RAK
    Przez wieki goili nim rany. Eksperci sprawdzili, czy to naprawdę działa

    Przez wieki goili nim rany. Eksperci sprawdzili, czy to naprawdę działa

    2608 odsłon
    Przez wieki goili nim rany. Eksperci sprawdzili, czy to naprawdę działa

    Miód bartny, czyli miód pozyskiwany z dzikich barci leśnych, przez stulecia był ceniony nie tylko jako przysmak, ale również jako środek leczniczy na rany, owrzodzenia i czyraki . Już w starożytności i epoce renesansu stosowano go w medycynie, a słynny Paracelsus wykorzystywał miód i wosk pszczeli w recepturach wspomagających gojenie tkanek. Jednak dopiero teraz, dzięki interdyscyplinarnym badaniom naukowców, udało się szczegółowo przeanalizować skład i właściwości tego wyjątkowego produktu.

    Zespół badaczy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Instytutu Historii PAN, Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Uniwersytetu Wrocławskiego przeprowadził pierwsze na świecie tak kompleksowe badanie miodu bartnego. Wyniki zostały opublikowane w prestiżowym „Journal of Ethnopharmacology”.

    Unikalny skład i niezwykła aktywność przeciwdrobnoustrojowa

    Badania objęły próbki miodu z dwóch barci znajdujących się w województwie świętokrzyskim. Naukowcy analizowali m.in. profil chemiczny, skład pyłkowy, zawartość wody oraz aktywność przeciwdrobnoustrojową. Wyniki okazały się zaskakujące.

    Miód bartny wykazał się unikatowym profilem fitochemicznym, a jego zawartość kwasów fenolowych – szczególnie kwasu ferulowego i p-kumarowego – była od 6 do 13 razy wyższa niż w typowych polskich miodach pasiecznych . Dodatkowo stwierdzono wysoki poziom kwasu kynureninowego. Co najważniejsze, miód ten wykazuje silne działanie przeciwdrobnoustrojowe , co potwierdza jego historyczne zastosowanie w leczeniu ran.

    Jak wyjaśnia dr Danuta Raj, jedna z autorek badania:

    Szczególne właściwości miodu bartnego najprawdopodobniej wynikają ze specyfiki bartnictwa – pszczoły same wybierają sobie barć, same organizują gniazdo, korzystają z różnorodnych pożytków leśnych i nie są regularnie przenoszone ani intensywnie eksploatowane, a zatem mają mniej stresu. Bartnik zagląda do nich rzadko, a miód zbiera najwyżej raz w roku, więc produkt ma dłuższy kontakt z plastrem, który także jest bogaty w różne korzystne dla zdrowia substancje. Rekonstrukcja dawnych metod oceny jakości

    Jednym z najciekawszych elementów badań była próba odtworzenia dawnych, praktycznych metod oceniania jakości miodu. Historyczne źródła wskazują, że do oceny używano głównie zmysłów – barwy, zapachu, smaku, gęstości i lepkości. Jednym z testów było sprawdzanie, jak mocno miód skleja palce.

    Naukowcy postanowili zrekonstruować ten test: „dwoje farmaceutów i dwóch historyków zanurzało palce w próbkach miodu, oceniając lepkość wzorem dawnych bartników”. Okazało się, że wyniki tych „manualnych” eksperymentów pokrywały się z laboratoryjnym pomiarem zawartości wody w miodzie – kluczowego czynnika decydującego o jego trwałości i jakości.

    Badania potwierdziły, że wiedza praktyczna dawnych bartników, kupców i użytkowników miodu nie była przypadkowa. Potrafili oni trafnie oceniać jakość produktu, korzystając z przekazywanych przez pokolenia doświadczeń i zmysłów . Jak podkreśla dr Danuta Raj:

    Sama analiza farmaceutów byłaby tylko częścią prawdy o miodzie bartnym. Zależało nam na kontekście historycznym, bo choć bartnictwo ma wielowiekową tradycję, jego początki były do tej pory tajemnicą. Miód bartny – dziedzictwo z przyszłością

    Odkrycia naukowców nie tylko rzucają nowe światło na dawną wiedzę, ale także otwierają perspektywy wykorzystania miodu bartnego we współczesnej medycynie. Dzięki potwierdzonym właściwościom przeciwdrobnoustrojowym i unikalnemu składowi, miód ten może znaleźć zastosowanie w nowoczesnej terapii ran i owrzodzeń.

    Przełomowe badania pokazują, jak cenne mogą być tradycyjne produkty naturalne, jeśli spojrzymy na nie przez pryzmat współczesnej nauki.

    Czytaj cały artykuł u źródła — RMF24.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era