W piątek podczas konferencji prasowej Donald Tusk mówił między innymi o nieprawidłowościach w warszawskim Szpitalu Południowym, pytany był też o inne bieżące wydarzenia, jak spotkanie szefów dyplomacji Polski i Ukrainy .
Pod koniec konferencji dziennikarka zapytała premiera o doniesienia medialne, zgodnie z którymi USA miały ostrzec Polskę przed możliwą rosyjską prowokacją.
"Putin przegrywa wojnę, ma problemy". Zełenski reaguje na ataki
Premier pytany o możliwą rosyjską prowokację
Premier zapewnił, że "Polska bardzo intensywnie przygotowuje się do różnych scenariuszy". - Nikogo nie mam zamiaru straszyć, ale te najbliższe miesiące także ze względu na ten zmieniający się trochę charakter wojny w Ukrainie mogą być naprawdę krytyczne, szczególnie w państwach nadbałtyckich te obawy są odczuwalne - mówił.
O doniesienia w tej sprawie pytani byli także w piątek ministrowie Radosław Sikorski i Władysław Kosiniak-Kamysz . Szef MON oznajmił, że takie informacje są traktowane "bardzo poważnie", stąd rząd cały czas pracuje nad wzmocnieniem polskiego bezpieczeństwa. Szef MSZ podkreślił zaś: "Nasz przekaz do Władimira Putina jest następujący: wiemy, co planujesz, nie rób tego".
"Widać dokładnie, co było celem". Zmasowany atak, rośnie bilans ofiar
Doniesienia mediów w sprawie rosyjskiej prowokacji
W zeszłym tygodniu brytyjski "Guardian" napisał, że "dwa kraje ze wschodniej flanki NATO ostrzegły, że Rosja przygotowuje możliwą 'prowokację' w państwach bałtyckich lub w Polsce, aby sprawdzić spójność" Sojuszu. Gazeta powołała się przy tym na łotewski wywiad, a także na wypowiedź wysokiego rangą źródła z innego państwa NATO .
Z kolei 3 lipca brytyjski "The Telegraph" opublikował artykuł, w którym napisano, że "Stany Zjednoczone ostrzegły, że Rosja planuje zbrojną 'prowokację' na terytorium Polski, aby przetestować determinację NATO". Dodano, że celem mogłaby się stać "polska infrastruktura krytyczna", wykorzystane mogłyby zostać do tego "pociski i drony, a rosyjscy żołnierze mogliby przekroczyć granicę i wkroczyć na terytorium NATO".
Gazeta dodała, cytując ustalenia Onetu, że Waszyngton przekazał Warszawie kilka ostrzeżeń w tej sprawie. "Celem rosyjskiej prowokacji byłoby zaostrzenie napięć i zmuszenie zachodnich sojuszników do zawieszenia pomocy dla Ukrainy. Mogłaby ona zostać przeprowadzona w ciągu kilku miesięcy" - dodano.