RAK
    Dyktatura w NRD: ofiary wciąż cierpią

    Dyktatura w NRD: ofiary wciąż cierpią

    2458 odsłon
    Dyktatura w NRD: ofiary wciąż cierpią

    Byłe więzienie Stasi w Hohenschönhausen, Berlin-Lichtenberg Zdjęcie: Jürgen Ritter/IMAGO – Cień dyktatury jest długi – powiedziała w środę Evelyn Zupke, była działaczka na rzecz praw obywatelskich w NRD, w miejscu o szczególnym znaczeniu symbolicznym: w dawnym areszcie śledczym Stasi w Hohenschönhausen w Berlinie. To właśnie tutaj obecna pełnomocniczka ds. ofiar SED przekazała przewodniczącej Bundestagu Julii Klöckner swoje roczne sprawozdanie. SED to skrót od Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec, która w czasach NRD miała nieograniczoną władzę.

    Były więzień oprowadza posłów po dawnym więzieniu

    Zazwyczaj takie spotkania odbywają się w Reichstagu, siedzibie parlamentu. Jednak tym razem zorganizowano oprowadzanie po podziemnych kryptach dawnego więzienia komunistycznej tajnej policji. Podczas zwiedzania towarzyszy im Mario Röllig, który w 1987 roku, po nieudanej próbie ucieczki z NRD , był więziony w Hohenschönhausen.

    Klöckner wraz z całym Prezydium Bundestagu dowiaduje się w ten sposób z pierwszej ręki, co musieli znosić uwięzieni tu ludzie: tortury fizyczne i psychiczne. Do upadku muru berlińskiego w 1989 roku, a tym samym do końca dyktatury, w Hohenschönhausen przebywało około 10 tys. osób. Liczba więźniów i skazanych w całej NRD , oszacowana przez ekspertów, waha się między 170 tys. a 280 tys. ofiar.

    Renta dla tysięcy ofiar prześladowań politycznych w NRD

    – Nie zapominamy o ludziach, którzy tutaj i w innych miejscach NRD musieli znosić arbitralność i tyranię państwa SED – zapewnia Klöckner. A stojąca obok niej pełnomocniczka ds. ofiar dodaje: „Wiele osób do dziś cierpi z powodu skutków zdrowotnych związanych z uwięzieniem i represjami – zarówno fizycznych, jak i psychicznych”.

    Osoby te mogą ubiegać się o rentę dla ofiar, uchwaloną przez Bundestag w 2007 roku, która od tego roku jest podwyższana o ten sam procent, co ustawowa emerytura. Obecnie korzysta z niej prawie 37 tysięcy osób, które w przeszłości były prześladowane politycznie; otrzymują one maksymalnie 417 euro miesięcznie. Zupke cieszy się jednak również z utworzonego w 2025 r. funduszu pomocy w trudnych sytuacjach dla osób znajdujących się w szczególnie ciężkiej sytuacji finansowej.

    Pełnomocniczka ds. ofiar SED: „Poruszają mnie te indywidualne losy”

    Jako przykład podaje mężczyznę, który z powodu traumatycznych przeżyć podczas pobytu w więzieniu w NRD nie jest w stanie znieść tłoku w pociągach i autobusach. Opłacono mu rower elektryczny. – Teraz w końcu znów jest mobilny i może w większym stopniu uczestniczyć w życiu społecznym – cieszy się pełnomocniczka ds. ofiar SED .

    Według jej danych od momentu uruchomienia programu w listopadzie 2025 r. ponad 300 osób otrzymało już środki z funduszu. – Poruszają mnie te indywidualne losy – kiedy widzę, jak ciężko wielu z nich się żyje. Nie wolno nam zapominać: około połowa osób dotkniętych niesprawiedliwością ze strony SED żyje dziś na granicy zagrożenia ubóstwem – podkreśla Zupke.

