RAK
    Sprawa Mogilna pod lupą rzecznika. "Ta sytuacja jest szokująca"

    Sprawa Mogilna pod lupą rzecznika. "Ta sytuacja jest szokująca"

    3278 odsłon
    Sprawa Mogilna pod lupą rzecznika. "Ta sytuacja jest szokująca"

    Czarzasty o aferze w szpitalu w Mogilnie: dwa lata temu reakcja była prawidłowaŹródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: TVN24 W 2025 roku do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy wpłynęło w całym kraju około 4,5 tysiąca skarg. Część z nich zakończyła się postępowaniem przed sądem lekarskim, inne objęto nadzorem lub przedłużono ze względu na złożoność spraw. Jak mówi w rozmowie z reporterem TVN24 Pawłem Łukasikiem, dr Jacek Opinc "Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej pełni funkcję podobną do prokuratora, tyle że w środowisku lekarskim".

    "Skok na kasę", "nie myślałem o tym w czarnych snach". Reakcje na aferę w szpitalu

    • Część to postępowania przed sądem lekarskim, część dotyczy nadzoru nad sprawami prowadzonymi przez okręgowych rzeczników, a część to prolongaty - dodaje.

    "Zajmujemy się sprawą z urzędu"

    • Ani dwa lata temu, ani dwa dni temu nie wpłynęła do nas żadna formalna skarga. Zajmujemy się jednak sprawą z urzędu, w związku z doniesieniami prasowymi i medialnymi. Żyjemy w rzeczywistości, w której słuchamy, czytamy i reagujemy - tłumaczy dr Opinc.

    Zmiany w ochronie zdrowia. Ministra przedstawiła propozycje

    • Dla mnie ta sytuacja jest szokująca, bo przeciętny lekarz w Polsce zarabia 100-150 zł za godzinę i są to godziwe pieniądze. Natomiast kwoty, o których mówi się w sprawie Mogilna, są nieporównywalne - nawet Robert Lewandowski takich pieniędzy nie zarabia - komentuje.

    "Nie oceniam szpitala, lecz konkretnego lekarza"

    Naczelny Rzecznik zwraca uwagę, że prowadzenie takiej sprawy wymaga czasu i dokładnego ustalenia faktów. - Najpierw sprawę trzeba zbadać, ocenić, zebrać materiał, a dopiero później można formułować opinie i wnioski. To nie dzieje się z dnia na dzień - mówi.

    • Rzecznik odpowiedzialności zawodowej nie ocenia instytucji. Nie oceniam więc szpitala w Mogilnie, lecz konkretnego lekarza. Może się okazać, że spółka neurochirurgów, o której mowa, zatrudniała kilku czy kilkudziesięciu specjalistów z różnych miast. Musimy ustalić, o kogo dokładnie chodzi i które izby lekarskie powinny się tym zająć - tłumaczy.

    "Środowisko neurochirurgiczne jest tym oburzone"

    Dr Opinc przekazuje również, że jest w stałym kontakcie z Okręgowym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej w Toruniu, na którego terenie znajduje się szpital w Mogilnie, oraz z przedstawicielami środowiska neurochirurgicznego. - Zleciłem zebranie informacji: ustalenie, kogo dokładnie sprawa dotyczy i z jakich środowisk lekarskich wywodzą się zaangażowani lekarze. Kiedy tylko będę miał więcej danych, podejmę kolejne działania - zapowiada.

    Jeszcze jedno miejsce pracy Dawida Kacprzyka. Tym razem poza Warszawą

    Rzecznik wyjaśnia, że większość spraw rozpatrywanych przez jego urząd rozpoczyna się od skargi złożonej przez pacjentów, ich rodziny lub inne osoby. Czasem jednak postępowanie wszczynane jest z urzędu. - Jesteśmy zobligowani do reagowania na przypadki, które pojawiają się w przestrzeni publicznej - zaznacza rzecznik.

    Kolejna afera z bajońskimi zarobkami medyków. 300 tysięcy złotych "dniówki"

    • Dla przykładu, w sprawie doktora Dawida [Kacprzyka - red.] ze Szpitala Południowego formalnej skargi także nie było, a postępowanie toczy się zarówno przed prokuraturą, jak i w izbie lekarskiej. Czasem więc trafiamy na sprawę różnymi drogami. W odniesieniu do doktorów Kacprzyka i sygnalisty postępowanie już wszczęto. Uznałem, że ze względu na wagę sprawy nie będziemy przekazywać jej rzecznikowi okręgowemu. Zajmie się nią Naczelna Izba Lekarska. Jeden z moich zastępców został wyznaczony do zebrania materiału. Gdy go zgromadzimy, będziemy wiedzieć więcej - tłumaczy dr Jacek Opinc.

    Lekarze i "szarlatani"

    Jakiego rodzaju sprawy przeważają? - Z biegiem lat ich charakter się zmienia. Wciąż dominują sprawy dotyczące domniemanych lub rzeczywistych błędów lekarskich. Do tego dochodzą kwestie związane z tzw. receptomatami oraz przypadki lekarzy, którzy dopuszczają się działań nieetycznych lub wręcz szarlatańskich. To dwie odrębne kategorie, ale obie występują - wyjaśnia dr Opinc.

    Profesor Murawa: nie ma co się cykać, trzeba odpowiedzieć, jakie są górne widełki

    • Mamy tu dwie grupy. Pierwsza to szarlatani - lekarze, druga to szarlatani - nielekarze. I ci drudzy nie podlegają jurysdykcji samorządu lekarskiego, bo możemy oceniać wyłącznie lekarzy. Ale jeśli ktoś ma prawo wykonywania zawodu, a zamiast leczyć zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, opowiada pacjentom bajki, sprzedaje im "napromieniowane wody" za ogromne pieniądze i wmawia, że to pomoże w walce z rakiem czy chłoniakiem, to taki lekarz odpowiada już zawodowo - mówi dr Opinc.

    Czytaj cały artykuł u źródła — TVN24

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era