocny: wszystkie bolidy punktowały. Są bardzo duże powody do optymizmu.

    Kimi Antonelli może żałować chaotycznego początku wyścigu w swoim wykonaniu, gdy przestrzelił kilka hamowań. Wtedy zamiast zyskać pozycje, to spadł za kierowców Ferrari i Verstappena. Na mecie 12. okrążenia był 7,5 sekundy za Russellem. Mercedes starał się z tego powodu inaczej rozegrać jego wyścig strategicznie, zjechał na pierwszy pit stop pięć okrążeń po Russellu, a na drugi osiem okrążeń po Russellu. Robiąc późniejsze pit stopy stracił za każdym razem wiele sekund, ale wykorzystywał świeższe opony i wszystko nadrabiał. Był najszybszy na torze w czołówce, na ostatnim okrążeniu dogonił Verstappena, ale nie zdążył podjąć próby ataku. Antonelli mógł ten wyścig wygrać, gdyby dopisało mu szczęście, bo wykonał swój pierwszy pit stop tuż przed pojawieniem się wirtualnej neutralizacji. Gdyby Mercedes wezwał go okrążenie później, to zmieniłby opony o 10 sekund szybciej, co zrobiłoby z niego faworyta do zwycięstwa.

    W tym wyścigu mieliśmy idealny przykład na to, że przy wyrównanej rywalizacji kluczowa jest pozycja na torze, która umożliwia spokojną jazdę swoim tempem. Przypominają się poprzednie sezony, gdy to zwykle było najważniejsze. Kwalifikacje zaczynają być ważniejsze, szczególnie, że w czołówce już zawodnicy nie mają problemów na startach.

    Toto Wolff po wyścigu powiedział, że Mercedes ma w tunelu aerodynamicznym spory pakiet poprawek, który na papierze zapewni im spore zyski czasowe, ale jeszcze go nie wprowadzają na tor. Chodzi o kwestie związane z limitem budżetowym i odpowiednim gospodarowaniem pieniędzmi na ten i przyszły rok. Wolff twierdzi, że Ferrari w tym roku zużyło już dużo dostępnego budżetu, co odbije im się w drugiej połowie sezonu. Znając poprzednie sezony, to Mercedes powinien wprowadzić swój drugi pakiet poprawek w lipcu, zobaczymy czy odważą się na to podczas kolejnego weekendu na Silverstone, gdzie będzie sprint.

    Za plecami czołowej trójki toczył się inny pojedynek, z którego zwycięsko wyszedł Oscar Piastri. Australijczyk wywalczył czwartą pozycję, co było maksimum dla McLarena. Należą mu się pochwały, bo skutecznie walczył w bezpośrednich pojedynkach, a gdy było trzeba to uciekał. Lando Norris w tym wyścigu spisywał się gorzej, miał od początku problemy z hamulcami. Jego strategia również nie była optymalna, zespół wydłużał mu przejazdy – nie mieli nic do stracenia. Ostatecznie Norris był siódmy. McLaren wyraźnie odstawał do czołowych zespołów, zostali w tyle z rozwojem samochodu, widać także, że tracą przez silnik (prawdopodobnie chodzi o wybór innych przełożeń skrzyni biegów). Szykują jakiś ważny pakiet poprawek, ale nie wiadomo kiedy go wprowadzą.

    Ferrari z jednej strony rozczarowało, ale z drugiej strony na torze, gdzie najważniejszy jest silnik spadek formy był do przewidzenia. Lewis Hamilton jechał całkiem dobrze i powinien skończyć czwarty, ale zaryzykowali ze strategią i wykonał dodatkową zmianę opon w trakcie VSC. Jednak na miękkich oponach nie udało mu się nadrobić czasu. Ferrari sporo traci po stronie silnika i dodatkowo mieli błędne ustawienia bolidów, bo degradacja opon była wyższa niż u rywali, a to przeciwieństwo Barcelony. Leclerc ma za sobą kolejny mocno nieudany wyścig, degradacja opon była poważna, do tego podobno jeszcze jakieś problemy z silnikiem i uszkodzone przednie skrzydło w pojedynku z Piastrim. Dopiero ósma pozycja na torze, gdzie historycznie notował świetne wyniki.

    Na pochwały zasługuje Isack Hadjar, który dojechał na szóstej pozycji z niewielką stratą do Hamiltona. Hadjar na starce spadł na dziewiątą pozycję, niemal cały czas jechał blisko rywali, więc nie mógł jechać optymalnym tempem. Wyprzedził Norrisa i Leclerca, co jest sukcesem.

    Na ziemi niczyjej w tym wyścigu jechali kierowcy Racing Bulls. Lawson stracił 35 sekund do Leclerca, więc czołowe zespoły były poza ich zasięgiem. Z drugiej strony Lindblad jechał przez większość wyścigu na dziesiątej pozycji utrzymując bezpieczną przewagę nad kierowcami Audi. Racing Bulls od kilku weekendów spisuje się bardzo dobrze, kierowcy regularnie punktują, wyrośli na lidera ekip środka stawki.

    W środku stawki różnice były dość duże. Kierowcy Audi ładnie się przebili i dojechali tuż poza czołową dziesiątką. Jestem pozytywnie zaskoczony, bo na tym torze bardzo ważny jest silnik. Wygląda na to, że Audi nie odstaje z jego powodu tak bardzo jak można było się spodziewać. Alpine próbowało coś zaryzykować ze strategią, ale trzeci pit stop Gasly’ego i zmiana opon na miękkie w trakcie VSC nie pozwoliła mu wyprzedzić zawodników Audi. Alpine pierwszy raz w tym roku nie punktowało. Haas był wolny, bez szans na punkty. Williams był fatalny, nie wprowadzają poprawek, więc rywale uciekają. Najwolniejszy w wyścigu był Alonso, który stracił prawie minutę do przedostatniego Albona. Kierowcy Cadillaca wycofali się na samym początku, bo hamulce im się przegrzały. Wygląda na to, że projektując wloty nie przewidzieli bliskiej jazdy za rywalami, bo to miało być powodem.

    Aktualne klasyfikacje generalne po GP Austrii można znaleźć tutaj . W czołówce zestawienia kierowców zmniejszyły się różnice, a Russell wrócił na drugie miejsce.

    Rywalizacja w czołówce F1 się w tym roku zmienia, jedynie Mercedes regularnie pozostaje w grze o zwycięstwa, ale z różnymi rywalami. Takie wahania układu sił będą mieć dalej miejsce w związku z różnymi torami i różnymi warunkami pogodowymi. GP Austrii było ciekawym wyścigiem, ale daleko mu było do najlepszych w tym sezonie, brakowało bezpośrednich pojedynków i niespodzianek.

    Za tydzień GP Wielkiej Brytanii, będzie to weekend sprinterski. Tor Silverstone w obecnych regulacjach technicznych będzie wyglądał inaczej niż w poprzednich latach. Spodziewajcie się narzekania na silniki (trzeba będzie odpuszczać gaz w niektórych szybkich zakrętach, aby ładować baterię) i bolidy (mają znacznie mniej docisku). Z tego względu może dojść do niespodzianek.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Cyrk F1

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era