RAK
    NBA: Anthony Davis rzuca wyzwanie niedowiarkom. Tego nie zrobił jeszcze nigdy

    NBA: Anthony Davis rzuca wyzwanie niedowiarkom. Tego nie zrobił jeszcze nigdy

    1702 odsłon
    NBA: Anthony Davis rzuca wyzwanie niedowiarkom. Tego nie zrobił jeszcze nigdy

    fot. YouTube

    Anthony Davis, dziesięciokrotny uczestnik Meczu Gwiazd NBA, stoi przed chyba najważniejszym sezonem w karierze. Po serii nękających go urazów, które niemal wykluczyły go z elity ligowych podkoszowych, skrzydłowy Washington Wizards zdecydował się rzucić rękawicę krytykom, ogłaszając cele, które w obliczu jego historii medycznej brzmią niemal niewiarygodnie. Co więcej, obiecał nie tylko powrót do dawnej dominacji, ale zapowiedział wręcz pełną dyspozycyjność, która ma być fundamentem odrodzenia koszykówki w stolicy USA.

    Reputacja zawodnika podatnego na kontuzje ciągnie się za Anthonym Davisem od lat, a niedawny incydent podczas transmisji na żywo w serwisie Twitch tylko potwierdził, jak surowo oceniany jest przez fanów. Podczas gry w Call of Duty gwiazdor Washington Wizards stał się obiektem niewybrednego ataku ze strony jednego z graczy, który bez ogródek zakpił z jego zdrowia.

    – Jesteś dobry tylko dlatego, że grasz w mojej drużynie. A i tak wiem, że jesteś z papieru – usłyszał Davis na oczach tysięcy widzów. Koszykarz nie zdecydował się jednak na ripostę, a zamiast tego kontynuował grę w milczeniu, jednak nagranie błyskawicznie obiegło media społecznościowe, przypominając o przydomku „Street Clothes” („cywilne ciuchy”) , nadanym mu niegdyś przez Charlesa Barkleya z powodu częstych absencji na boisku.

    Statystyki brutalnie uzasadniają ten sceptycyzm. W ciągu ostatnich siedmiu lat AD tylko raz przekroczył barierę 65 rozegranych meczów w sezonie regularnym. Jego krótka przygoda z Dallas Mavericks , poprzedzająca transfer do Waszyngtonu, zakończyła się zaledwie 20 występami w minionym sezonie. Po przejściu do Wizards , z powodu urazu dłoni, nawet jeszcze nie zdołał zadebiutować w ich barwach. Łącznie w ostatnich dwóch latach zawodnik pojawił się na parkiecie jedynie 71 razy, co drastycznie obniżyło jego wartość rynkową i wiarygodność jako lidera zespołu.

    Mimo lawiny krytyki, 33-latek zdaje się emanować pewnością siebie przed nadchodzącymi rozgrywkami 2026-27. Podczas niedawnej rozmowy z twórcami internetowymi na Fanatics Fest w Nowym Jorku, złożył deklarację, która wprawiła ekspertów w osłupienie. Zapytany o to, ile meczów zamierza rozegrać w nowym sezonie, odpowiedział krótko: – Osiemdziesiąt dwa.

    Byłby to wyczyn bez precedensu w jego trwającej 14 lat karierze, w której dotychczasowym rekordem jest 76 występów w barwach Los Angeles Lakers w sezonie 2023-24. A jakby tego było mało, Davis nie ograniczył się tylko do własnego zdrowia. Najwyraźniej wierzy, że Wizards , którzy w zeszłym roku wygrali zaledwie 17 spotkań, są w stanie dokonać spektakularnego zwrotu.

    – Nie obchodzą mnie statystyki indywidualne. Bardziej interesuje mnie nasz bilans. Wygramy 40, a nawet ponad 40 meczów – zapowiedział kategorycznie. Aby tak się stało, podopieczni Briana Keefe’a musieliby ponad dwukrotnie poprawić swój wynik z poprzedniego sezonu i przełamać klątwę, która trwa w klubie od 2018 roku.

    Nadzieje na realizację tych odważnych wizji opierają się na nowo sformowanym trzonie zespołu. Davis ma dzielić parkiet z elitarnym rozgrywającym, Trae Youngiem , oraz tegorocznym numerem jeden draftu, AJ-em Dybantsą . Sam zainteresowany nie szczędził pochwał pod adresem młodszego kolegi, typując go na murowanego kandydata do nagrody dla najlepszego debiutanta. Zapytany o to, kto zostanie Rookie of the Year , odparł bez wahania: – AJ Dybantsa. To było łatwe pytanie.

    Z kolei trudno nie odnieść wrażenia, że dla Anthony’ego Davisa nadchodzący sezon będzie czymś więcej niż tylko walką o punkty i zbiórki. W obliczu rynku wolnych agentów i przy narastających plotkach o chęci ponownego połączenia sił z LeBronem Jamesem , każda minuta spędzona na parkiecie będzie miała wagę złota dla jego przyszłego kontraktu. Wizards ryzykują wiele, opierając swój projekt na zdrowiu zawodnika, którego ciało w ostatnich latach wielokrotnie zawodziło, jednak potencjalna nagroda – powrót do ligowej czołówki – wydaje się dla nich warta tego hazardu. Jak zaznaczył sam podkoszowy, jedyną skuteczną odpowiedzią na drwiny fanów i streamerów będzie jego regularna obecność w stroju meczowym, a nie w „cywilnych ciuchach” na ławce rezerwowych.

    Wspieraj PROBASKET

    Czytaj cały artykuł u źródła — PROBASKET

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era