RAK
    Prowadzeni przez parateksty

    Prowadzeni przez parateksty

    1354 odsłon
    Prowadzeni przez parateksty

    Czy w dzisiejszych czasach czytamy jeszcze artykuły, czy już tylko ich streszczenia? A może ograniczamy się do ich wizualnych lub dźwiękowych odpowiedników? Zjawisku temu przygląda się badaczka z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

    Współczesna prasa i portale internetowe coraz rzadziej operują jedynie słowem. Stają się wielokodowe, łącząc obraz, dźwięk, typografię i hiperteksty w jeden multimodalny komunikat. Tekst przestaje być dziś rozumiany przez mediolingwistów jedynie przez pryzmat warstwy werbalnej. Samo słowo „tekst” nie niesie już w sobie wyłącznie pierwiastka językowego. Tekst tworzy dziś wiele modusów. Medialne treści funkcjonują w „splotach” słowa, obrazu, dźwięku, układu graficznego, interfejsu – wyjaśnia dr hab. Magdalena Ślawska z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Grafizacja to nie tylko ilustracje, infografiki, ale też tytuły, lidy, typografia, czyli układ strony, a także różnego rodzaju wyróżnienia fragmentów tekstu (wyimki tekstowe). Za pomocą tych elementów, które działają podobnie jak  znaki drogowe, nadawcy prowadzą czytelnika po tekście, proponują mu określoną ścieżkę odbiorczą. W praktyce oznacza to, że nie tyle czytamy tekst, co jesteśmy przez niego prowadzeni. To, co wyróżnione kolorem lub większym fontem, automatycznie staje się ważniejsze. Podczas zajęć badaczka przeprowadziła wraz ze studentami dziennikarstwa eksperyment naukowy, który miał zbadać relacje między tekstem a jego wizualnym opracowaniem. Studenci najpierw przez cały semestr pracowali na tekstach reportażowych, a następnie zostali poproszeni o dopasowanie ich treści do materiałów graficznych. Oceniali także „najlepsze” współwystępowanie strony werbalnej i wizualnej. Ich zadaniem było rozpoznanie, który obraz odpowiada danemu tekstowi. Nie mieli z tym żadnych problemów. Eksperyment odwracał jednak naturalny porządek odbioru: studenci na początku dostawali wersję tekstową, a dopiero później wizualną. W rzeczywistości nie czytamy najpierw tekstu, a potem obrazu, tylko wszystko dzieje się w tym samym czasie, a nawet często to obraz jest pierwszy – tłumaczy. Grafizacja z jednej strony ułatwia zrozumienie treści, z drugiej zaś może prowadzić do uproszczeń. Cytat wyróżniony z tekstu czy „clickbaitowy” nagłówek potrafią narzucić sposób interpretacji treści, zanim się z nią dokładnie zapoznamy. Jak podkreśla uczona, grafizacja pełni zatem nie tylko funkcję porządkującą, ale również pragmatyczną, ponieważ jej celem jest przyciągnięcie naszej uwagi. Co więcej, wiąże się bezpośrednio z doświadczeniem nadmiaru informacji. Współcześnie funkcjonujemy w środowisku nieustannego przepływu komunikatów, powiadomień i bodźców. Ten nadmiar wynika z cech współczesnych mediów. Ponadto odbiorca może stać się również nadawcą.

    Każdy z nas może mieć własne media, co powoduje, że zaciera się granica między byciem odbiorcą a byciem nadawcą. Żyjemy w medialnym hałasie – zauważa dr hab. Magdalena Ślawska. To główny paradoks współczesnej komunikacji: im więcej możliwości nadawania i odbioru, tym większe poczucie przeciążenia i potrzeba ograniczenia kontaktu z bodźcami. Doświadczenie nadmiaru nie wynika jednak tylko z dużej liczby komunikatów, ale też z ich selekcji przez algorytmy. Treści są dziś filtrowane i dopasowywane do użytkownika, co sprawia, że często poruszamy się w tzw. bańce algorytmicznej, czyli zamkniętym obiegu podobnych informacji. Kultura skrótu We współczesnych mediach kluczową rolę odgrywają formy paratekstowe. „Paratekst” to termin wprowadzony na określenie tekstów okalających tekst główny. Francuski literaturoznawca Gérard Genette widział je metaforycznie jako przedsionek, próg tekstu. Tekstom medialnym towarzyszą najczęściej wizualne skróty, zapowiedzi, streszczenia czy zwiastuny. Również w gatunkach medialnych widoczna jest zmiana. Jednak nawet pozornie nowe formy komunikacji, jak rolki, czyli krótkie materiały wideo, choć często skrócone i uproszczone, są zakorzenione w znanych gatunkach dziennikarskich. Funkcjonujemy dziś w dużej mierze na poziomie paratekstu. Oznacza to, że kontakt z treścią medialną czy popkulturalną zaczyna się i kończy na jej skróconej wersji, często pozostajemy zatem wyłącznie na poziomie „przedsionka”. We współczesnych mediach mamy do czynienia z konglomeratami paratekstów. „Wyborcza”, Onet, Netflix, YouTube, Instagram – każde z tych medialnych miejsc ma właściwe dla siebie szablonowe ułożenie paratekstów, które prowadzą do konkretnych tekstów. Można je traktować jak autopromocyjne makrostruktury – zauważa badaczka. Strony głównych portali informacyjnych przypominają dziś zestaw wizualnych zapowiedzi – każdy element jest jednocześnie informacją i zachętą do kliknięcia. Nawet struktura treści została podporządkowana logice skrótu. Dominacja krótkich form medialnych wpływa także na sposób odbioru treści. Scrollowanie zastępuje lekturę, a kontakt z tekstem staje się fragmentaryczny. Kiedyś wystarczył lid. Dzisiaj mamy krótkie streszczenie, wersje audio, pewien rodzaj wypunktowania oraz informację, ile czasu zajmie czytanie tekstu: „Szacowany czas czytania: 8 minut”. W efekcie nie czytamy już tekstu, lecz poruszamy się pomiędzy jego fragmentami – dodaje. Nie chodzi o odrzucenie nowych form medialnych, lecz o utrzymanie równowagi między szybkim odbiorem a dłuższą koncentracją. Współczesne media jednak nam w tym nie pomagają, coraz częściej nadawcy tak projektują treści, że sprzyja to rozproszeniu uwagi. I tak zaczynamy korzystać z wielu ekranów równocześnie. Badaczka zwraca uwagę na konieczność powrotu do głębszego kontaktu z tekstem, kontaktu, który uczy wrażliwości i na tekst, i na to, co wokół. Namawiam swoich studentów do czytania dłuższych tekstów reportażowych i słuchania podcastów. Trenujemy czytanie, słuchanie, które wymaga większego zaangażowania. Coraz częściej konieczne staje się nazywanie tego, w czym funkcjonujemy. Pokazywanie studentom, co się dzieje, kiedy jednocześnie rozmawiamy i korzystamy z telefonu, stało się dziś elementem pracy dydaktycznej – podsumowuje. Olimpia Orządała, źródło: UŚ

    Czytaj cały artykuł u źródła — Forum Akademickie

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era