Zadłużony na 33 mln zł szpital w Mikołowie stał się miejscem dorabiania dla lokalnych polityków - od wiceburmistrza po sekretarza powiatu, który "patrzy zarządowi na ręce" za dodatkowe wynagrodzenie. Jak ustaliła Wirtualna Polska, prezes placówki sama ma szereg zajęć poza szpitalem. A ordynator, który głośno mówi o nieprawidłowościach, właśnie ma zostać zwolniony.
W radzie nadzorczej szpitala w Mikołowie zasiadają lokalni politycy - wiceburmistrz miasta i radny KO z Tychów, a sekretarz powiatu równocześnie dorabia w placówce. "Panie kochany, to w ogóle są jakieś jaja. Lekarz zarabia 100 tysięcy, a ja zarabiam 11 na rękę" - zżyma się w rozmowie z WP starosta mikołowski na temat własnej sytuacji finansowej.
Jak ustaliła Wirtualna Polska, prezes szpitala nie wyliczyła w oświadczeniu majątkowym wszystkich źródeł dochodu - figuruje m.in. jako pełnomocnik ds. jakości na liście pracowników szpitala w Sosnowcu.
Lekarz, który zgłaszał nieprawidłowości, dostał naganę i ma zostać zwolniony. Prezes wysłała już do związków zawodowych wniosek z zamiarem wypowiedzenia.
Po aferze Szpitala Południowego, w którego radzie nadzorczej jeszcze do niedawna zasiadali działacze KO, premier Donald Tusk zapowiedział, że zaproponuje przegląd rad nadzorczych wszystkich spółek Skarbu Państwa. - Dla higieny sytuacji lepiej byłoby, żeby partyjni - z jakiejkolwiek partii - nie byli w radach nadzorczych - mówił premier na początku lipca.
DLA CIEBIEMało znane miejsca w Zakopanem. Musisz je odwiedzić
Na apel Tuska zareagował ostatnio radny KO z Bielska-Białej Klaudiusz Komor, który zrezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej Szpitala Specjalistycznego w Zabrzu.
Tymczasem w radzie nadzorczej szpitala powiatowego w pobliskim Mikołowie zasiadają działacz KO oraz wiceburmistrz miasta z koalicyjnego komitetu wyborczego. Starosta z KO - który sam dorabia w radach nadzorczych w sąsiednich Tychach - żadnego problemu w tym nie widzi.
Akademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie to szpital działający w formie spółki handlowej należący do powiatu mikołowskiego. Jego obecne zadłużenie (na koniec ub. roku) wynosi 33 mln zł.
Po wyborach samorządowych w 2024 r. powiatem mikołowskim rządzi koalicja złożona z radnych KO, Obywatelskiego Komitetu Samorządowego i Forum Samorządowego Powiatu Mikołowskiego . Koalicyjne ustalenia rozdzieliły stanowiska w zarządzie i radzie powiatu. Starostą na kolejną kadencję został Mirosław Duży, równocześnie członek zarządu regionu śląskiej Koalicji Obywatelskiej.
Wszystkie fuchy wiceburmistrza
Koalicjanci dzielą między sobą również stanowiska w szpitalu. Jednym z członków rady nadzorczej jest tu lider koalicyjnego OKS Mateusz Handel . Handel zdobył mandat radnego powiatowego, ale z niego zrezygnował. W 2014 r. wygrał internetowy casting na wiceburmistrza Mikołowa i pozostaje właśnie w tym urzędzie. Osoby znające sytuację w mieście przewidują, że za trzy lata będzie kandydował na burmistrza.
Wiceburmistrz w ub. roku w Urzędzie Miasta zarobił 270 tys. zł. Jest członkiem rady nadzorczej komunalnej spółki Zakład Inżynierii Miejskiej, gdzie zarobił dodatkowe 42 tys. zł. Ze sprawozdania zarządu wynikało, że rada nadzorcza przez cały 2025 r. odbyła pięć posiedzeń, co daje ponad 8 tys. zł za jedno. Z powiatem Handela łączy zaś wspomniana wcześniej posada w radzie nadzorczej Akademickiego Centrum Zdrowia. W ub. roku zarobił tam 64 tys. zł. Handel obrusza się na pytanie o to, czy w radach nadzorczych nie powinni zasiadać specjaliści, a nie samorządowcy.
Wiceburmistrz Mikołowa Mateusz Handel, członek rady nadzorczej szpitala. Lider koalicjanta KO - Obywatelskiego Komitetu Samorządowego © Licencjodawca I wylicza swoje zasługi. - To właśnie moja zdecydowana interwencja dwa lata temu pomogła uchronić szpital przed najgorszym scenariuszem. Byłem osobiście i mocno zaangażowany w kluczowe działania, dzięki którym ta placówka do dzisiaj funkcjonuje. Uważam, że synergia tych funkcji jest w tym przypadku potrzebna. W ten sposób skutecznie dbam o interesy miasta na poziomie powiatu, a szersze spojrzenie na te sprawy jest tutaj kluczowe. Znam strategię powiatu, znam strategię miasta oraz posiadam merytoryczną wiedzę i wieloletnie doświadczenie - mówi Mateusz Handel w rozmowie z WP.
A starosta mikołowski Mirosław Duży w rozmowie z WP przyznaje wprost, że wskazał Handela do rady, bo ten jest wiceburmistrzem.
Taką osobą ma być również drugi członek rady nadzorczej Akademickiego Centrum Zdrowia w Mikołowie - Grzegorz Gwóźdź. To radny Koalicji Obywatelskiej z Tychów.
Przez cztery miesiące ub. roku dorobił w Mikołowie blisko 17 tys. zł. Głównym miejscem jego pracy jest od 10 lutego 2025 r. Szpital Chorób Płuc w Orzeszu koło Mikołowa, gdzie jest dyrektorem i zarobił 149 tys. zł.
Wiosną 2024 r. władzę w województwie śląskim od PiS przejęła KO, a szpital w Orzeszu należy właśnie do marszałka województwa, czyli obecnie szefa śląskiej KO, byłego posła Wojciecha Saługi. Do chwili wejścia do rady w szpitalu Gwóźdź dorabiał w radzie nadzorczej PKM w Świerklańcu (23 tys. zł w 2025 r.) należącym do Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (tworzy ją 41 miast i gmin w woj. śląskim).
Sekretarz powiatu dorabia w szpitalu powiatowym
Najwięcej kontrowersji wśród rozmówców WP budzi jednak zatrudnienie w szpitalu Łukasza Ryguły - etatowego sekretarza powiatu (261 tys. zł dochodu w 2025 r.), wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Mikołowie (33 tys. zł diety) i - jak słyszy WP - bliskiego współpracownika wiceburmistrza Handela.
Dlaczego sekretarz powiatu, który z racji pełnionej już tam funkcji powinien wspierać i nadzorować działania szpitala, dorabia sobie w szpitalu? Starosta Duży wyjaśnia w rozmowie z WP, że po to, aby właściciel szpitala miał lepszy dostęp do dokumentów.
Starosta dodaje, że gdyby sekretarz wszedł do zarządu szpitala, to musiałby zrezygnować z pracy w urzędzie, a przyszłość szpitala jest niepewna.
Sam starosta Mirosław Duży w ub. roku zarobił w urzędzie 269 tys. zł, a dodatkowe 169 tys. zł to jego emerytura. W szpitalu nie dorabia, ale ma za to inne miejsca: od 12 czerwca jest członkiem rady nadzorczej Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Tychach, wyznaczonym na tę funkcję przez prezydenta Tychów Jacka Gramatykę z KO. Ten sam partyjny kolega dał mu dorobić także w innej miejskiej spółce: Tyski Sport, gdzie piastował funkcję członka rady do 11 czerwca.
W rozmowie z WP starosta Duży przyznaje, że na sporcie za bardzo się nie zna, za to na wodociągach już tak. - Jeżeli taką propozycję dostałem, to przyjąłem, bo jako starosta nie zarabiam za dużo. Panie kochany, to w ogóle są jakieś jaja. Lekarz zarabia 100 tysięcy, a ja zarabiam 11 na rękę - zżyma się Mirosław Duży.
Polityk KO jest także członkiem rady nadzorczej Funduszu Górnośląskiego wyznaczonym przez swojego partyjnego kolegę marszałka śląskiego. We wszystkich tych miejscach w ub. roku dostał 131 tys. zł. Dodatkowe 10 tys. zarobił, zasiadając do 12 czerwca, w radzie nadzorczej SM "Razem" w Łaziskach Górnych.
Starosta mikołowski Mirosław Duży (KO) © East News | Kamil Kasprzycki/REPORTER Dużo kontrowersji wśród rozmówców WP budzi także sama prezes Akademickiego Centrum Zdrowia w Mikołowie Katarzyna Muszak. Sam starosta chwali ją, że przez rok strata szpitala zmniejszyła się o 1,5 mln złotych. Jednak informatorzy WP podkreślają, że menedżerka nie skupia się wyłącznie na pracy w szpitalu, a wykonuje szereg innych zajęć.
Stanowisko prezesa ACZ w Mikołowie Muszak objęła 1 stycznia 2025 r. Z jej ostatniego oświadczenia majątkowego wynika, że 29 stycznia tego samego roku zawiesiła działalność gospodarczą pod firmą MedRiskManagement, która zajmowała się praktyką pielęgniarską oraz doradztwem w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej i zarządzania. Przez niecały miesiąc zarobiła tam 73 tys. zł. W 2024 r. zarobiła tam 974 tys. zł.
Gdzie dorabia sobie prezes szpitala? Tajemnica
Ile Katarzyna Muszak zarobiła pracując w samym ACZ w Mikołowie? Z oświadczenia majątkowego tego nie wyczytamy. W rubryce "inne dochody", gdzie należy wskazać kwoty uzyskiwane z każdego tytułu, wpisała jedynie sumę dochodu z różnych źródeł w wysokości 360 tys. zł. Przychodu nie ma. Nie ma również wyszczególnienia od jakich konkretnie zleceniodawców otrzymała te pieniądze.
WP odnalazła Katarzynę Muszak na liście pracowników podpisanej jako aktualna (z 4 listopada 2025 r.) szpitala w Sosnowcu, gdzie figuruje jako pełnomocnik ds. jakości. Obok jej nazwiska znajduje się prywatny adres mailowy.
Prezesce ACZ w Mikołowie zadaliśmy konkretne pytania o jej oświadczenie majątkowe. Chcieliśmy wiedzieć, z jakimi innymi jednostkami współpracuje zawodowo, pełniąc równocześnie funkcję prezesa szpitala. Spytaliśmy, czy wśród tych miejsc są Centrum Monitorowania Jakości w Krakowie, szpitale: w Chorzowie, Siemianowicach Śląskich, Świętochłowicach, Pabianicach i Sosnowcu. Prezes nie odpowiedziała na to pytanie. Wskazała jedynie, że kwestie dodatkowej aktywności zawodowej są znane radzie nadzorczej.
"Rada Nadzorcza wyraziła zgodę na wykonywanie działalności eksperckiej i doradczej na rzecz innych podmiotów leczniczych, o ile działalność ta nie ma charakteru konkurencyjnego wobec Akademickiego Centrum Zdrowia w Mikołowie Sp. z o.o. oraz jest związana z posiadaną wiedzą specjalistyczną i doświadczeniem zawodowym. Jednocześnie zawiesiłam prowadzoną działalność gospodarczą i nie wykonuję działalności konkurencyjnej wobec spółki" - przekazała WP w oświadczeniu Katarzyna Muszak.
Sekretarz powiatu Łukasz Ryguła dorabiający w szpitalu oraz prezes ACZ Katarzyna Muszak © ACZ Informator Wirtualnej Polski wskazał listę konkretnych dni w maju, kiedy pani prezes miała być nieobecna w ACZ w Mikołowie. Spytaliśmy o przyczyny tych nieobecności oraz podstawę prawną ich usprawiedliwienia. Katarzyna Muszak odpowiedziała, że pełni funkcję prezesa "na podstawie kontraktu menedżerskiego, który nie określa wymiaru etatu ani stałej liczby godzin pracy".
"Ocena wykonywania funkcji prezesa zarządu nie może ograniczać się wyłącznie do kwestii fizycznej obecności w siedzibie spółki, ponieważ zarządzanie podmiotem leczniczym obejmuje również prowadzenie negocjacji, spotkania, nadzór nad działalnością spółki oraz bieżącą współpracę z jej otoczeniem" – przekazała jedynie prezes Katarzyna Muszak.
Nie wskazała natomiast konkretnych czynności przez siebie podjętych w dniach, o które pytała WP.
Prezes dodała, że właściciel spółki, czyli powiat mikołowski, nie dopatrzył się uchybień w realizacji jej kontraktu menedżerskiego ani wykonywaniu obowiązków prezesa.
W sprawie niejasności związanych z wysokością jej wynagrodzenia prezes Katarzyna Muszak nie wyjaśniła też, co zawiera się w 360 tys. zł od różnych zleceniodawców, które wpisała w swoje oświadczenie majątkowe. WP chciała wiedzieć, ile z tej kwoty to wynagrodzenie prezesa zarządu ACZ, a ile pozostałe jej aktywności. Chcieliśmy też wiedzieć, czy prezes złoży korektę swojego oświadczenia majątkowego, gdzie nie wyliczyła wszystkich miejsc swojego zatrudnienia, mimo że nawet rubryka w dokumencie wskazuje, że należy wypisać "kwoty uzyskane z każdego tytułu". Prezes nie odpowiedziała na to pytanie.
Lekarz zgłasza nieprawidłowości. Chcą go wyrzucić
O sytuacji w Akademickim Centrum Zdrowia w Mikołowie zrobiło się głośno kilka tygodni temu, podczas sesji rady powiatu. Wyszło wtedy na jaw, że jeden z miejscowych lekarzy od dłuższego czasu zgłasza nieprawidłowości w szpitalu - a teraz prezes ACZ chce go zwolnić. Wirtualna Polska dotarła do tego lekarza.
Tomograf nie działał przez ponad miesiąc. A pani prezes mówiła, że to nie jest problem, bo możemy wozić pacjentów gdzie indziej. No to ja dzwonię na transport, a oni mi mówią, że oczywiście przyjadą po pacjenta, ale z racji tego, że im nie płacimy, to będzie to w ostatniej kolejności, więc zdarzyło się, że pacjent nie dojechał danego dnia na badanie - mówi WP Robert Świderski, ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych w ACZ w Mikołowie.
Badania histopatologiczne zaczynają przychodzić z opóźnieniem, ponieważ firma, która wygrała oficjalnie konkurs rok temu, przez cały rok nie miała zapłaconej żadnej faktury. Za rezonans, który wykonujemy u firmy zewnętrznej nie zapłaciliśmy w tym roku ani złotówki, więc będzie zrobiony kolejny przetarg, żeby ktoś inny wygrał, któremu nie będziemy płacić - relacjonował WP Świderski.
Prezes szpitala nie zgadza się z zarzutami.
"W żadnym momencie nie doszło do pozostawienia oddziałów bez zabezpieczenia diagnostyki obrazowej. Wszystkie podejmowane decyzje miały na celu zapewnienie ciągłości udzielania świadczeń i były dostosowywane do dynamicznie zmieniającej się sytuacji organizacyjnej" - przekonuje Katarzyna Muszak w oświadczeniu wysłanym WP.
