
0:00
Hockney w każdej dekadzie swojego życia był młodym malarzem – artystą nieustannie poszukującym rozwiązań dla zagadnień, które w danym momencie go zajmowały. Czy w tych nieustających przemianach było coś stałego? Tak – sztuka patrzenia
Grażyna Bastek
Biograf włoskich artystów – Giorgio Vasari, autor słynnych „Żywotów najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów”, miałby poważny kłopot z opisaniem twórczości Davida Hockney’a. Angielski malarz nie wpisuje się bowiem w historiograficzny, niemal biologiczny schemat rozwoju artysty: od pierwszych doświadczeń, przez dojrzewanie, aż po osiągnięcie pełni i doskonałości. W przypadku Hockney’a trudno wskazać jakikolwiek „szczyt” – jego dorobek to wieloletni, nieprzerwany proces różnorodnych artystycznych poszukiwań, obejmujący kolejne dekady od lat 60. XX wieku aż po trzecią dekadę XXI stulecia.
Podobnie jak wielcy mistrzowie przeszłości – choćby Tycjan, który również dożył sędziwego wieku – Hockney tworzył niemal do końca życia, nie tracąc ciekawości świata ani odwagi eksperymentowania. Jego późne prace nie są jednak ani podsumowaniem wcześniejszego dorobku, ani popadnięciem w manierę. Tymczasem tylko te dwie drogi – syntezę albo repetycję – Vasari uznawał za charakterystyczne dla twórczości artystów w podeszłym wieku.
W przypadku Hockney’a starość nie oznaczała wyciszenia, lecz kolejne otwarcia – zwrot ku nowym technologiom, odważne badanie wzrokowej percepcji i malarskiej przestrzeni. Jego twórczość wymyka się wszelkim linearnym narracjom historii sztuki, przeciwnie – jest świadectwem twórczej niezależności, nieustającej potrzeby odkrywania i ciekawości.
Hockney w każdej dekadzie swojego życia był młodym malarzem – artystą nieustannie poszukującym rozwiązań dla zagadnień, które w danym momencie go zajmowały. W kalifornijskich obrazach z lat 60. XX wieku analizował powierzchnię wody w rozświetlonych słońcem basenach, badając relacje między światłem, kolorem i ruchem. W późniejszych pracach, a zwłaszcza w kolażach opartych na fotograficznych kadrach, rozbijał europejską konwencję perspektywy zbieżnej, zastępując ją wielością punktów widzenia. Z kolei w pejzażach z Yorkshire intensyfikował kolor i rytm natury, tworząc obrazy pełne zmysłowości i energii.
Jednocześnie eksperymentował z technikami i mediami. Choć w akademii uczono go techniki olejnej, szybko zaadoptował farby akrylowe. Rysował i malował na iPadzie oraz iPhonie, gdy tylko się pojawiły, traktując cyfrowe narzędzia jako nowe środki artystycznej ekspresji. Interesowały go także wystawy immersyjne, pozwalające widzowi wejść w przestrzeń obrazu i doświadczyć go w sposób bardziej bezpośredni i wielozmysłowy.
Czy w tych nieustających przemianach było coś stałego? Tak – sztuka patrzenia. Twórczość Davida Hockney’a można odczytywać jako zgłębianie jednego zagadnienia: czym jest widzenie i w jaki sposób można postrzegany świat ukazać w obrazie. Zarówno w przedstawieniach ludzi, jak i natury, Hockney starał się uchwycić to, co niewidoczne na pierwszy rzut oka – relacje, napięcia, zmienność i czas.