Nagranie z autobusu w Bielsku-Białej, na którym mężczyzna wulgarnie atakuje dwie młode Ukrainki, wywołało falę oburzenia. Równolegle w mediach społecznościowych pojawiły się jednak wpisy broniące agresora. Część internautów zaczęła przekonywać, że nastolatki "na pewno go sprowokowały". Jak wynika z analizy monitoringu, nic takiego nie miało miejsca.
Monitoring obala internetowe teorie. MZK potwierdza, że nastolatki na chwilę położyły nogi na siedzeniu, ale po zwróceniu uwagi natychmiast je opuściły. Nagranie nie potwierdza żadnej prowokacji w autobusie
Adwokat Krzysztof Sokołowski radzi Ukraińcom włączać telefon i rejestrować przebieg awantur. Jego zdaniem nagrania wywierają presję na służby, aby ścigać sprawców.
Raport Komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich z 2025 r. ostrzegał przed scenariuszem, który widzimy dziś w incydentach jak w Bielsku-Białej. Jednym z celów rosyjskiej wojny dezinformacyjnej jest skłócenie Polaków i Ukraińców poprzez wzmacnianie emocji .
Zdaniem prof. Adama Leszczyńskiego, dyrektora Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, reakcje części internautów pokazują, jak bardzo zmieniły się społeczne nastroje wobec Ukraińców.
Jest wideo. Tak nowi koledzy z Chicago Fire przywitali Lewandowskiego
Jak podkreśla, problem nie dotyczy wyłącznie samego incydentu, ale także rosnącego społecznego przyzwolenia na podobne zachowania. - To jest pytanie o emocje i poczucie, że wolno się tak zachować, że można dać upust własnej frustracji, a część otoczenia uzna takie zachowanie za społecznie uzasadnione. To właśnie najbardziej niepokoi . Mam nadzieję, że sprawca poniesie konsekwencje, a jego zachowanie zostanie jednoznacznie napiętnowane - dodaje.
MZK ujawnia. Ukrainki "źle" postawiły nogi na siedzeniu
Po fali komentarzy Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej opublikował drugie oświadczenie. Spółka zaapelowała, by nie wierzyć relacjom osób powołujących się na świadków zdarzenia. Jak podkreślono, jedynym wiarygodnym materiałem jest zapis monitoringu zabezpieczony przez policję.
Z analizy nagrania wynika, że jedna z nastolatek przez pewien czas trzymała nogi wyłożone w kierunku siedzącej naprzeciwko koleżanki . MZK zaznacza jednak, że c hoć zachowanie odbiegało od przyjętych standardów, nie utrudniało podróży innym pasażerom i nie różniło się od sytuacji często spotykanych wśród młodzieży korzystającej z komunikacji miejskiej . Po zwróceniu uwagi dziewczęta natychmiast zmieniły swoje zachowanie.
Monitoring pokazuje również, że mężczyzna przez dłuższą chwilę obserwował nastolatki, po czym - nieprowokowany żadnym ich zachowaniem - zaczął impulsywnie krzyczeć i używać wulgaryzmów.
Adwokat radzi Ukraińcom. Róbcie to, co ta dziewczyna
Zdaniem adwokata Krzysztofa Sokołowskiego, zachowanie mężczyzny może wypełniać znamiona przestępstwa motywowanego narodowością i nie powinno być bagatelizowane. - Dla mnie to klasyczny przypadek znieważenia na tle narodowościowym. Z nagrań wynika, że atak był całkowicie niesprowokowany. Nie może być tutaj żadnego pobłażania ani tłumaczenia sprawcy emocjami czy frustracją - komentuje dla Wirtualnej Polski adwokat Krzysztof Sokołowski. Prawnik zabiera głos, bo ukraiński aktywista Michał Strelnikov rozpowszechniając nagranie 11-latki z autobusu, wezwał mecenasa do pomocy ofiarom.
Mec. Sokołowski zwraca uwagę, że coraz częściej to właśnie nagrania wykonane przez ofiary lub świadków pozwalają skutecznie ścigać sprawców podobnych incydentów.
Wojna na narracje. Zrujnować wizerunek Ukraińców
Zdaniem prof. Leszczyńskiego wydarzenia z Bielska-Białej wpisują się w ostrzeżenia zawarte w raporcie Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich i białoruskich . Autorzy dokumentu już na początku 2025 r. alarmowali, że jednym z głównych celów rosyjskiej wojny informacyjnej jest skłócenie Polaków i Ukraińców poprzez oddziaływanie na emocje społeczne.
Jak przypomina, w jawnej części raportu wskazano, że rosyjska propaganda nie musi przekonywać Polaków do Rosji. Znacznie skuteczniejsze jest budowanie niechęci wobec Ukrainy.
"Nie mamy więc zazwyczaj w trakcie toczonej wojny kognitywnej do czynienia z wychwalaniem Rosji (...), ale raczej z niszczeniem wizerunku jej przeciwnika – Ukrainy. Również tutaj wykorzystywane są przede wszystkim podstawowe emocje i prosty język" – napisali autorzy raportu. Eksperci zwracali uwagę także na inny mechanizm. Ostrzegali, że skuteczne bywają nawet najbardziej absurdalne kłamstwa, ponieważ część odbiorców uznaje, że "nikt nie wymyśliłby czegoś aż takiego" . Tego typu przekazy są dodatkowo formułowane prostym, emocjonalnym językiem, który łatwo rozprzestrzenia się w mediach społecznościowych.
Po zdarzeniu w Bielsku-Białej podobny mechanizm było widać niemal natychmiast. W internecie zaczęły pojawiać się wpisy przekonujące, że agresywny pasażer "na pewno został sprowokowany przez Ukrainki". To właśnie narracje oparte na emocjach, domysłach i oskarżeniach pozbawionych dowodów autorzy raportu wskazywali jako szczególnie podatne na wykorzystywanie w kampaniach mających pogłębiać społeczne podziały.
Prof. Leszczyński uważa, że obniżenie napięć wokół relacji polsko-ukraińskich wymaga działań na dwóch płaszczyznach. - Pierwsza to konsekwentne rozwiązywanie kwestii historycznych: ekshumacje, godne pochówki ofiar i uczciwe zmierzenie się z przeszłością. To jednak nie jest łatwe, bo wymaga współpracy strony ukraińskiej. Druga droga to kampanie społeczne, które będą obniżać poziom emocji i pokazywać, że odpowiedzialności za zbrodnie historyczne nie można przenosić na współczesnych ludzi czy dzieci. Tymczasem dziś część środowisk politycznych świadomie te emocje podgrzewa, a antyukraiński przekaz stał się jednym z głównych narzędzi bieżącego sporu politycznego - podsumowuje rozmówca Wirtualnej Polski.
Doświadczony dziennikarz Wirtualnej Polski, specjalizujący się w tematyce społecznej, politycznej i gospodarczej.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości