RAK
    Pierwsza taka grzywna związana z prywatnym monitoringiem

    Pierwsza taka grzywna związana z prywatnym monitoringiem

    1625 odsłon
    Pierwsza taka grzywna związana z prywatnym monitoringiem

    Sąd potwierdził legalność decyzji wobec Radia Szczecin - napisał prezes UODOŹródło zdj. gł.: nblx/Shutterstock "Ignorowanie nakazu organu nadzorczego może słono kosztować. Tak jest w przypadku osoby, która zamontowała kamery rejestrujące zarówno obraz, jak i dźwięk przez całą dobę, nie tylko na terenie prywatnej nieruchomości, ale i obszar poza nią - drogę publiczną i sąsiednie nieruchomości" - przekazał Urząd Ochrony Danych Osobowych w informacji na stronie Urzędu.

    Jak zaznaczono w komunikacie, jest to "pierwsza kara prezesa UODO związana z prywatnym monitoringiem".

    Urząd opublikował dane mieszkańców. Burmistrz uważa, że wszystko w porządku

    Skargi sąsiadów na monitoring

    Sprawa miała swój początek w zeszłym roku. Jak przypomniano "do prezesa UODO skargi w tej sprawie złożyli sąsiedzi tej osoby - ich pretensje okazały się zasadne".

    "Skarżący wskazali, że kamer jest kilkanaście. Rejestrują one zarówno obraz, jak i dźwięk przez 24 godziny na dobę" - relacjonował w grudniu zeszłego roku UODO. W tych skargach sąsiedzi wskazywali, że "czują się nękani i mają poczucie naruszania ich prywatności, co negatywnie wpływa na ich codzienne życie".

    "Jedna z kamer miała być skierowana bezpośrednio na okno toalety w sąsiednim budynku" - argumentowano w skargach.

    Wtedy prezes UODO Mirosław Wróblewski wzywał właściciela monitoringu do złożenia wyjaśnień, jednak ten dwukrotnie nie odebrał korespondencji. "W związku z tym prezes UODO ocenił stan faktyczny na podstawie zebranych w sprawie materiałów pochodzących od skarżących oraz na podstawie własnych ustaleń. Twierdzenia skarżących uznał za udowodnione" - informowano.

    Grzywna dla publicznego radia po głośnej tragedii. Sąd nie miał wątpliwości

    UODO: kwestia zapewnienia porządku publicznego nie leży w gestii osób prywatnych

    Wprawdzie - jak wskazywał wtedy prezes UODO - właściciel nieruchomości wykorzystywał monitoring m.in. do inicjowania postępowań w sprawach o wykroczenia. Zaznaczał jednak, że "kwestia zapewnienia porządku publicznego nie leży w gestii podmiotów prywatnych i zadanie to nie może być wykonywane za pomocą prywatnego monitoringu wizyjnego".

    "Skarżony nie jest uprawniony do zastępowania w tej kwestii organów państwowych" - podkreślał.

    Wtedy prezes UODO nakazał zaprzestanie przetwarzania danych osobowych za pomocą tego monitoringu w zakresie wizerunku oraz głosu, obejmującego swym zasięgiem drogę publiczną oraz nieruchomości sąsiadów. Nakaz dotyczył zdemontowania urządzeń lub ewentualnie skierowania ich w sposób trwały poza sporny obszar monitorowania, czyli wyłącznie na własną posesję. Nakaz miał być wykonany w ciągu siedmiu dni od doręczenia decyzji.

    Ustawa o zarządzaniu danymi przyjęta

    Właściciel nie wniósł skargi

    Właściciel posesji, który miał wykonać nakaz, nie wniósł skargi na decyzję prezesa UODO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w związku z czym stała się ona prawomocna. Mimo to - jak poinformował UODO - "nie wykonał też decyzji organu nadzorczego, pomimo upomnienia ze strony UODO".

    Prezes UODO wszczął wówczas kolejne postępowanie administracyjne - tym razem dotyczące nałożenia administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie nakazu nałożonego przez organ nadzorczy.

    "Prawie półroczny, niczym nieusprawiedliwiony, stan niewykonania nakazu prezesa UODO należny uznać za długi i organ nadzorczy potraktował go jako jedną z okoliczności wpływających obciążająco na wymiar orzeczonej administracyjnej kary pieniężnej" - uzasadniono.

    Ukryte kamery na oddziale noworodków. Szpital przegrał w sądzie

    Potężna kara

    Urząd wskazał, że kara za nieprzestrzeganie nakazu orzeczonego przez organ nadzorczy może wynieść maksymalnie 20 mln euro. W tym przypadku wyniosła ona 26 tys. 711 zł.

    "Uchylanie się od jej zapłaty będzie skutkowało tym, że egzekucją należności zajmie się Urząd Skarbowy, który może w tym celu zająć wynagrodzenie, rachunki bankowe oraz wszelkie składniki majątku, jakim dysponuje taka osoba" - wskazano w komunikacie UODO.

    Urząd przypomina też, że do tego typu spraw nie ma zastosowania wyjątek mówiący, że przepisów RODO nie stosuje się do przetwarzania danych osobowych przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze. Jak bowiem wynika z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE wyjątek ten powinien być wąsko interpretowany i może obejmować działania wchodzące wyłącznie w zakres życia prywatnego lub rodzinnego jednostki.

    Czytaj cały artykuł u źródła — TVN24

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era