W aferze wokół Szpitala Południowego pojawił się nowy wątek. Placówka zapłaciła 725 tys. zł za przygotowanie wniosku o dofinansowanie z KPO na leczenie onkologiczne - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". - To masakryczna informacja, którą na pewno trzeba wyjaśnić - skomentowała w poniedziałek w Radiu Zet Joanna Scheuring-Wielgus, wiceszefowa Lewicy.
W Krajowym Planie Odbudowy na inwestycje związane z onkologią zarezerwowano środki w wysokości 5,2 miliarda złotych. Z pieniędzy mogły skorzystać placówki znajdujące się w Krajowej Sieci Onkologicznej, w tym Warszawski Szpital Południowy.
Szpitale szukały firm, które zajmują się pisaniem wniosków o pozyskanie środków unijnych. Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że średnio tego typu usługa kosztuje około 25-35 tys. zł. Tymczasem Szpital Południowy zapłacił 725 tysięcy złotych. Do przygotowania wniosku wybrano firmę Deloitte.
Polacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?
Joanna Scheuring-Wielgus, wiceszefowa Lewicy, ocenia, że to " masakryczna informacja, którą na pewno trzeba wyjaśnić ".
Jej zdaniem na czele resortu zdrowia powinien ponownie stanąć polityk.
Zdaniem polityczki "ministra Leszczyna całkiem nieźle sobie radziła w tej materii".
Joanna Scheuring-Wielgus przyznaje również, że była "zdziwiona", że ws. afery w Szpitalu Południowym Jolanta Sobierańska-Grenda " nie odzywa się, nie komentuje i nie mówi". Zdaniem europosłanki Lewicy nie była to wzorcowa reakcja. - Jeśli jestem ministrą zdrowia, dzieje się coś w moim obszarze i nawet jeśli osobowo nie zarządzam placówką, to jednak powinnam zareagować - uważa.
Przypomnijmy, ministra zdrowia wyszła przed kamery i zabrała głos w sprawie afery w Szpitalu Południowym 25 czerwca , 10 dni po tym, jak portal Zero.pl opisał kulisy pracy lekarza Dawida Kacprzyka, który w 2025 r. wykazał 1,6 mln zł dochodu.
Jolanta Sobierańska-Grenda stwierdziła wtedy, że kominy płacowe, czyli rekordowe zarobki niektórych lekarzy w Polsce, powinny zostać zlikwidowane. Mówiła, że problem dotyczący czasu pracy w szpitalach wynika z różnych form prawnych zatrudnienia. - Lekarze, pielęgniarki i pracownicy SOR-ów pracują na umowach o pracę i umowach B2B, w których nie ma górnego limitu przepracowanych godzin. Wydaje się, że zasadnym jest i rozważamy taką opcję, żeby postawić taki górny limit - ogłosiła szefowa MZ.
"Wzięłabym odpowiedzialność za resort"
Joanna Scheuring-Wielgus, dopytywana w poniedziałek o to, czy Lewica miałaby swojego kandydata na stanowisko ministra zdrowia, wiceszefowa partii odpowiada, że tak i jest to senator Wojciech Konieczny.
To na pewno byśmy ustalili w ramach naszego zarządu i partii, ale był wiceministrem i jak były zmiany, do których doprowadził Donald Tusk, my uważaliśmy, że to złe zmiany - tłumaczyła Scheuring-Wielgus. Polityk oceniła, że Lewica nigdy nie bała się wzięcia odpowiedzialności za ten resort i dodała:
Ja bym wzięła odpowiedzialność. Uważam, że należy wziąć odpowiedzialność za MZ i na serio pochylić się nad tym. To akurat taki obszar, który dotyka każdego z nas.
Europosłanka przyznała także, że "zmroziły ją informacje o zarobkach lekarzy sięgających 100 tys. zł miesięcznie" .
Źródło: Radio Zet, "Gazeta Wyborcza".
Absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, z redakcją money.pl związana od 12 lat, obecnie w roli wydawcy. Wcześniej doświadczenie zdobywała w lokalnych mediach, m.in. w "Gazecie Wrocławskiej" i wrocławskim oddziale dziennika "Fakt". Prywatnie mama dwójki energicznych nastolatków.