Dodaje, że "realizacja transportów pacjentów nigdy nie była uzależniana od terminowości rozliczeń pomiędzy spółką a wykonawcą usług."
Lista problemów skutkująca pogorszeniem pomocy pacjentom jest znacznie dłuższa. Świderski za każdym razem głośno o nich mówił.
Dr Robert Świderski podczas ostatniej sesji rady powiatu mikołowskiego © Licencjodawca Prezes szpitala odpowiada, że przeniesienie ordynatora do pracy w POZ "było decyzją organizacyjną, podyktowaną potrzebą zapewnienia pacjentom dostępu do doświadczonego specjalisty chorób wewnętrznych".
Ale oddelegowanie na POZ to nie wszystko. Na początku maja prezes karze doktora naganą za to, że w obecności innych pracowników przedstawiał uwagi dotyczące działalności dyrektora ds. medycznych oraz obowiązujących procedur medycznych. "Sposób prowadzenia tej rozmowy, jej publiczny charakter oraz forma formułowanych wypowiedzi zostały ocenione przez pracodawcę jako nieodpowiadające standardom komunikacji" - zarzuciła mu prezes Katarzyna Muszak.
Doktor Świderski odpiera, że rozmowa była rzeczowa, nie podnosił głosu ani nie przekraczał zasad właściwej komunikacji. Odwołał się od kary nagany, ale prezes 29 czerwca wysłała wniosek do szpitalnych związków zawodowych z informacją o zamiarze zwolnienia lekarza. Powód? Utrata zaufania poprzez kwestionowanie i podważanie decyzji organizacyjnych i kadrowych oraz kompetencji współpracowników i rozpowszechnianie krytycznych opinii o pracodawcy.
Prezes Katarzyna Muszak w odpowiedzi na pytania WP tłumaczy, że "podejmowane wobec jednego z lekarzy działania nie były związane z faktem zgłaszania uwag dotyczących funkcjonowania szpitala, lecz wynikały z szerszej oceny organizacji pracy, realizacji obowiązków oraz ustaleń dokonanych w toku prowadzonych analiz".
Starosta Mirosław Duży pytany o konflikt między prezes szpitala a doktorem Świderskim podkreśla jego profesjonalizm i to, że uratował życie wielu osób. Ale sugeruje, że lepiej by się stało, gdyby odszedł ze szpitala.
Pan doktor to jest taki Messi albo Ronaldo, który jest w klubie A-klasowym. Po prostu naszego szpitala nie stać na takiego wybitnego specjalistę - uważa Mirosław Duży, sugerując w ten sposób wysokie zarobki medyka, zastrzegając jednak, że nie może ich ujawnić.
Dla mnie to jest żenujące podejście, bo to by oznaczało, że mieszkańcy mniejszych miejscowości w Polsce nie mogą mieć dostępu do współczesnej medycyny, do dobrego leczenia - komentuje Robert Świderski.
Lekarz w odpowiedzi na sugestię o wysokich zarobkach przekazał WP, że zarabia w szpitalu miesięcznie około 29-33 tys. zł netto.
Wszystkie historie zaczynają się od jednego zgłoszenia. Jeśli w twoim szpitalu, urzędzie czy firmie dzieje się coś, co wymaga sprawdzenia - daj nam znać. Wystarczy krótka wiadomość na dziejesie.wp.pl . Twoje dane chronimy, każdy sygnał sprawdzamy.
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
Dziennikarz Wirtualnej Polski z 20-letnim doświadczeniem, który warsztat szlifował w „Gazecie Wyborczej” oraz przez kilkanaście lat w „Dzienniku Wschodnim”. Lublinianin i pasjonat mediów lokalnych, który wierzy, że każdy człowiek nosi w sobie historię wartą wydobycia.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości