Ewa Zajączkowska to idealny przykład na to, jak działa kariera w polskich środowiskach prawicowych.
Nie trzeba mieć żadnych konkretnych osiągnięć zawodowych, eksperckiej wiedzy, skończonych prestiżowych projektów czy jakichkolwiek unikalnych umiejętności. Po co to komu? Przepis na sukces jest o wiele prostszy: wystarczy być pracowitym w codziennym i konsekwentnym kreowaniu swojego wizerunku w mediach społecznościowych.
Rano post o "upadku wartości", w południe rolka z groźną miną i dynamicznym montażem, wieczorem odpalenie jakiegoś chwytliwego, populistycznego sloganu, który idealnie klika się wśród prawicowej widowni. I tak dzień w dzień, bez wytchnienia. Ciężka harówka przy smartfonie i przed kamerą robi swoje.
Efekt? Zamiast merytorycznej debaty masz idealnie skrojony produkt marketingowy, który "masakruje" wrogów na TikToku i X. Jak widać, w dzisiejszej polityce self-marketing i żelazna konsekwencja w budowaniu bańki znaczą o wiele więcej niż jakiekolwiek realne kompetencje. Szanuję za etykę pracy nad własnym PR-em, ale poza wszystkim innym to jest dramat
polityka #bekazprawakow #bekazkonfederacji