    IKEA i inne firmy zatrudniały więźniów w NRD

    Fundusz pomocy w trudnych sytuacjach jest zasilany ze środków państwowych, otrzymuje też wsparcie w wysokości sześciu milionów euro od firmy IKEA. Ta szwedzka sieć sklepów meblowych zlecała w czasach dyktatury produkcję niektórych wyrobów w NRD – w procesie tym brali udział również więźniowie. Zupke ma nadzieję, że inne przedsiębiorstwa pójdą za tym przykładem. – Chciałabym bardzo wyraźnie powiedzieć wszystkim firmom, które dotychczas się wahają: nigdy nie jest za późno, aby zrobić gest wobec osób, które musiały pracować dla ich firmy w więzieniach NRD – powiedziała, wymieniając z nazwy hamburski koncern Otto, który przez dziesięciolecia zlecał produkcję aparatów fotograficznych w NRD. Również w tym przypadku do pracy zmuszano więźniów.

    Była agentką Stasi. Dziś bardzo żałuje

    To view this video please enable JavaScript, and consider upgrading to a web browser that supports HTML5 video

    Ofiary dopingu w NRD wciąż pozostają z niczym

    Grupą ofiar, która zdaniem Zupke nadal otrzymuje zbyt małe wsparcie, są sportowcy i sportsmenki, którym podawano środki dopingujące bez ich wiedzy. W połowie lat 70. reżim SED wprowadził ogólnokrajowy program nielegalnego zwiększania wydajności sportowej. Szacuje się, że nawet 15 tys. osób zostało przymusowo poddanych dopingowi , głównie za pomocą sterydów anabolicznych. Wiele z nich doznało w wyniku tego trwałego uszczerbku na zdrowiu.

    Pełnomocniczka ds. ofiar opowiada się za ustawą, która umożliwiłaby również im otrzymywanie regularnych odszkodowań finansowych. Zupke wiąże swoje nadzieje z zaplanowaną na wrzesień decyzją w sprawie niemieckiej kandydatury do organizacji letnich igrzysk olimpijskich. W ten sposób pokazałoby się międzynarodowej społeczności, czym jest sport wyczynowy w demokratycznym kraju. – A z tym w znacznym stopniu wiąże się rozliczenie się z naszą przeszłością i udzielenie pomocy ofiarom sportu wyczynowego w czasach dyktatury – podkreśla.

    „To kpina z dawnych prześladowanych”

    Przewodnicząca Bundestagu Julia Klöckner na zakończenie swojej wizyty podkreśla, jak wielką wagę przywiązuje do dawnego więzienia Stasi w Hohenschönhausen jako miejsca pamięci. – Tam, gdzie dziś odwiedzający mogą zadawać pytania, niegdyś ludziom właśnie to uniemożliwiano. Chciano uciszyć ich głosy i opinie – mówi polityczka chadecji.

    Klöckner denerwuje się tym, że często czyta w Internecie, iż obecnie nie ma już wolności słowa, a Niemcy są bliskie dyktatury. – To absurd, zwłaszcza jeśli spojrzeć na to, czego doświadczano w NRD – mówi.

    Świadek tamtych czasów, Mario Röllig, jest natomiast zaniepokojony tendencją, którą dostrzega już od dłuższego czasu. – Im bardziej odległa staje się NRD, tym bardziej pozytywnie jest ona postrzegana przez niektórych – zauważa były więzień Hohenschönhausen.

    Kiedy dzisiejszą sytuację w zjednoczonych Niemczech niektórzy określają mianem „NRD 2.0”, boli to ludzi takich jak Röllig. Relatywizacja niesprawiedliwości budzi w nim, podobnie jak w wielu innych, ogromny strach o przyszłość społeczeństwa. – To kpina z dawnych prześladowanych – ubolewa.

    Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Redakcji Niemieckiej DW

    Czytaj cały artykuł u źródła — DW Polski GNews

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era